Zapraszamy do przeczytania opinii katalońskiego blogera Francesca Tomasa na temat okoliczności przejścia Thiago do Bayernu Monachium.
Kiedy Pep Guardiola, po wygraniu czternastu trofeów, postanowił dobrowolnie rozstać się z Barceloną, wielu oczekiwało, że kataloński trener będzie odpoczywał wędrując po ulicach Dolnego Manhattanu. Wszystko po to, aby zregenerować siły po czterech, bardzo intensywnych sezonach w świetle reflektorów Camp Nou.
Nic dziwnego, że kiedy jego całoroczna przerwa dobiegała końca, światowe media zaczęły spekulować nad nowymi wyzwaniami dla Pepa. Manchester City lub Chelsea wydawały się być idealnym, kolejnym krokiem. Nie tylko ze względu na ich wysoce konkurencyjne drużyny, ale i na niekwestionowaną siłę ekonomiczną. Ku zdziwieniu wielu, były trener Barcelony, zdecydował się jednak dołączyć do drużyny mistrzów Bundesligi.
Ostatnio, dyrektorzy Bayernu Monachium, Uli Hoeness i Karl-Heinz Rummenigge wyjaśnili, że ich pierwszy kontakt z Guardiolą miał miejsce już w lipcu 2011 roku. To wówczas kataloński trener podszedł do nich niespodziewanie, wyraził swój podziw dla filozofii ich klubu oraz chęć pracy jako trener w bliżej nieokreślonym czasie. Dał im swój numer telefonu i odszedł.
Innymi słowy: Pep starannie ułożył sobie plan, aby pracować na Allianz Arena, jeszcze na kilka miesięcy przed opuszczeniem Barcelony. Z kolei rzekomo bezstresowy rok w Nowym Jorku był przygotowaniem do tej niemieckiej przygody.
Od chwili, kiedy został on przedstawiony jako następca zdobywcy trypletu Juppa Heynckesa, stawało się coraz bardziej jasne, że Guardiola nie ma zamiaru utrzymania dobrych relacji z Barceloną. Z klubem, który najpierw dał mu szansę stać się profesjonalnym graczem, a następnie jednym z najbardziej skutecznych menedżerów w historii piłki nożnej.
Niestety wydaje się, że Pep nie ma żadnych problemów, aby atakować swoich byłych pracodawców z nowo objętej niemieckiej posady: "Wydarzyło się zbyt wiele rzeczy, gdzie granice zostały przekroczone. Nigdy nie zapomnę im tego, że wykorzystano chorobę (Tito Vilanovy), aby mnie skrzywdzić. Poprosiłem zarząd Barcelony, aby pozwolili mi pójść własną drogą, aby zostawili mnie w spokoju, aby przestali używać moich przyjaciół, aby mnie skrzywdzić. Wszystko o co prosiłem, to spokój".
Osobiście uważam, że szokujące słowa Guardioli były całkowicie nie na miejscu i na pewno zaszkodziły katalońskiemu klubowi. Spowodowały dalsze, wewnętrzne podziały między miłośnikami klubu i to w czasach ostatnich kontrowersyjnych decyzji zarządu.
Nie jest tajemnicą, że były prezydent Joan Laporta, w ciągłej walce przeciwko obecnemu prezydentowi Sandro Rosellowi, ma poparcie zarówno Guardioli, jak i klubowego mentora Johana Cruyffa. Niestety, wszystko wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości ta wojna może się tylko zaostrzyć.
Jako culé od zawsze, muszę przyznać, że jestem niezwykle rozczarowany taką postawą. Szkoda, że tak ważne nazwiska z teraźniejszości, przeszłości i przyszłości klubu nie są w stanie odłożyć dzielących ich różnice na bok i postawić dobro klubu przed ich własne ego.
Socios Barcelony będą mogli zagłosować na następnego prezydenta latem 2016 roku. Uważam, że wprowadzanie niestabilności i wewnętrznej debaty na całe trzy lata przed, zanim jakakolwiek ostateczna zmiana może być wykonana, nie jest ani konieczne, ani korzystne dla klubu jako całości.
Strategia, aby przykryć transfer Thiago?
Po ataku na obecny zarząd Azulgrany, nowo mianowany trener Bayernu Monachium, bezwstydnie potwierdził swoje zainteresowanie Alcântarą, wabiąc go do przeprowadzki z Camp Nou: "Albo Thiago albo nikt inny. Znam go bardzo, bardzo dobrze. On jest super, super graczem. Może grać na trzech, czterech, pięciu pozycjach. On chce grać, a w Barcelonie ma niewiele możliwości".
Nie zrozumcie mnie źle. Jestem świadomy, że ten młody zawodnik był coraz bardziej niechętny do rywalizacji z Andrésem Iniestą, Xavi Hernándezem i Ceskiem Fàbregasem. Mimo tego, szczerze mówiąc, ani przez jedną sekundę nie spodziewałem się, że Guardiola będzie przekonywał go do zmiany klubowych barw.
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że reprezentantem Thiago jest Pere Guardiola (brat Pepa), cała historia staje się jeszcze bardziej podejrzana. Czy obecny trener Bayernu Monachium miał swój udział w tym, że klauzula wykupu zawodnika spadła z dziewięćdziesięciu milionów euro do osiemnastu? Chyba nigdy się tego nie dowiemy...
Cóż. Na pewno nie zawracałbym sobie głowy, aby uzyskać od osiemnastu do dwudziestu dwóch milionów zysku ze sprzedaży gracza, który wszem i wobec ogłosił: "Skłamałbym, gdybym powiedział, że moim marzeniem było odnieść sukces w Barcelonie" i to po tym, jak awansował do składu pierwszej drużyny. Jak mówiłem wiele razy, drzwi są szeroko otwarte dla tych, którzy nie doceniają przywileju, aby bronić barw klubu przed oczami milionów fanów.
Pep Guardiola odegrał istotną rolę w walce o klubowe trofea i dlatego będę mu zawsze dozgonnie wdzięczny. Życzę mu szczerze wszystkiego najlepszego w Bayernie Monachium.
Jednak gorąco proszę, że jeśli Pep chce być pozostawiony w spokoju, niech przestanie próbować zaszkodzić Barcelonie poprzez wprowadzanie podziałów, szkodliwe debaty i przekonywanie obiecujących, młodych graczy do opuszczenia klubu, który umożliwił im rozwój.
Komentarze (90)