Víctor Valdés – niedoceniany bohater

IceMan

5 czerwca 2013, 18:48

280 komentarzy

Víctor Valdés Arribas, jeden z najlepszych i zdecydowanie najbardziej utytułowany bramkarz w historii Barcelony żegna się z klubem. W stolicy Katalonii spędził łącznie aż 21 lat, jednak wiele wskazuje na to, iż na tej liczbie jego kariera w bordowo-granatowych barwach się zatrzyma. Podczas ubiegłotygodniowej konferencji prasowej doświadczony portero potwierdził, iż nie przedłuży kontraktu z drużyną Mistrza Hiszpanii. Dlaczego 31-latek chce odejść z ukochanego klubu, któremu poświęcił całą dotychczasową karierę?

Valdés oficjalny debiut w Blaugranie zaliczył 14 sierpnia 2002 roku przeciwko Legii Warszawa. Nominalnym pierwszym bramkarzem zespołu Radomira Antica był wtedy Roberto Bonano, jednak szybko to właśnie ówczesny młodziutki wychowanek przejął miano numeru jeden na bramce Camp Nou. Z jego debiutem wiąże się ciekawa anegdota. Wyróżniający się w zespole rezerw Valdés po zagraniu pierwszego meczu w pierwszej drużynie miał powrócić do Barcelony B, jednak... odmówił, co odbiło się głośnym echem w hiszpańskich mediach. 20-letni dzieciak odmawia treningów z zespołem rezerw? Tak, nic bardziej mylnego. Młokos po raz pierwszy pokazał, że ma jaja, jego celem była bramka na Camp Nou, nie ta na Mini Estadi. Víctor miło młodego wieku postawił na swoim, szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszej drużynie odsyłając na ławkę wcześniej wspomnianego Bonano.

Chłopak, który wyróżniał się znakomitym refleksem, skocznością i dobrą grą nogami już podczas swojego debiutanckiego sezonu przywdziewał trykot pierwszego golkipera podczas 20 spotkań. Nie zawiódł i w następnym sezonie był już niekwestionowanym numerem jeden, a Bonano podziękowano za współpracę. Argentyńczyk nie spełnił pokładanych w nim nadziei, podobne, jak kilku innych wcześniejszych ‘tuzów' z Dutruelem na czele. Spełniły się także marzenia wielu Culés, którzy w swojej bramce, podobnie, jak odwieczny rywal z Madrytu chcieli mieć wychowanka. O ile Casillas szybko stał się jednym z najlepszych bramkarzy świata, o tyle Valdés na dołączenia do tego grona musiał pracować latami. Podstawową wadą Víctora była głowa, błędy, które popełniał były spowodowane brakiem odpowiedniej koncentracji. Wielu wpadek nie miał, ale jeśli już błędy popełniał to zazwyczaj skutkowały one utratą bramki, tak było przez kilka kolejnych sezonów. W pamięci kibiców zapadł w szczególności jego ‘babol' z Liverpoolem w sezonie 2006/07, którego skutkiem była porażka w dwumeczu i koniec marzeń o obronie tytułu zwycięzcy Ligi Mistrzów. Na Valdésa posypały się gromy wszak nie był to jedyny jego błąd w ostatnich latach, wszechobecna krytyka bardzo dotknęła bramkarza, który według wielu spekulacji nie po raz pierwszy rozważał zakończenie swojej kariery. Katalończyk nie radził sobie z ogromną presją, jaka na nim spoczywała, ale ostatecznie z walki z samym sobą wyszedł zwycięsko.

Przez swoje błędy, przez lata był postrzegany jako najsłabszy element fantastycznego zespołu prowadzonego przez Franka Rijkaarda, jego wpadki dwa razy wykorzystywał m.in. David Villa, co po jego późniejszych transferze były obiektem wielu żartów w katalońskiej szatni. Śmiano się, iż El Guaje sprowadzono po to, by Víctor nie podawał więcej piłek rywalom. Najlepszym występem Valdésa w latach, gdy drużynę prowadził Holender był bez wątpienia finał Ligi Mistrzów w Paryżu z 2006 roku. Do dziś portero uważa, iż był to najlepszy i najważniejszy mecz w jego karierze. To właśnie kataloński bramkarz był obok Larssona, Eto'o i Bellettiego największą gwiazdą finału, zatrzymując w niesamowitych sytuacjach Henry'ego czy Ljungberga, którym później śnił się po nocach. W sezonie 2007/08, ostatnim za kadencji Rijkaarda był jednym z nielicznych pozytywów drużyny, która zawiodła oczekiwania kibiców.

Przed sezonem 2008/09 pierwszą drużynę objął Pep Guardiola, gdzie Valdés potwierdzał swoją klasę. Przez cztery lata zdobył wraz z drużyną aż czternaście tytułów będąc jednym z jej filarów. Cudowne lata Víctora skończyły się wraz z odejściem Mistera, który z Barceloną wygrał wszystko, co było do wygrania. Pierwszy zespół objął Tito Vilanova, więc wydawać, by się mogło, że nic złego przydarzyć się nie może... O ‘kłopotach' Valdésa zaczęto mówić niedługo po rozpoczęciu sezonu. Prasa spekulowała o konflikcie 31-latka z trenerem bramkarzy, obu panom nie było po drodze. Niezadowolony ze współpracy Valdés poprosił zarząd o reakcję, jednak ku swojemu zdziwieniu problem został zbagatelizowany. Golkiper mógł się poczuć nieswojo, ale najgorsze miało dopiero nadejść.

Podczas, gdy z klubem długoterminowe umowy mieli podpisane Iniesta z Messim, Xavi z Puyolem negocjowali nowe kontrakty natomiast temat nowej umowy Víctora został zepchnięty na boczny tor. Podczas jednej z pamiętnych konferencji prasowych z udziałem Andoniego Zubizarrety zapytano obecnego dyrektora ds. sportowych o przyszłość Valdésa. Zubi bez chwili wahania odpowiedział, iż nie ma najmniejszych powodów do niepokoju, gdyż wszystko jest przed kontrolą. Zubizarreta dodał ponadto, iż nowy kontrakt niebawem zostanie podpisany. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, iż... nawet nie rozpoczęto rozmów z wychowankiem Blaugrany. Víctor miał wpaść w szał, czemu trudno się dziwić. Wypowiedź dyrektora Barcelony była nie na miejscu, ale nie po raz pierwszy sprawy Valdésa zostały odsunięty na dalszy plan, gdyż ważniejsze było porozumienia z prawdziwymi filarami, Xavim i Puyolem. Niedługo po konferencji do mediów wyciekła informacja jakoby Valdés zamierzał opuścić Klub w którym spędził całą dotychczasową karierę. Poirytowany działaniami zarządu bramkarz nie miał nawet zamiaru negocjować nowej umowy, ale sprawa nie była potwierdzana aż do ubiegłego tygodnia. To właśnie przed meczem z Málagą, Víctor Valdés oficjalnie potwierdził, iż nie przedłuży swojego kontraktu i odejdzie z Barcelony. Głównym powodem jakim swoją decyzję tłumaczył portero miała być presja i zmęczenie psychiczne.

O dziwo na Valdésa posypały się gromy. Jak ktoś taki, jak Valdés śmiał obwieścić światu, iż nie ma zamiaru nawet rozmawiać o nowej umowie? Przecież nie jest żadną znaczącą w postacią, w Barcelonie liczą się tylko Messi, Xavi, Iniesta czy Puyol. To przykre, ale tak uważa wielu ‘kibiców'. Czy to się komuś podoba czy nie, Víctor Valdés jest najbardziej niedocenianym piłkarzem Barçy w ostatnich kilkunastu latach. Nikt nie pamięta jego spektakularnych interwencji, wielu pamięta jego błędy sprzed lat z Valencią czy Liverpoolem. Znacznie bardziej szanowani są ci, co strzelają bramki, ten, który jej broni jest najczęściej po prostu pomijany. Wielu z VV żegna się bez żalu, zapominając, jak wiele zrobił dla Klubu. Po latach bramkarskich klaunów, jak trzeba nazwać Dutruela czy Bonano nareszcie znaleziono golkipera na lata, który jest mocnym punktem zespołu. Valdés Barcelonie zapewnił stabilność, której brakowało w latach przed jego dominacją. Dla fanów Blaugrany 31-latek nigdy jednak nie będzie jednym z najlepszych bramkarzy świata. Mimo, że bardziej utytułowanych PIŁKARZY w całej historii klubu można policzyć na palcach jednej ręki, wszyscy grają dziś z Víctorem. Wszyscy ci piłkarze, uważają Valdésa za wspaniałego bramkarza i wielkiego fachowca. Bo tak wypada? Nie, bo tak jest.

