Pepe Mel, trener Betisu, wziął udział w konferencji przed meczem z Barçą.
„Mamy zbyt przetrzebiony skład, żeby ich przyjąć, ale zawsze z meczów rozgrywanych w Sewilli wychodziliśmy z twarzą. Prawie zawsze przegrywamy, ale w dobrym stylu. Jednak jeśli nie chcą przyjeżdżać, bierzemy remis 0:0, 4:4 albo 7:7 w ciemno. W ten sposób się nie zmęczą", powiedział.
Ciężko jest być w strefie spadkowej?
„Chciałbym gościć Barcelonę, będąc ósmym, jednak niestety jesteśmy w strefie spadkowej i podejmujemy drużynę, która nigdy nie przegrywa. Spróbujemy".
Jak pan ocenia Barcelonę?
„Na tę chwilę nikt jej nie może pokonać. Nie potrafiły tego uczynić drużyny silniejsze od nas. Ale jesteśmy zobowiązani dać z siebie wszystko na własnym boisku. Wiele się mówi o tym, iż Messi nie jest w formie... Mamy nadzieję, że do niej nie wróci w meczu z Betisem. W zeszłym roku w ciągu dziesięciu minut strzelił nam dwie bramki. Messi to Messi i zawsze nim będzie. Chcemy być skoncentrowani, bo Barça to nie tylko Messi, ale też Pedro, Busquets, Iniesta...".
Martwi się pan tym, że po tej kolejce Betis może być na ostatnim miejscu?
„Dla mnie to bez znaczenia, czy będziemy ostatni, czy trzeci od końca, ważny jest dystans do drużyn przed nami. Musimy się wziąć w garść, aby zdobyć punkty, których potrzebujemy".
Jaki jest stan zawodników kontuzjowanych?
„Nosa ma problemy w związku z operacją, którą przechodził i jeśli będzie musiał przejść kolejny zabieg, nie będziemy mogli z niego skorzystać przez dłuższy czas. Juanfran bardzo się stara wrócić do zdrowia i jesteśmy mu za to wdzięczni. Amaya trenował, ale tylko raz w tym tygodniu".
Komentarze (34)