FC Barcelona pewnie pokonała Mallorcę 5:0 po hat-tricku Cesca Fàbregasa i dwóch golach Alexisa Sáncheza. Swój pierwszy mecz od ponad roku zagrał także Éric Abidal.
Przed spotkaniem zastanawiano się jaką jedenastkę zdecyduje się wystawić Tito Vilanova. Czy da odpocząć większości zawodników, którzy grali w meczu z PSG, czy wypróbuje schemat ustawienia na środowy rewanż w Lidze Mistrzów. W defensywie zagrał Bartra, Song, Thiago czy Cesc na środku ataku i było to ustawienie dużo bliższe potencjalnemu zestawieniu na następny mecz.
Nie było też zaskoczeniem, że piłkarze Barcelony od samego początku spotkania nie forsowali specjalnie tempa spotkania i spokojnie kontrolowali mecz, cierpliwie kreując akcje. Goście z Majorki również nie stanowili specjalnego zagrożenia dla José Manuela Pinto w pierwszych minutach. Po upływie dwudziestu minut Barça przeprowadziła dwa ataki, po których goście stracili dwa gole. Najpierw świetną dwójkową akcją przed polem karnym popisał się duet Cesc - Alexis. Dwa podania na jeden kontakt dały Cescowi pozycję sam na sam z Aouate, której nie zmarnował. Chwilę później to Chilijczyk był głównym aktorem. Strzał Fàbregasa z dystansu dobrze obronił Aouate, ale przy dobitce Sáncheza nie miał już najmniejszych szans.
Po dwóch szybkich ciosach piłkarze Mallorki mieli znacznie utrudnione zadanie wywiezienia jakkolwiek korzystnego rezultatu z Barcelony. Wprawdzie dwukrotnie mogli im pomóc obrońcy Barcelony, ale czujny pozostawał Pinto. Nie od dziś wiadomo także, że niewykorzystane akcje się mszczą i pod koniec pierwszej połowy dał o sobie znać ponownie duet Alexis-Cesc. Najpierw Chilijczyk znalazł pomocnika Barçy w polu karnym i ten podwyższył na 3:0, by po chwili Fàbregas odwdzięczył się dokładnym zagraniem za linię obrony i do siatki trafił Alexis.
Drugą część spotkania Duma Katalonii rozpoczęła również z wysokiego C. Hat-tricka skompletował Fábregas, który wykorzystał podanie - tym razem - Andrésa Iniesty i bez problemu pokonał golkipera. Tito Vilanova wykorzystał bezpieczne prowadzenie do wprowadzenia na boisko Dos Santosa czy Gerarda Deulofeu, ale najbardziej niesamowity moment całego spotkania miał miejsce w 69. minucie spotkania, kiedy na boisko wybiegł Éric Abidal. Moment, w którym Tito Vilanova dawał mu ostatnie wskazówki przed wejściem na boisko już na zawsze zapisze się w historii piłki nożnej, bo bardziej symbolicznego momentu nie można sobie wyobrazić niż dwóch ludzi, którzy wygrali swoją walkę z rakiem.
Pewne zwycięstwo nad Mallorcą pozytywnie nastraja przed rewanżowym meczem z PSG. Niestety mecz z urazem kostki zakończył Alexis Sánchez, ale pozostaje mieć nadzieje, że nie jest to nic poważnego.
Komentarze (2505)