W meczu, w którym nie brakował absolutnie niczego, Hiszpania pokonała na wyjeździe Francję 1:0 i dzięki temu odzyskała prowadzenie w tabeli grupy I.
Oba zespoły rozpoczęły spotkanie w bardzo ofensywnych ustawieniach. Zarówno Del Bosque, jak i Deschamps zdecydowali się na ustawienie 4-3-3, co z pewnością ucieszyło sympatyków futbolu, bowiem znamionowało wielkie, pełne emocji spotkanie.
Mecz mógł rozpocząć się znakomicie dla Hiszpanów. W 5. minucie Andrés Iniesta wypuścił lewą stroną w uliczkę Monreala, ten wycofał piłkę na siódmy metr, gdzie był kompletnie niepilnowany Xavi. Pomocnik Barçy miał przed sobą tylko Llorisa, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Dziesięć minut później w podobny sposób strzelił Benzema, ale uderzał z 16 metrów. W odpowiedzi ponownie strzelał Xavi sprzed pola karnego, ale znów nie trafił w bramkę.
Z biegiem czasu Hiszpania wypracowywała sobie coraz większą przewagę. Goście częściej byli przy piłce i atakiem pozycyjnym próbowali zaskoczyć gospodarzy. Szczelny blok defensywny nie pozwalał jednak na wejścia w pole karne, więc jedyne, co pozostało, to strzały zza szesnastki. Taką próbę przeprowadził w 23. minucie Pedro, lecz trafił wprost w Llorisa.
W 28. minucie pierwszą okazję do interwencji miał Valdés, który pewnym na piąty metr wyjściem zażegnał niebezpieczeństwo związane z centrą Valbueny. Trzy minuty później miała miejsce spora kontrowersja. Iniesta zagrał długą piłkę do wbiegającego w pole karne Pedro, który minął Llorisa. Bramkarz Tottenhamu zdecydowanym wślizgiem powalił piłkarza Barcelony, ale gwizdek sędziego milczał. W dodatku żółtą kartkę za protesty obejrzał Xavi.
Siedem minut przed przerwą to Francja miała znakomitą sytuację do zdobycia bramki. Korzystając z fatalnego zachowania Piqué, oko w oko z Valdésem stanął Ribéry i pojedynek ten wygrał bramkarz Barcelony, odważnie wychodząc z bramki, skracając kąt i broniąc uderzenie gracza Bayernu.
Początek drugiej połowy to lepsza gra Francuzów. W 50. minucie groźnie było pod bramką gości: dokładnie w pole karne Hiszpanii dośrodkował Valbuena i bliscy zdobycia bramki byli Koscielny do spółki z Pogbą, ale Víctor Valdés świetnym wyjściem zażegnał niebezpieczeństwo.
Pierwsza groźna akcja gości po przerwie miała miejsce w 54. minucie. Xabi Alonso odegrał piłkę przed polem karnym do Iniesty, który oddał mocny strzał, ale uderzył w środek bramki, ułatwiając Llorisowi interwencję. Dwie minuty później głową uderzał Benzema po dośrodkowaniu z głębi pola, lecz na szczęście nie trafił w bramkę. Przy tej sytuacji napastnik Realu zderzył się z Busquetsem, co zaowocowało bandażem na głową gracza Barcelony.
Goście dopięli swego w 59. minucie. Błąd w kryciu popełnił Jallet, co pozwoliło Monrealowi spokojnie przyjąć piłkę i dokładnie dośrodkować na piąty metr, gdzie wbiegał Pedro, który strzałem z kilku metrów pokonał Llorisa. 120 sekund później del Bosque zdjął z boiska zupełnie niewidocznego dziś Villę, w miejsce którego na boisku pojawił się Navas. Przyjemnie było słuchać, jak garstka kibiców gości śpiewa na wypełnionym po brzegi Stade de France „Campeones! Campeones!”.
Francuzi mogli odpowiedzieć już pięć minut po golu Pedro, ale znów na drodze do szczęścia stanął Valdés, który pewnie złapał piłkę po strzale Matuidiego. Kwadrans przed końcem bramkarz Barçy źle zachował się przy rzucie rożnym, niepewnie wychodząc do dośrodkowania. W efekcie w dwustuprocentowej sytuacji do zdobycia gola znalazł się Varane, który znajdował się zaledwie trzy metry od pustej bramki Hiszpanów. Sytuację uratował Monreal, który w ostatniej sekundzie wybił piłkę spod nóg stopera Realu.
Chwilę później Del Bosque zmuszony był przeprowadzić drugą zmianę: kulejącego Pedro zmienił Cesc. Dwie minuty po tej sytuacji boisko z powodu drugiej żółtej kartki opuścić musiał Pogba. Co ciekawe, zawodnik Juventusu pierwszy żółty kartonik obejrzał… zaledwie 60 sekund wcześniej.
W 84. minucie groźną akcję przeprowadził Ribéry. Francuz zszedł z lewej strony do środka i mocno uderzył z 20 metrów, ale na szczęście dla gości piłka przeleciała pół metra od prawego słupka Valdésa. Dwie minuty później genialną interwencją popisał się Víctor Valdés. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Valbuena, a obrońców gości uprzedził Evra, który głową próbował zdobyć gola. Strzał był mocny i oddany z niewielkiej odległości, ale doskonale spisał się portero Barcelony, instyntktownie wybijając piłkę na rzut rożny. „Iker, patrz, co robi Valdés!” – krzyknął hiszpański komentator.
Do końca meczu nie brakowało emocji, ale Hiszpanie mądrze rozgrywali piłkę z dala od własnej bramki. Po doliczeniu prawie czterech minut gwizdek arbitra zabrzmiał po raz ostatni i gości mogli unieść ręce w geście triumfu.
W mojej ocenie mecz miał dwóch bohaterów: Nacho Monreala i Víctora Valdésa. Zawodnik Arsenalu świetnie podłączał się do akcji ofensywnych oraz bezbłędnie pracował w defensywie, chroniąc swój zespół od utraty gola w niemal beznadziejnej sytuacji. Bramkarz Barçy z kolei popisałs się kilkoma znakomitymi interwencjami, przed wszystkim przy akcji Ribéry'ego czy uderzeniu Evry. Miał również wiele szczęścia, gdy Nacho Monreal naprawił jego błąd, wybijając piłkę spod nóg Varane'a.
Hiszpania: Valdés, Arbeloa, Piqué, Sergio Ramos, Monreal, Xabi Alonso, Busquets, Xavi, Pedro (76' Cesc), Villa (61' Navas), Iniesta (92' Mata).
Francja: Lloris, Jallet (91' Giroud), Varane, Koscielny, Evra, Cabaye (70' Menéz), Pogba, Matuidi, Valbuena, Benzema (82' Sissoko), Ribéry.
Komentarze (694)