Piqué: Rooney przystosowałby się do gry Barcelony

Ola

3 lipca 2013, 14:40

Sport

41 komentarzy

Gerard Piqué rozpoczął wakacje po wymagającym sezonie. Ma za sobą brazylijski turniej i myśli już o kolejnej kampanii. Specjalnie dla Sportu przeanalizował różne kwestie związane z Barceloną i okazał swoją radość z gry w zespole, do którego dołączy Neymar.

Sport: Dostrzegasz, że środowisko Barcelony jest dużo spokojniejsze i wszystko wróciło na swoje miejsce po laniu od Bayernu?
Gerard Piqué: Sezon był bardzo dobry. Mecz z Bayernem nas bolał, ponieważ wydawało się, że zniweczy on wszystkie dokonania tego roku. Ostatecznie wygranie ligi w sposób, w jaki to zrobiliśmy i z przewagą nad taką drużyną jak Real, znaczy bardzo wiele. Dwumecz z Bayernem był ciężkim ciosem, ale trzeba docenić osiągnięcia w lidze, pobijanie rekordów, zdobycie stu punktów, bramki.

Po ćwierćfinale Ligi Mistrzów powiedziałeś, że to czas na podjęcie decyzji. Dobrym wyborem jest też utrzymanie tej samej grupy?
Powiedziałem o zmianach, bo każdego roku one następują. Do tego się odnosiłem, chociaż wszystko zostaje trochę wyolbrzymione, kiedy się mówi o Barcelonie. Zmiany robi się zawsze, czy wygrywasz czy nie, drużyna stale jest odnawiana. Na tę chwilę przyszedł Neymar, już go mamy i przede wszystkim powinna nastąpić wewnętrzna refleksja. W lidze zrobiliśmy wszystko dobrze, ale w Lidze Mistrzów można było zagrać lepiej i to trzeba poprawić w nadchodzącym roku.

Jak ocenisz to obsesyjne szukanie ci partnera do obrony? Odnosisz wrażenie, że jeśli nie przyjdzie Thiago Silva, to wszystko się skończy?
Jeśli przyjdzie Thiago Silva, będzie mile widziany. Świetni piłkarze zawsze są mile widziani na Camp Nou, a zawodnik o jego charakterystykach funkcjonowałby perfekcyjnie. Ale jest też to, co mówię zawsze. Trzeba się liczyć z tymi, których mamy: Bartra zagrał bardzo dobrze na mistrzostwach Europy, jeśli Puyi zacznie dobrze presezon, to znamy jego warunki, fizycznie jest bykiem, a Masche to zawodnik, który nie schodzi poniżej określonego poziomu. Pechem były kontuzje, ale jeśli zostaniemy z tym, co mamy, to nie będzie problem.

Przywrócenie do zdrowia Puyola byłoby najlepszym transferem?
Całkowicie. Jeśli dobrze wejdzie w presezon i fizycznie będzie w formie, to jest jednym z najlepszych na świecie.

Wy, jako jego przyjaciele, musieliście bardzo mu pomóc podczas tych ostatnich miesięcy?
On jest bardzo silny psychicznie, choć to prawda, że bycie przy nim pomaga. Byliśmy z nim i ofiarowaliśmy mu swoje wsparcie we wszystkim, czego potrzebował, ale Puyi ma już doświadczenie w kontuzjach tego typu.

Jak podchodzicie do transferu takiego cracka, jakim jest Neymar?
Szatnia sama się reguluje, a to, co w nim dobre, to to, że jest bardzo ludzki, wszystko robi z dużą naturalnością. Wokół Neymara jest duża wrzawa i to normalne, że tak jest postrzegany, ale za zamkniętymi drzwiami wydaje się spokojną, rodzinną osobą i bardzo dobrze się dopasuje. Będąc taką gwiazdą, robi wszystko z dużą naturalnością.

Zaskoczył cię jego poziom na Pucharze Konfederacji?
Już go znaliśmy i robił cudowne rzeczy, jak to było widać w finale. To piłkarz o dużej jakości i talencie. Bycie z nim w jednej drużynie to zaszczyt.

