Pol Calvet: Bez nauki nie ma futbolu

Ola

6 września 2013, 01:11

Mundo Deportivo

7 komentarzy

W spotkaniach z Mirandés i Lugo Pol Calvet (Sant Cugat, 19 kwietnia 1994) nie zagrał ani minuty. Szansa na debiut w rozgrywkach Segunda División nadeszła w meczu z Realem Saragossa, wygranym przez Barçę B 1:0.

Pomocnik, rozgrywający swój siódmy sezon w katalońskim klubie, udzielił po meczu krótkiego wywiadu Mundo Deportivo. Przeanalizował swój debiut oraz pierwsze miesiące w rezerwach Barcelony.

Mundo Deportivo: Zadowolony ze swojego pierwszego meczu?
Pol Calvet: Tak, debiut w pierwszym składzie w spotkaniu Segunda División, przeciwko rywalowi pokroju Saragossy był bardzo trudnym wyzwaniem. Jestem bardziej niż zadowolony z mojej postawy. W końcu pomogłem drużynie w odniesieniu drugiego zwycięstwa na Miniestadi.

Co powinieneś poprawić?
Postęp musi następować codziennie i stale. Przechodzę proces adaptacji w każdym aspekcie gry: fizycznym, technicznym i taktycznym.

Zauważyłeś duże różnice między grą z drużynami młodzieżowymi, a meczem z byłym zespołem La Liga, jakim jest Saragossa?
Różnica między futbolem juniorskim a profesjonalnym jest zauważalna. Nie tylko w jakości przeciwników, ale w rytmie meczu, intensywności dyskusji... Przeszedłem z gry przeciwko chłopakom w moim wieku do gry z zawodnikami pokroju Luisa Garcíi, Paco Montañésa czy Barkero. Na tym poziomie jeden błąd kosztuje bardzo wiele.

Oczekiwałeś, że zagrasz od początku?
To była nowość dla wszystkich. Mister rozmawiał ze mną w ciągu tygodnia i powiedział, żebym był przygotowany. Zachęcał mnie, bym trenował jak do tej pory. Dowiedziałem się, że zagram od pierwszej minuty godzinę przed meczem.

Czego wymaga od ciebie Eusebio?
Przed spotkaniem był bardzo zwięzły. Mówił mi, żebym grał spokojnie. Wcześniej kładł nacisk na rygor taktyczny.

Jego zalecenia bardzo różnią się od tych, które otrzymywałeś od Vinyalsa?
Każdy trener ma swoją własną osobowość i sposób bycia. Może z Vinyalsem miałem więcej wolności, by szukać strzału na bramkę przeciwnika, natomiast Eusebio naciska bardziej na równowagę i jeśli boczny obrońca włącza się do akcji, muszę zabezpieczać pozycję. U Vinyalsa grałem na lewej stronie, a u Eusebio na prawej, ale to niewielki szczegół. Najważniejsze jest, że trenerzy przekazują zawodnikowi to, czego od niego oczekują.

Kapitan, Ilie, powiedział pierwszego dnia presezonu, że może to być ciężki rok ze względu na młody zespół. Zgadzasz się z tym?
To bardzo trudny rok dla nas wszystkich, którzy przyszliśmy z Juvenil. Ale o to chodzi, o pokonywanie przeciwności, jakie się przytrafiają. Piłkarze bardziej doświadczenia bardzo nam pomagają.

Na twojej pozycji, poza Espinosą i Babunskim, mogą grać też dwaj nowi zawodnicy, Edu Bedia i Denis Suárez. Czym się wyróżniają?
Edu wyróżnia się swoją techniką, ma znakomitą lewą nogę. I wniesie do zespołu doświadczenie. U Denisa wyróżniłbym jego komunikatywność i wyprzedzenie.

Z łatwością dochodzisz do sytuacji podbramkowych. Wyznaczyłeś sobie jakąś liczbę goli na ten sezon?
Zeszły rok był bardzo dobry pod względem strzelonych bramek. Nie ustalałem żadnej konkretnej cyfry. Ważne jest, by być istotnym elementem w akcji bramkowej. Czy to dzięki podaniu, czy dzięki bramce.

Camp Nou widzisz jako marzenie czy cos realnego?
Camp Nou to nadzieja każdego zawodnika, który wychował się w canterze. Celem na ten sezon jest rozwinąć się jako piłkarz i jak najbardziej pomóc drużynie. Nie ma co się martwić o przyszłość, ona nadejdzie.

Uważasz, że obecność zagranicznego trenera, takiego jak Martino, utrudni wychowankom awans do pierwszej drużyny?
 Nie sądzę, by wiele się zmieniło. Modelu, który przynosił sukcesy, nie trzeba zmieniać. Nowy szkoleniowiec przyszedł, by wnieść swoje umiejętności i wprowadzić pewne detale. Na tę chwilę Martino poznaje wszystkie składniki klubu.

Urodziłeś się w 1994 roku, tak jak Gerard Deulofeu. Jak myślisz, jak mu pójdzie w Evertonie?
Śledzę jego postępy i utrzymuje z nim kontakt, jak tylko mogę. Gerard to jeden z niewielu zawodników, w których nigdy bym nie wątpił. Ma nadzwyczajne umiejętności. Jego nowa przygoda w Evertonie pomoże mu dorosnąć i rozwinąć się jako piłkarz i jako osoba.

Uważasz, że odniesie sukces w Barcelonie?
Jeśli w Evertonie poprawi pracę w defensywie i grę drużynową, stanie się świetnym piłkarzem i będzie miał wszelkie możliwości, aby to osiągnąć. Inną sprawą jest to, jak ciężko jest znaleźć sobie miejsce w ataku Barçy, w którym zawsze grają najlepsi na świecie, jak teraz Messi i Neymar.

Niektórzy zawodnicy, kiedy dostają się do drużyny rezerw, rezygnują ze studiów. Co ty zrobisz?
Wciąż będę studiował. Rozpocznę drugi rok administracji i zarządzania w Instytucie Chemicznym w Sarriá. Moim celem jest uzyskać dyplom. To wartość, którą rodzina wpajała mi od dziecka. Bez nauki nie ma futbolu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (7)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze