Zubi, który w klubie jest od 2010 roku, nie ma już tak pewnej pozycji jak dawniej.
Wczoraj, gdy w Ciutat Esportiva zaczynały się zajęcia, na trybunach siedział tylko jeden widz. Był nim Andoni Zubizarreta, samotny, przygnębiony i bardziej smutny niż zwykle.
Zubi dołączył do drużyny w 2010 roku, gdy atmosfera w klubie była bardzo dobra. Bask oczekiwał świetnej współpracy z Guardiolą i tak też było. Ale…
Po trzech latach od momentu objęcia posady dyrektora sportowego w Barcelonie, posada Zubizarrety nie jest już taka pewna. Nie można przecież powiedzieć, że kupno i sprzedaż zawodników to specjalność Zubiego. Owszem, tego lata do Barcelony przybył Neymar, ale jest to bardziej efekt działań Rosella i determinacji samego zawodnika.
Całkowitym fiaskiem są za to wyniki transferowe drugiej drużyny. Barcelona B miała pozyskiwać młodych, perspektywicznych zawodników, którzy stanowić będą zaplecze dla pierwszej drużyny. Tak się jednak nie dzieje.
Wydaje się, że w tym oknie transferowym Zubizarreta naprawdę walczy o swoją przyszłość. Na razie ze średnim skutkiem, ponieważ do tej pory dyrektor sportowy nie zaoferował Gerardo Martino żadnego konkretnego środkowego obrońcy.
Komentarze (85)