Martí Riverola: Barça to inny świat

Eoren

6 lipca 2013, 15:51

Mundo Deportivo

15 komentarzy

Martí Riverola (22) po piętnastu latach spędzonych w FC Barcelonie i wypożyczeniu do holenderskiego Vitesse, zeszłego lata podpisał kontrakt z Bologną. Wychowanek Barçy w wywiadzie dla Mundo Deportivo przeanalizował pierwszy sezon spędzony we włoskiej Serie A.

Mundo Deportivo: Jak odnajdujesz się we Włoszech?

Riverola: Koledzy przyjęli mnie dobrze, jednak był to trudny rok, ponieważ nie grałem zbyt wiele.

Spodziewałeś się, że będziesz dostawać więcej minut?

Każdy piłkarz chciałby być bezdyskusyjnym graczem podstawowej jedenastki już w pierwszym roku. Myślałem, że we Włoszech kultura jest inna, że bardziej stawia się na młodych, ale nie. Przed transferem "sprzedano" mi coś zupełnie innego. Piłki również nie traktuje się tutaj dobrze, choć my jesteśmy akurat jedną z drużyn, które oferują coś ciekawego w futbolu. Serie A jest bardzo odległa od La Liga.

Calcio to też zupełnie inna historia.

Futbol, który gra się we Włoszech jest odmienny od tego, który prezentuje liga hiszpańska. Tak czy inaczej, czym innym jest reprezentacja, a czym innym Serie A. Azzurri dużo grają piłką, ale w Serie A ani Milan, ani Juve nie chcą utrzymywać się w posiadaniu futbolówki. Futbol ligowy jest tu bardzo fizyczny i wymagający. Trzeba dużo biegać i wychodzić z kontrami. Jeśli w dziewięćdziesiątej minucie wygrywasz 1:0 wydaje się, że wszyscy są bardziej szczęśliwi niż po zwycięstwie 4:0.

Nie przesadzasz?

Pamiętam mecz pucharowy przeciwko Napoli. Przed spotkaniem trener powiedział nam: „Dziś nie musimy wyjść na boisko po zwycięstwo, musimy wygrać w dziewięćdziesiątej minucie i to niesprawiedliwie". To mnie zaskoczyło. Pomyślałem sobie: on to mówi na poważnie? Mówi to, bo w nas nie wierzy czy co?

Czujesz, że poczyniłeś postępy jako piłkarz?

Jestem zadowolony z tego, czego nauczyłem się w kwestiach defensywnych i z warunków fizycznych, które udało mi się poprawić. Udało mi się także zmierzyć się psychicznie z wyzwaniami, które kiedyś wydawały mi się niemożliwe. Czuję, że jestem teraz bardziej kompletnym piłkarzem.

W Vitesse pod wodzą "Chapiego" Ferrera byłeś szczęśliwszy?

Holenderski futbol jest bardziej podobny do hiszpańskiego, bardziej ofensywny. We Włoszech boiska są gorsze, piłka odbija się inaczej, a gra ogólnie jest bardziej taktyczna i defensywna.

Jak wygląda Barça z zewnątrz?

Teraz mogę powiedzieć, że Barça jest jak bańka, żyjesz tam w zupełnie innym świecie, surrealistycznym, gdzie wszystko jest radością i nie trzeba tak ciężko pracować fizycznie, bo jedynym bohaterem jest piłka. Kiedy stamtąd odchodzisz, okazuje się, że rzeczywistość jest taka, że wszyscy gracze dookoła patrzą tylko na siebie.

Jak udało ci się z tym zmierzyć?

Kiedy podpisujesz kontrakt z inną drużyną, zwłaszcza jeśli całe swoje życie spędziłeś w Barcelonie, towarzyszy ci pewien smutek. Jednak później myślisz już tylko o własnej przyszłości i przyjmujesz to wyzwanie jako pierwszy krok, który umożliwi ci powrót, albo kontunuację kariery i rozwoju w innej drużynie.

Jaką radę dałbyś Thiago?

Być w pierwszej drużynie to co innego niż grać w rezerwach. Ja, osobiście, gdybym mógł trafić do pierwszej drużyny - zostałbym tam. Jestem tego pewien, ponieważ nigdzie nie jest tak jak na Camp Nou. Rozumiem, że Thiago chce grać, ale futbol, do którego najlepiej pasuje, gra się właśnie w Barcelonie. Dla swojego stylu nie znajdzie lepszej opcji. Musi być cierpliwy i powinien czekać na swoją szansę tutaj.

Czy to strach przed odejściem?

Nie sądzę. Jeśli idziesz na wypożyczenie to w końcu wracasz. W Barcelonie jest bardzo wielu zawodników i trudno jest przedostać się do pierwszej drużyny, ale mówimy tu o Sergim Roberto, Rafinhi, Deulofeu... graczach, którzy jeśli dostaną swoją szansę, mogą zostać w pierwszej ekipie.

Czy zostanie tam Bartra?

Bartra jest jednym z najbardziej spektakularnych stoperów, jakich widziałem: kompletny, szybki, z dobrym wyprowadzeniem piłki, bardzo skupiony... Ma wszystko, by być środkowym obrońcą Barcelony. Będzie musiał być cierpliwy. Mówi się o Thiago Silvie, ale jego transfer to skomplikowana kwestia i sądzę, że znajdzie się miejsce dla Bartry. Prawdą jest także to, że w tym sezonie Barça cierpiała na braki na środku obrony, a Marc nie dostał wiele szans. To decyzja personalna.

'91 to jeden z najlepszych roczników?

To wielkie pokolenie. To zawodnicy, którzy w tym momencie nie mają wielkich nazwisk, ale swego czasu byli spektakularni jak Gai Assulin, piłkarze, którzy odpadli w tym wyścigu, ale są też inni: Thiago, Pacheco, Montoya, Planas, Romeu, Rochina... Mówią nam, że jesteśmy jednym z najlepszych roczników. Najważniejsze jest to, żeby się uczyć i my zrobiliśmy to dobrze.

Czy dobrze jest przejść do innej drużyny?

Jeśli odchodzisz, poznajesz inny rodzaj futbolu, ale jeśli zostajesz - ten futbol jest ci bliższy. Wszystko zależy od tego, czy jest to podróż tam i z powrotem, i czy chcesz poprawić pewne elementy, w których masz braki. Każdy powinien cenić to, co może uczynić jego przyszłość lepszą.

Czy Juve jest wśród faworytów do wygrania Ligi Mistrzów?

Są dalecy od tego. Poziom ligi włoskiej uległ pogorszeniu, zwłaszcza w kwestiach defensywnych. Zawsze była pośród najsilniejszych, a teraz jest tu wielu graczy, którzy nie są z najwyższej półki. To już nie liga Maldinich, Baresich, Cannavaro... Są dobrzy, ale mają braki.

Zaskoczyło cię przejście Pepa do Bayernu?

Można się było spodziewać, że pewnego dnia odejdzie. W Barcelonie jest ogromna presja, zawsze musisz dawać z siebie wszystko. Co więcej, zawodnicy, którzy przez cztery lata wygrali wszystko, mają tendencję do tego by zbytnio się odprężyć i ta decyzja była podjęta dla ich dobra. Tym, czego się nie spodziewałem, było podpisanie przez Pepa kontraktu z Bayernem. Zdobywca Ligi Mistrzów i najlepszy trener na świecie, tylko pomyśl... Bologna-Bayern? Nie chciałbym na to patrzeć!

Czy duet Neymar-Messi będzie funkcjonować?

Sądzę, że tak. To dwaj wielcy piłkarze. Messi pozostanie Messim, a Neymar mówił, że chce się od niego uczyć. Myślę, że on już wie, że na tej drabinie jest co najmniej o stopień niżej niż Leo, a to jest najważniejsze.

Pamiętasz jeszcze te słowa, które powiedziałeś przed swoim debiutem u Pepa?

Nie wiem, dlaczego je wypowiedziałem i nie spodziewałem się, że będą mieć aż takie znaczenie. To było coś naturalnego. Rozgrzewałem się, mijały minuty, a ja chciałem wejść na murawę. Kiedy Altimira zapytał mnie czy jestem gotowy odpowiedziałem: „Całe życie przygotowywałem się na ten moment". Później Pep sprawił, że te słowa stały się sławne. To życzenie, o którym dzieci myślą zdmuchując świeczki na torcie w dniu swoich urodzin - pewnego dnia zagrać w Barcelonie. W końcu się spełniło.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze