Do tej pory wydawało się, że były wiceprezydent FC Barcelony, który pełnił tę funkcję w latach 2003-2010, Alfons Godall, nie ma żadnego związku ze sprawą szpiegostwa w klubie. Jednakże był on pierwszym celem Método 3, firmy zatrudnionej przez pracowników Barcelony i opłaconej z środków należących do klubu.
W dokumentacji skonfiskowanej Método 3 w związku z postępowaniem sądowym, nazwisko „Alfons Godall i Martínez" pojawia się jako cel zaskakującego zlecenia, oczywiście nie mającego związku z jakąkolwiek aktywnością wykonywaną przez niego w ramach pełnienia funkcji wiceprezydenta obszaru społecznego.
Raport detektywów zawiera dosłownie taki nagłówek: „Wezwano nas, by określić, czy wiceprezydent Alfons Godall i Martínez zjawił się w domu publicznym w Castelldefels Riviera i czy jest tam znany".
Miało to miejsce w grudniu 2008, czyli rok po słynnym szpiegowaniu innych wiceprezydentów. Wynik śledztwa został streszczony w sześciu akapitach, równie zwięzłe są opisy różnych wizyt we wspomnianym miejscu, gdzie kilkukrotnie rozmawiano z parkingowym, określonym jako osoba „w wieku 40 lat, której brak niektórych części zębów". Wypytywano także kilku pracowników wyżej wymienionego miejsca.
Do akt Godalla dołączono cztery faktury opłacone przez FC Barcelonę. Każda z nich opiewała na sumę 2 265,62 euro, co razem daje 9 062,08 euro.
Jest też druga strona medalu. W oświadczeniach, które zgromadziła prokuratura, Alfons Godall był określany jako jeden z dyrektorów, którzy regularnie uczestniczyli w spotkaniach, podczas których analizowano szpiegowanie Cybexu. Firma ta kontrolowała za pomocą informatycznego programu wszystkie skrzynki pocztowe w klubie w latach 2005-2008.
To własnie w 2008 roku Barça zatrudniła Xaviera Martorella jako odpowiedzialnego za ochronę i wtedy nastąpiła zmiana jednej agencji detektywistycznej na drugą. Jesienią tego roku stanowisko dyrektora generalnego objął Joan Oliver.
Komentarze (25)