Llorente w zasięgu Barcelony

Ola

13 września 2013, 09:31

Sport

102 komentarze

„Jeśli nadarzy się okazja, skorzystamy z niej", zapewniał jeden z członków zarządu zeszłego lata w odniesieniu do możliwości zakupu napastnika. Okazja się nie nadarzyła i napastnik do Barcelony nie trafił. A właściwie należałoby powiedzieć, że z okazji skorzystał Juventus i pozyskał za darmo Fernando Llorente.

Baskijski napastnik przez rok nie grał w Athletiku, skończył mu się kontrakt i odszedł za darmo do Włoch. Koszmar dobiegł końca. A przynajmniej tak się wydawało. Odkąd dołączył do Starej Damy, zagrał jedynie pięć minut przeciwko Sampdorii. I nic więcej. Nie jest to powód do zadowolenia, chociaż jego brat i reprezentant, Jesús Llorente, zapewnia: „To w futbolu zmienia się z dnia na dzień, dlatego jesteśmy spokojni, wszystko może się zdarzyć". A wśród tego, co może się zdarzyć, istnieją przede wszystkim dwie możliwości: albo napastnik stanie się kluczowym zawodnikiem, albo wszystko będzie po staremu. Jeśli zrealizuje się ten drugi scenariusz, okazja, na jaką czekała Barça od lata, stanie się rzeczywistością. Na ten moment nie zanosi się na to, by rola Llorente w Juventusie miała się zmienić. Antonio Conte woli wystawiać Téveza i Vucinicia w swoim ataku. Jakby tego było mało, Lacina Traoré, pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej napastnik Anży, oficjalnie poinformował, że w grudniu opuści rosyjski klub i przejdzie do Juventusu. Po co Contemu kolejny napastnik, skoro ma Llorente? To pytanie do trenera,  a odpowiedź pomogłaby stwierdzić, jaka będzie przyszłość Hiszpana.

Kiedy kataloński klub (Real Madryt również był zainteresowany Baskiem) zamierzał wzmocnić zespół planem B, Fernando Llorente był piłkarzem, którego chciało pozyskać wiele klubów. I nic się w tej kwestii nie zmieniło. Jeśli podczas zimowego okna transferowego Zubizarreta postanowił uzupełnić atak szóstym napastnikiem, Fernando będzie jedną z najatrakcyjniejszych opcji na rynku. Napastnik zna połowę katalońskiej drużyny, z wieloma zawodnikami utrzymuje bliskie relacje. Podczas zgrupowań hiszpańskiej reprezentacji nie tylko spoufalał się z barcelonistami na poziomie osobistym, ale także na boisku. Gra u boku Xaviego, Iniesty, Cesca, Pedro czy Busquetsa, z którymi wygrał mistrzostwa świata i Europy, pozwoliłaby mu perfekcyjnie zaadaptować się zarówno do szatni Katalończyków, jak i na boisko Camp Nou. Na poziomie sportowym nie istnieje żadna istotna przeszkoda, która uniemożliwiłaby sprowadzenie Baska.

Również na poziomie ekonomicznym. Fernando Llorente przyszedł do Juventusu za darmo, więc mimo że ma kontrakt z włoskim klubem, cena nie będzie raczej wygórowana. Jeśli turyńczycy zdecydują się usiąść do negocjacji, będzie to oznaczać, że na niego nie liczą. Poza tym Llorente otrzymuje przystępną dla Barçy pensję. Zarabia 4,5 miliona, co nie byłoby żadnym problemem, biorąc pod uwagę skalę płac w Barcelonie. Były zawodnik Athletiku musi na nowo odnaleźć się w futbolu, a ma wystarczający talent, by grać tam, gdzie chce. Barça z uwagą obserwuje rynek i sytuację napastnika Juventusu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (102)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze