28 maja 2011 roku to szczególna data dla całego Barcelonismo. W tym dniu Barça zdobyła swój czwarty tytuł Ligi Mistrzów.
Strzelanie rozpoczął Pedro, który w 27. minucie wykorzystał dokładne podanie od Xaviego i mocnym strzałem prawą nogą nie dał szans Van der Sarowi. Niecałe dziesięć minut później stan rywalizacji wyrównał Rooney, który pięknym strzałem w okienko zmusił Valdésa do kapitulacji. Chociaż Barcelona grała lepiej i stworzyła sobie więcej okazji, po pierwszych 45 minutach na tablicy wyników widniał remis 1:1.
W drugiej połowie strzelali już jednak tylko gracze Guardioli. Najpierw, w 54. minucie, mocnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Leo Messi i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Barça całkowicie zdominowała Manchester. Swoich sił próbowali ponownie Messi, Xavi czy Iniesta, ale w dobrej dyspozycji znajdował się Van der Sar. Jednak nawet genialny Holender nie mógł nic wskórać w 69. minucie, gdy Busquets wycofał piłkę do Villi, a Asturyjczyk cudownym uderzeniem zdjął pajęczynę z okienka bramki Czerwonych Diabłów.
Jak się później okazało, była to ostatnia bramka spotkania. Najpiękniejszym obrazkiem całego wieczoru było przekazanie Pucharu Mistrzów. Carles Puyol, kapitan drużyny, założył opaskę na ramię Érica Abidala, który trzy miesiące wcześniej przeszedł operację usunięcia guza wątroby. Francuz otrzymał trofeum od Míchela Platiniego i uniósł go w geście triumfu. To bardzo specjalny moment w całej historii klubu.
Warto dodać, że po spotkaniu trener Manchesteru, sir Alex Ferguson, przyznał: „Ta Barcelona to najlepsza drużyna, z jaką kiedykolwiek przyszło mi się mierzyć”. Nie może być chyba większej pochwały od największego klubowego trenera w historii futbolu.
Przeżyjmy to jeszcze raz!
Komentarze (84)