Dziś mijają cztery miesiące od kiedy samolot z Tatą Martino na pokładzie wylądował w Barcelonie. Z jednej strony mało, a z drugiej wystarczająco, aby nowy trener Dumy Katalonii stanął przed szansą na wpisanie się na stałe w karty klubowej historii i wyrównanie kolejnego rekordu.
Będzie to miało miejsce podczas najbliższego meczu w Amsterdamie z Ajaxem. Remis w tym spotkaniu zapewni matematyczny awans z pierwszego miejsca do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, co oznacza także atut swojego stadionu w starciu 1/8. Wykonanie tego zadania będzie tym samym wyrównaniem rekordu meczów bez porażki od początku sezonu. Pep Guardiola w swoim ostatnim sezonie na stanowisku trenera, jedynym nie wygranym, zanotował 21 oficjalnych meczów bez porażki. Bilans wynosił 15 wygranych i 6 remisów. Tata jak na razie pozostaje niepokonany od 20 spotkań. 4 z nich pozostały nierozstrzygnięte.
To nie będzie jednak pierwszy historyczny wyczyn Martino na ławce trenerskiej Barçy. Dzięki 8 zwycięstwom z rzędu poprawił wynik Jamesa Bellamiego (sezon 1928-29), Johana Cruyffa (1990-91), Louisa van Gaala (1997-98), Pepa Guardioli (2009-10) i Tito Vilanovy (2012-13). Passa została przerwana 19 października w Pampelunie (0:0), przez co nie udało się pobić rekordu Realu Madryt Miguela Muñoza z sezonu 1968-69, który rozpoczął ligę 9 wygranymi z rzędu. Poza tą „wpadką" Blaugrana Martino w lidze wciąż podąża drogą zwycięstw. Jak do tej pory na 14 ligowych spotkań wygrała 13. Z kolei w Lidze Mistrzów po ligowym remisie z Osasuną przyszedł podział punktów z Milanem, który z kolei dał początek kolejnej serii zwycięstw z rzędu (6).
Pechowy 26 listopada
Martino, jako pierwszy trener spoza Europy, ma szansę wygrać najważniejsze rozgrywki Starego Kontynentu. Jednak data jutrzejszego spotkania, 26 listopada, nie była zbyt szczęśliwa dla Pepa Guardioli. Tego dnia Barça przegrała 0:1 z Getafe, co oznaczało jednocześnie koniec passy meczów bez porażki. Licznik zatrzymał się na liczbie 21. Tamta przegrana sprawiła, że Barcelona znalazła się 6 punktów za Realem Madryt. Jak się później okazało, tyle wystarczyło, aby to Królewscy sięgnęli po trofeum La Liga.
Tata Martino depcze po piętach Guardioli
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (37)