Jaume Ferrer, były wiceprezydent Barçy, który był szpiegowany przez agencję Método 3, przyznał, że „raport to wielka lipa. Nie zgadza się w nim nawet adres, pod którym mieszkałem”.
W rozmowie z Mundo Deportivo Ferrer potwierdził, że celem całej akcji było „wyeliminowanie” go z walki o fotel prezydenta klubu. Poza Ferrerem, szpiegowani byli również Joan Franquesa, Joan Boix i Rafael Yuste.
Zdaniem byłego wiceprezydenta raporty zawierają mnóstwo błędów. „Chodzi również o konflikt, który miałem z teściem po rozwodzie. W rzeczywistości nie było tak jak jest to opisane w raporcie, że do mnie należało 86% majątku, którym musiałem podzielić się po rozwodzie”.
Ferrer przyznał też, że zawarta w raporcie lista przedmiotów i nieruchomości należących do wiceprezydenta jest sfabrykowana. „Wiele z tych rzeczy nie należy do mnie” – stwierdził.
Komentarze (3)