Nie zgadzasz się z teorią, że będzie za dużo kapitanów na statku?
W naszej drużynie ludzie są przyzwyczajeni do przebywania wśród wspaniałych zawodników. Jeśli ktoś mówi: „więcej nie", to się myli. Niech przyjdzie! To nie będzie problem.

Więc nie trzeba sprzedawać Leo?
W Barcelonie mamy nawyk słuchania tego, co mówi Johan przez wzgląd na to, jakim był trenerem i zawodnikiem i to jasne, że wiele razy wnosi pozytywne rzeczy, jednak w tym przypadku sądzę, że Leo jest najbardziej nietykalny ze wszystkich. To najlepszy zawodnik na świecie i dał nam tyle, że to jest nie do pomyślenia, by go mogło nie być.

Zespół wciąż powinien się kręcić wokół niego?
Całkowicie. Tak było w ostatnich latach. Znamy jego znaczenie i byłoby głupstwem tego nie wykorzystywać. Kiedy nie masz najlepszego piłkarza na świecie, chcesz go kupić. A kiedy go masz, to go nie będziesz używać? Nie miałoby to sensu.

Problemem w dwumeczu z Bayernem było to, że większość zawodników nie była w najlepszej formie fizycznej?
Przegrana w tym dwumeczu to nie kwestia jednego piłkarza. Po prostu Bayern był dużo lepszy od nas i powinniśmy mu pogratulować. Zdobywając tryplet pokazał, że jest najlepszą drużyną w Europie.

Czego oczekujesz od przyszłego sezonu na poziomie indywidualnym?
Zawsze oceniałem przyszłość krótkoterminowo. Kolejny rok spędzony w Barcelonie to zaszczyt, czerpię wiele satysfakcji z mojego zawodu, z piłki nożnej, która jest moją pasją, szczególnie w Barcelonie, ponieważ zawsze byłem culé. Chcę się cieszyć chwilą, bo nadejdzie dzień, kiedy nie będę grał na wystarczającym poziomie ze względu na wiek, czy też przyjdzie trener, który będzie wolał kogoś innego i wszystko może się skończyć.

Klub przewiduje w przyszłym roku negocjować przedłużenie umowy z tobą, Iniestą i Busquetsem. Jak myślisz, jak będą przebiegać negocjacje?
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie tak, jak wtedy, gdy przedłużałem po raz pierwszy, to znaczy łatwo. Na tę chwilę nie usiedliśmy jeszcze do rozmów, ale jeśli Barça będzie chciała, abym został i ja również, nie będzie problemów.

Wydaje się oczywiste, że jesteś jednym z tych, którzy chcieliby zakończyć karierę w Barcelonie.
Bardzo mi się tutaj podoba, czuję, że to mój dom, wygodnie czuję się w szatni i nie mam żadnego powodu, aby odchodzić.

Uważasz, że przyjście Neymara może wpłynąć na przedłużenia kontratów? Chodzi o zakłócenie skali zarobków w drużynie.
Nie rozmawiamy o tym za dużo, bo to sprawa indywidualna. Każdy powinien przedstawiać swoje warunki i potem klub je akceptuje albo nie. Każdy ma swoje negocjacje, swój świat...

Mówi się również o tym, że Rooney może odejść z Manchesteru. Ty, jako jego były kolega z drużyny, myślisz, że mógłby grać gdzieś poza Anglią?
Znam go i ma warunki, aby być jednym z trzech najlepszych zawodników na świecie. Może się zaadaptować do wielu pozycji. Jego idealną jest środek ataku, ale widzieliśmy go nawet na prawym czy lewym skrzydle... Jest bardzo uniwersalny, silny, szybki, świetny technicznie. Bardzo dobrze zaaklimatyzowałby się w Barcelonie, chociaż to jedno z wielu nazwisk, jakie się pojawiały.

Nie uważasz, że jest prototypem angielskiego zawodnika, któremu ciężko by było grać poza swoim krajem?
Nie sądzę, by adaptacja sprawiła mu trudności.

Barça podpisała też kontrakt z Rubim, aby wzmocnić sztab szkoleniowy. Czy to potrzebny krok?
Jeśli Tito, Jordi Roura i ludzie na górze ocenili go dobrze, to będzie dobra decyzja. My przyjmiemy go z otwartymi ramionami.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (41)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze