Utrata miejsca w zespole to wyzwanie. (...) W karierze każdego piłkarza zdarzają się chwile, gdy nie jest postacią pierwszoplanową. W myślach kłębią się różne decyzje. Jestem piłkarzem i człowiekiem. Nie gram od 9 miesięcy i ma to na mnie wpływ. Nie jestem maszyną... Oczywiście, że zawsze chciałbym grać w Realu Madryt. Od zawsze nie marzyłem o niczym innym. To ten klub mnie wychował i ukształtował. Jestem tu od dziecka, ale nadejdzie dzień, gdy być może podejmę decyzję o rozstaniu. Na dziś moim celem jest walka i gra każdego dnia. Jeśli bym tak nie myślał, oświadczyłbym we wrześniu prezesowi, że zimą będę miał zamiar opuścić klub bez względu na wszystko. Jednak zdecydowałem [latem], że nadal chcę być częścią tej ekipy.
Mimo to, jeśli miną kolejne trzy miesiące, sytuacja się nie zmieni i zostanie zadane mi to samo pytanie o odejście, to być może odpowiem, że planuję opuścić Real Madryt.
... czekałem na takie słowa od 22 grudnia zeszłego roku. Nie, nie chodzi o mecz z Valencią, kiedy Arbeloa pomógł swemu kapitanowi złamać palec. To było już po Nowym Roku.
Na myśli mi inna okoliczność. Wigilia wigilii zeszłorocznej Wigilii. Pojedynek z Málagą (którą z tamtego okresu możecie dobrze kojarzyć, bo rozpędzała się właśnie przed wiosną). Z powodu siarczystego mrozu w Kastylii, ówczesne 2:3 dla Andaluzyjczyków to usunięty z pamięci większości fanów Realu wieczór. Z równie dziś zapomnianym Antonio Adánem* w wyjściowym składzie.
Runda jesienna 2012 nie wieszczyła Realowi skutecznej obrony ligowego tytułu. Zdobytego ogromnym nakładem sił, środków i godności. Wyczerpani „zamknięciem" majowego triumfu, mając w nogach trudy dotarcia aż po finałową czwórkę Ligi Mistrzów i letnie wojaże po świecie - „Królewscy" pokpili Ligę 2013 już na starcie. Na Bernabéu zaczęły się nerwy.
Barça uciekała. Równolegle z tygodnia na tydzień gorzej grała madrycka drużyna i jej pierwszy bramkarz. Wnikliwi obserwatorzy doliczą się jednego czy więcej pogubionych jesienią przez „Świętego Ikera" punktów, lecz po prawdzie, Casillas zanotował słaby - jak na siebie - cały 2012 rok. Czyste konto miewał od święta. Dwa gole na Bernabéu strzelał mu nawet APOEL Nikozja...
„Kara" w postaci posadzenia miała swój silny fundament w sportowej formie Ikera po EURO. Konferencyjne szlagiery o tym, kto jest „lepszym bramkarzem" Realu można włożyć między bajki, aczkolwiek niewykluczone, że od Ikera w formie z jesieni 2012 lepiej grałby nawet Sebastian Przyrowski, gdyby tylko dali mu grać... Mourinho nie miał Przyrowskiego. Miał Adána. No to dwa kolejne mecze w I składzie dał grać Adánowi.
W Twoją twarz, Ikerze Casillasie!
Wystawienie Adána było dobrym pomysłem. Taka piłkarska „pobudka" - Iker, ogarnij się. Ludzie patrzą. Właśnie na tamten moment. Grubo po wschodzie sezonu, ale odpowiednio daleko przed wiosną, dwa-trzy mecze z ligowym planktonem. I... stop! Więcej nic. Przypomnieć zrzędzącym kibicom i siejącym ferment mediom, że „nr 1" jest tylko jeden (Adán przegrał mecz z Málagą, w kolejnym wyleciał z czerwoną kartką nim meczowy zegar wskazał minutę dziesiątą) i obserwować na treningach, w kolejnych meczach reakcję wielkiego, ambitnego sportowca jakim Iker jest i zawsze był.
Jak dobrze wiemy, było inaczej. I tu instynkt samozachowawczy zawiódł Mourinho. Z dobrej strategii krótkoterminowej na pobudzenie swojego golkipera, lidera szatni i boga trybun (nawet jeśli trybuny chwilowo o tym zapomniały; bywają trybuny kapryśne. I gdzie tu za zaskoczenie?) do wytężenia pracy, odrodzenia wiosną - Mou przeszedł do planowej krucjaty przeciw legendzie klubu, liderowi zespołu na boisku i poza nim. Pomyłka. Piłka, szatnia, wielkość drużyn - to nie tylko płaszczyzna sportowa. W szatni musi być chemia, solidarność i zaufanie. Bez jej wodza będzie smuteczek i poruta.
Decyzja zasadna sportowo, profesjonalna - instytucjonalnie okazała się najgorszą z możliwych.
Nie przy tym nazwisku. Nie w tym klubie. Nie tym razem... Nie chcę roztrząsać tego za szeroko, ale jako fani La Liga rozprysk tego kleksa oglądaliśmy wszyscy z bliska. Medialna awantura, kryzys tożsamości** i formy kluczowych graczy, zaogniające sytuację wypowiedzi i dalsze decyzje trenera, gorsze wyniki i stopniowo gasnąca jakość gry - poczęły embrion katastrofy totalnej, którą maj dla Madrytu rzeczywiście się skończył...
Bo taki jest futbol. Z połączonych naczyń swej faktorii lubi czasem wypuszczać na świat kompletnie nieoczekiwane efekty.
Tych słów tak długo wyczekiwanych, wyczekiwałem w doborowym doprawdy towarzystwie. Fernando Hierro ma o 89 meczów i o 29 gole lepsze statystyki w reprezentacji swego kraju ode mnie. Żywa legenda światowej piłki, wielki autorytet w Hiszpanii - i on liczył, słyszę, na wcześniejszą wypowiedź swego byłego kolegi z boiska. Ciekawe, czy panowie mają kontakt do dziś?
Czekałem, moi mili, nie dlatego, że myśli złote Ikera zapisuję w równie złotym, barwą i wartością, kajeciku trzymanym pod łóżkiem. Piszę, gdzie piszę. Nie na BBC, goal.com, Onecie czy „Gazecie". Czasem lubię gdy moje intencje są czyste jak łza.
Czujecie już pewnie, o co całemu memu oczekiwaniu na „jeśli za X czasu sytuacja się nie zmieni, bla bla bla, to być może bla bla bla, że planuję opuścić Real Madryt" chodziło, hmmm?
Valdés odchodzi latem. Robi się wakat... Najlepszy hiszpański bramkarz. Najlepszy hiszpański klub. Im nie mogłoby nie wypalić. Furda, natenczas, Reiny czy inni piękni 30-letni. Bierzemy ter Stegena na terminowanie u króla-kiedyś-Madrytu i... lękaj się, konkurencjo!
Jeśli to sports-fiction dojdzie na Camp Nou do skutku, posypią się, czuję, walkowery. Jeśli... Czy to w ogóle przyszłość realna?
Mogę tylko odpowiedzieć, że o słowach otwierających ten artykuł wyfruniętych z tej paszczy - niespełna rok temu nie pomyśleliby najbardziej pomyleni wynalazcy. Po tym, co powiedział przedwczoraj Iker Casillas, „Święty" Curvy Sur, jedyny faktyczny wychowanek klubu w tym zespole, jego kapitan i podpora - nic, co dotyczy jego dalszej kariery, przestało być dla mnie nieRealne. W odejście Casillasa oczywiście nie wierzy Florentino Pérez. Co innego ma powiedzieć?!
Iker, skoro masz już zostawić Bernabéu to... zapraszamy do Barcelony.
* Pierwszy Czytelnik, który wyśle mi w prywatnej wiadomości miejsce jego obecnego zatrudnienia, zdobędzie drobny upominek. Nie piszcie po 5 minutach od publikacji artykułu. Dawno Was wyprzedzili.
** ... sportowej, boiskowej. Tożsamości drużyny, którą tworzą jej liderzy, a tu nagle lider idzie bez celebry w odstawkę jak junior. Szczególnie w klubach hiszpańskich ma to ogromne znaczenie na atmosferę w szatni, morale innych graczy. Nie pierwszy raz zawiodła Mourinho wyniosła ignorancja dla lokalnych obyczajów.
Komentarze (112)