Alexis Sánchez udzielił wywiadu dla dziennika La Vanguardia, w którym mówił m.in. o życiu w Barcelonie oraz swoich problemach ze skutecznością.
Jakie opinie do ciebie docierają: mówi się o tobie dobrze czy źle?
W pierwszym roku mówiło się dobrze, później już nie za bardzo. Taka jest kariera piłkarza. W takim klubie, jak Barcelona wymagania są duże, a ja jestem gotowy, by od siebie wymagać.
Jak się czujesz w Barcelonie?
Bardzo dobrze. Jestem w pięknym i gościnnym mieście, w najlepszym klubie na świecie i mam wspaniałych kolegów.
Barcelona ma coś wspólnego z twoją Tocopillą?
Też jest ciepło, ludzie są mili. Jada się również o tak późnej porze. Jest tu też morze, a ja je uwielbiam. Przy nim się relaksuję i dużo myślę.
Tam gdzie mieszkasz, masz widok na morze?
Tak, mieszam w Castelldefels, przy plaży, jest bardzo przyjemnie.
Jak wygląda normalny dzień z życia Alexisa?
Nie wychodzę zbyt dużo. Wolę przebywać w domu, obejrzeć film, pójść do kina, do restauracji, coś zjeść z moją rodziną i przyjaciółmi.
Z kim mieszkasz?
Mieszkam ze starszym bratem, który ma 26 lat. Najpierw była tu cała moja rodzina, a potem on ze mną został. Bawię się z moimi dwoma psami, Atonem i Hombre, bardzo lubię psy. Często jadam tutaj, w klubie, kiedy mamy trening.
Masz katalońskich przyjaciół?
Wychodzę z Jonathanem, Thiago i Bartrą, bo oni są najmłodsi.
A na ulicy, co do ciebie mówią?
Cóż, chcą sobie zrobić zdjęcie, proszą o autograf. Czuję dużo sympatii ze strony kibiców.
Chodzą plotki, że możesz odejść.
Ja jestem spokojny. Skoncentrowany na meczach Ligi Mistrzów, które chcę wygrać i chcę wypełnić mój kontrakt, który wygasa w 2016. Czuję się dobrze.
Jesteś optymistą?
Biorę rzeczy takie, jakie są. Staram się robić wszystko poprawnie. Nie jestem negatywnie nastawiony, jestem radosny, lubię się śmiać i nie gniewam się za bardzo, ale kiedy to robię, robię to naprawdę.
Co znaczy dla ciebie Barça?
Dla mnie Barça jako klub oznacza edukację. Ten klub wiele cię uczy, jako osobę i jako piłkarza, a jednocześnie cię chroni. Mam nadzieję nauczyć się w nim jak najwięcej będę mógł i wymagać od siebie również jak najwięcej.
Kiedy mówisz o edukacji, o czym konkretnie myślisz?
Jako zawodnik, jako osoba dużo się uczę na boisku. Bo nie chodzi tylko o grę w piłkę nożną, ale o ponowne nauczenie się tej gry. Są rzeczy, których nie potrafię robić, ale muszę próbować, aby pomóc drużynie. W Barcelonie czuję, że uczę się na nowo grać w piłkę. To, co już umiałem, muszę robić od początku, tak jakbym dopiero zaczynał karierę, oczywiście włączając w to moje cechy.
A dlaczego tak się dzieje, ze względu na system, czy jakość jaka jest w tym zespole?
Ze względu na wiele rzeczy. System, jakość zawodników, jest dużo więcej podań niż w każdej innej drużynie na świecie, mamy więcej posiadania piłki, jest ciągły ruch, trzeba stwarzać miejsce. To sprawia, że grasz w piłkę w inny sposób.
Czy tutaj dorastasz też jako osoba?
Piłkarz oczywiście musi również dojrzewać jako człowiek, a dla mnie osoba jest dużo ważniejsza niż piłkarz. Ja, na przykład, patrzę na Xaviego i uwielbiam go jako człowieka, mam świadomość jakim świetnym jest zawodnikiem, ale bardziej go uwielbiam jako osobą, jest bardzo wychowany, towarzyski, lubi rywalizować i tak dalej. I tego się trzymam.
Jakie było twoje pierwsze wrażenie po przyjeździe do klubu?
Koleżeństwo, skromność, wrażliwość, szczerość drużyny. To jest to, czego człowiek się uczy każdego dnia na boisku. Patrzę na wszystko, co oni wygrali z Barçą, z Hiszpanią i wciąż mają tę skromność. To jest miłe.
Jaki jest Alexis?
Lubię się poprawiać każdego dnia, nigdy się niczym nie zadowalam. Mogę strzelić bramkę, dwie, trzy, skończy się mecz i zaczynam myśleć, że to nie było moje wielkie spotkanie. Chcę wszystko robić perfekcyjnie, może myślenie o tym, by starać się wszystko wykonywać idealnie obraca się na moją niekorzyść.
Myślisz, że masz pecha pod bramką przeciwnika?
Może tak, ale okazje się nadarzają i stwarzam je. Prawdopodobnie teraz nie jestem skuteczny, ale okazje są i to jest najtrudniejsze.
To, co powiedziałeś o sobie w Chile, że jesteś wielkim zawodnikiem, nie jest właściwe dla piłkarza Barçy.
Powiedziałem, stało się. Nie mogę cofnąć czasu, ale byłem wtedy zdenerwowany, bardzo zezłoszczony, bo czekało nas bardzo ważne spotkanie przeciwko Urugwajowi i nie mogłem w nim zagrać ze względu na dwie żółte kartki. Wyszedłem zły, usłyszałem pewne rzeczy i gdy przyjechałem na lotnisko, powiedziałem coś, czego nie powinienem był mówić lub co powinienem wyrazić w inny sposób. Zostało to źle odebrane przez ludzi i przeze mnie też. Nie powinienem był tego mówić, ale już nie ma odwrotu, dlatego lepiej o tym nie rozmawiać.
Co oznacza gra u boku Messiego?
To przywilej grać u boku Leo, najlepszego na świecie, jak i u boku reszty zawodników.
Są tacy, co mówią, że on woli grać z tobą.
To, co wnoszę ja, Villa, Pero to dodatek, abyśmy rozwijali się wszyscy, od Messiego po resztę drużyny.
Uważasz, że kwota, za jaką cię kupiono ma wpływ na krytykę, jaka cię dotyka?
Może tak, a może nie. Ja czuję się spokojny, uważam, że mogę dać dużo więcej. Kiedy w zeszłym roku zdobyłem 15 bramek nikt nic nie mówił, teraz mam sześć. Są różne opinie, dla jednych jestem słaby, dla innych dobry. Ale muszę wierzyć w moje możliwości i iść ciągle naprzód.
Jak przeżyłeś choroby, które dotknęły klub, Abidala, Tito Vilanovę?
Te okoliczności zabolały nas wszystkich. To są czynniki motywujące nie tylko do wygrywania trofeów, ale do życia, aby uczyć twoje dzieci. To doświadczenia ciężkie i piękne zarazem. Wygranie Pucharu Króla w zeszłym sezonie i zadedykowanie go Abidalowi było bardzo fajne i wszyscy czuliśmy się dumni.
Komentarze (58)