Andrés Fernández, bramkarz Osasuny, która dziś wieczorem zmierzy się z niepokonaną Barceloną na El Sadar, stanął w obronie brazylijskiego napastnika. - Nie wydaje mi się sprawiedliwe oskarżanie Neymara o aktorstwo. W wielu akcjach jest kopany - zapewnił w programie La Graderia.
W innym wywiadzie, dla portalu Grada360, Andrés pochwalił brazylijskiego gwiazdora. - To zawodnik bardzo dynamiczny, bardzo szybki i trudno go powstrzymać. Lubię oglądać filmiki z piłkarzami, przeciwko którym będę grał. Razem z trenerem bramkarzy patrzymy, w którą stronę i jak się poruszają. Szczególnie skupiam się na rzutach karnych - stwierdził Fernández.
W ostatnich czasach nazwisko Andrésa pojawiało się w kontekście transferu do FC Barcelony. Obecny bramkarz Osasuny miałby zastąpić odchodzącego po sezonie Víctora Valdésa. - Nie sądzę. Nie myślę o tym. Są na świecie bardzo dobrzy bramkarze i zarówno Courtois, jak i Pepe Reina są świetnymi kandydatami. A co do zakładów sportowych, w których pojawia się moje nazwisko, to nie wiem, czy to dobre czy złe. Ważne jest to, na co masz wpływ, a na zakłady nie masz - dodał.
17 bramek straconych w meczach z Barceloną
- Nie mam koszmarów związanych z Barçą - zapewnił Andrés Fernández. A byłoby to całkiem uzasadnione, bo ponad dwa lata temu (17 września 2011) puścił osiem bramek na Camp Nou. Został wtedy pokonany przez Messiego (3), Villę (2), Cesca, Xaviego i kolegę z drużyny, Roversio. W swoich czterech meczach ligowych przeciwko Barcelonie Andrés stracił w sumie 17 goli, ale przynajmniej miał okazję zaznać smaku zwycięstwa nad katalońską drużyną. Było to 11 lutego 2012 roku, kiedy jego zespół wygrał 3:2 na El Sadar. Fernández zagrał wtedy mecz życia, z czego niezbyt zadowoleni byli Messi, Cesc i Tello.
- Postawienie autobusu w spotkaniu z Barçą to błąd, ponieważ to oznacza podarowanie im 80 lub 90% utrzymywania się przy piłce i czekanie na stratę bramki. To jest trudne. Trzeba stosować pressing, pracować i wytrzymać to kondycyjnie - zakończył.
Komentarze (18)