Od jedenastu dni Neymar jest na sprzedaż. Brazylijczyk nie zdecydował się przedłużyć umowy z Santosem, co oficjalnie zainaugurowało wyścig po utalentowanego gracza.
Barcelona ma pewną przewagę, ale ze względów ekonomicznych lepiej prezentują się oferty Realu, Manchesteru City czy Chelsea, które dzięki pieniądzom mogą sprawić, że wcześniejsza umowa piłkarza z klubem ze stolicy Katalonii nie będzie wiele warta.
Dyrektor generalny Realu, José Angel Sánchez, w najbliższych dniach będzie przebywał w Brazylii. Cel: przekonanie Neymara, by zagrał na Santiago Bernabéu. Pozyskanie Brazylijczyka to świetny ruch Florentino Péreza, który chciałby w ten sposób zatuszować nieudany sezon oraz zapewnić sobie reelekcję.
Real mógłby wydać na Neymara aż 100 milionów euro. W tym zawarta jest kwota dla Barcelona, przewidziana we wstępnej umowie piłkarza z klubem. Real chciałby zamknąć transakcję w ciągu najbliższych 48 godzin.
Barcelona natomiast jest zdania, że zawodnika bardziej przekonają argumenty sportowe niż ekonomiczne. Jeśli ważniejsze będą pieniądze, Neymar na pewno nie trafi na Camp Nou.
Komentarze (224)