Cesc Fàbregas, który zagrał z Bayernem zamiast Messiego, był bardzo tajemniczy w temacie swojej przyszłości. "Nie jest tak jak mówią, ani tak jak się o tym pisze. Tylko ja znam swoją przyszłość", stwierdził w radiu Cadena Cope.
Cesc przybył na Camp Nou w sierpniu 2011 roku z Arsenalu. Kontrakt z Barçą ma podpisany do 2016 roku, ale w Anglii mówi się, że mógłby wrócić wcześniej do swojej starej drużyny. Angielski klub ma w dodatku prawo pierwokupu w przypadku, gdyby Barça zdecydowała się sprzedać zawodnika.
Po zakończeniu środowego meczu, Cesc Fàbregas uparcie twierdził, że "drużynie nie brakuje apetytu na zwycięstwa". Podobnie jak Xavi i Piqué docenił wyższość rywala, który zagra w finale Ligi Mistrzów na Wembley.
"Awans przegraliśmy już na wyjeździe"
"Nie dało rady wygrać. Awans przegraliśmy już na wyjeździe. 4:0 to był miażdżący wynik. Nie mogliśmy odrobić strat", powiedział Cesc. Nie ukrywał też: "Mieliśmy nadzieję, aby szybko zdobyć pierwszego gola i złapać rytm. Nie udało się, a gol Robbena mentalnie zablokował drużynę".
Na pytanie o przyczyny porażki odpowiedział: "Graliśmy przeciwko wielkiej drużynie. Rywale nie są głupi, za każdym razem znają lepiej nasz styl gry".
Były zawodnik Arsenalu uważa, że wyjściem z tej sytuacji jest: "Dać krok do przodu i kontynuować grę. Jeśli spojrzy się na ilość kilometrów, które przemierzyliśmy i na naszą ochotę do gry, to nikt z nami nie wygrają". I dodał: "Na Camp Nou byli silniejsi i należą im się gratulację".
"Wszyscy musimy dać krok do przodu"
Cesc podkreślił też: "Bayern jest drugi raz z rzędu w finale Ligi Mistrzów, a nie jest to proste".
Słowa Piqué, że należy podjąć pewne decyzje, skomentował: "Zawsze trzeba to robić, niezależnie czy wygrywasz czy ponosisz porażkę. Wszyscy musimy dać krok do przodu i poprawić swoją grę".
Na koniec podsumował wyniki Barçy w tym sezonie. Jeśli chodzi o numery to są "wyjątkowe, ale to jest Barça i ludzie chcą tytułów".
Komentarze (71)