Przykre jest to, jak traktuje się żywą legendę katalońskiej drużyny, która może śmiało w jednej linii stanąć z Zubizarretą czy Ramalletsem. Nawet rekordowe sześć Trofeo Zamora zdobyte przez Valdésa tłumaczone jest... znakomitą defensywą - żałosne.

Czytając o tych, którzy mają zastąpić VV sam już nie wiem czy się śmiać czy płakać. Tak z wielu z Was pisze o Ter Stegenie, a mogę się założyć, że tych, którzy regularnie oglądają jego występy jest... może kilku, ale według mnie nie ma nikogo takiego. Któż bowiem chciałby oglądać mecze dzieciaka broniącego na co dzień barw Borussi Monchengladbach? Widzieliście go tylko na youtubie. A skoro już o youtubie mowa to wspomnę o jego wielkim babolu podczas ostatniego meczu reprezentacji Niemiec. Tragedia. Ale takie błędy zdarzyć mogą się każdemu, dlatego rola bramkarza jest tak niewdzięczna. Ter Stegen to fajny, młody chłopak, ale wszystko jest kwestią ceny.

Hiszpańskie media najwięcej miejsca poświęcają z kolei... Reinie. Z całym szacunkiem dla Hiszpana, ale nie poświęcę mu zbyt wiele czasu. Nigdy nie uważałem go za dobrego golkipera, a już jednym z najlepszych na świecie nigdy nie był, nie jest i nie będzie. Powiem więcej. W katalońskiej bramce wolałbym powiesić ręcznik. Skuteczność miałby podobną, a w przeciwieństwie do Pepe grałby za darmo.

Zejdźcie na ziemię, zawodników, którzy są w stanie godnie zastąpić Valdésa jest naprawdę niewielu. O takich tuzach jak Neuer, Hart czy Courtais nie ma nawet, co marzyć, bo szansa na ich kupno jest równie wielka, jak moja wygrana w totka, w którego notabene nie gram. Jak jeszcze dodamy do tego fakt, iż zarząd za bramkarza nie chciałby za dużo płacić... to wielkiego gracza w bramce mieć po prostu nie będziemy. W mojej subiektywnej opinii najlepszym wyborem na transfer do Barcelony byłby Fernando Muslera. Ciężko znaleźć u niego jakieś wady, a w przeciwieństwie do Neuerów czy innych Hartów jego transfer nie jest niemożliwy. Innym ciekawym kandydatem byłby Diego Alves, który mógłby przyjść za grosze. Czy jednak któryś z nich godnie zastąpi Valdésa? Nie wiem, jego następcę naprawdę ciężko będzie znaleźć, ale obecnie wszyscy podniecają się 64 kilowym kogutem, który kosztował bagatela 57 baniek ojro... Można i tak.

Za Valdésem jeszcze zapłaczecie. Jemu samemu życzę odejścia już tego lata, do klubu w którym nadal będzie zwyciężał. Może kiedyś doczeka dnia w którym usłyszy od swoich fanów: „Jesteś jednym z najlepszych na świecie. Jesteśmy dumni, że bronisz bramki naszego klubu." Życzę mu tego z całego serca. Barcelona nie zawsze traciła mało bramek tylko dlatego, że miała świetną obronę... To bardzo specyficzny klub, gdzie mało który bramkarz pasuje i mało który bramkarz sobie radzi, czego dowodem jest historia. Właśnie, historia... może warto ją wreszcie poznać, by docenić tego, który niedługo odchodzi?

Powyższy felieton jest opinią jego autora i nie przedstawia stanowiska pozostałych członków Redakcji.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (280)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze