Poprzednia seria spotkań na hiszpańskich boiskach była niesamowita pod względem liczby bramek i emocji. W ostatni weekend Primera División po raz kolejny nie zawiodła, pokazując swój wyjątkowy, na tle pozostałych lig europejskich, charakter. Dwie udane remontady, dwa piękne hat-tricki (a ich autorami nie byli ani Cristiano Ronaldo, ani Leo Messi), jedna duża niespodzianka, druga mniejsza i aż siedem bramek w ostatnich 15 minutach, co pokazuje, że zawsze trzeba grać do końca.
Największą niespodziankę w ostatniej serii spotkań z całą pewnością sprawił Atheltic Bilbao, pokonując na nowym San Mamés Barcelonę 1:0, pozostając bez porażki na swoim stadionie. Na porażce mistrza Hiszpanii skorzystały dwa stołeczne zespoły. Atlético pewnie pokonało beniaminka z Elche 2:0, natomiast Gareth Bale pod nieobecność Cristiano Ronaldo był bohaterem Realu Madryt, który pokonał na Santiago Bernabéu Real Valladolid, 4:0.
Welington na wagę remisu
Mecz Villarrealu z Málagą wedle wszelkich przewidywań powinien być spotkaniem bez historii. Żółta Łódź Podwodna, utrzymująca pewne czwarte miejsce w ligowej tabeli, podejmowała na El Madrigal podopiecznych Schustera, którzy cały czas nie są w stanie złapać rytmu i wydostać się z powyprzedażowych kłopotów. Andaluzyjczycy w zeszłym sezonie brylowali także w Europie, a teraz borykają się z szarą codziennością ekip z drugiej połowy tabeli. Choć przebieg meczu bynajmniej na to nie wskazywał, Máladze (rzutem na taśmę) udało się urwać punkty gospodarzom i wywalczyć remis.
Spotkanie na El Madrigal przebiegało w dość sennej atmosferze. Nawet pierwsze trafienie, które w 32. minucie po dwójkowej akcji z Canim zanotował Bruno nie przyniosło rozbudzenia w grze. Villarreal objął prowadzenie i sprawiał wrażenie jakby był tym faktem w pełni usatysfakcjonowany. Gospodarze kontrolowali przebieg meczu, mimo iż to Málaga dłużej utrzymywała się w posiadaniu piłki. Obie drużyny niebezpiecznych akcji kreowały jak na lekarstwo.
W drugiej połowie nieco większą inicjatywę przejęli piłkarze z Andaluzji. Swoich szans na umieszczenie piłki w siatce szukali Eliseu i Morales, jednak Asenjo nie zaspał między słupkami i interweniował bez najmniejszych problemów. W grze Villarrealu nieco ruchu wprowadziło wejście na boisko Giovaniego dos Santosa, lecz Meksykaninowi także nie udało się wpłynąć na rezultat spotkania. Tego, co nie udało się żadnemu z zawodników ofensywnych, w czwartej minucie doliczonego czasu gry dokonał Welington. Obrońca Málagi, jeden z najlepszych zawodników drużyny Schustera w tym sezonie, bezbłędnie odnalazł w polu karnym futbolówkę, którą z rzutu rożnego centrował Anderson, i strzałem głową umieścił ją w bramce Asenjo. Trafienie Welingtona dosłownie w ostatniej chwili podarowało Máladze remis i jeden punkt w ligowej tabeli. Wydaje się, że nie jest to wiele, jednak urwanie punktów Żółtej Łodzi Podwodnej na ich własnym terenie może być w końcu meczem na przełamanie dla bardzo niestabilnej w tym sezonie Málagi.
Madryt goni Barcelonę
Przed piętnastą serią spotkań nie było tajemnicą, że to na San Mamés Barcelona może doznać swojej pierwszej porażki w lidze w tym sezonie. Właśnie ze względu na trudny wyjazd podopiecznych Gerardo Martino, zarówno Atlético, jak i Real Madryt miały nadzieję na łatwe zwycięstwa w sobotnich pojedynkach, aby w niedzielę wieczorem wygodnie rozsiąść się w fotelach i obejrzeć hit 15. kolejki Primera División.
Z całej trójki liderów hiszpańskiej La Liga to właśnie Atlético miało na papierze najłatwiejszego rywala. Podopieczni Diego Simeone grali na wyjeździe z beniaminkiem z Elche, który tydzień wcześniej sprawił ogromną niespodziankę, pokonując u siebie Valencię 2:1. Kibice Los Franjiverdes liczyli na powtórkę z rozrywki...
Jednak Atlético po raz kolejny pokazało, że jest niezwykle silnym zespołem, który może do końca walczyć z Realem i Barceloną o tytuł mistrza Hiszpanii. Podopieczni Diego Simeone bardzo długo męczyli się z beniaminkiem. Elche od pierwszej minuty postawiło faworyzowanym gościom niezwykle trudne warunki. Już w 23. minucie to gospodarze mogli objąć prowadzenie, ale sytuacji sam na sam z Thibaut Courtois nie wykorzystał Richmond Boakye. Po tej okazji Elche poszło za ciosem, nie potrafiąc jednak udokumentować swojej przewagi. Sytuacja na boisku uległa zmianie po wprowadzeniu Raúla Garcíi, który zastąpił w drugiej połowie bezproduktywnego Davida Villę. Hiszpański pomocnik udowodnił swoją przydatność w 63 minucie, kiedy jego uderzenie obronił Herrera, ale wobec dobitki Koke bramkarz Elche był już bezradny. Na 2:0 podwyższył niezawodny Diego Costa, dla którego była to 15. bramka w lidze i 18. we wszystkich rozgrywkach. Dzięki wygranej i pomocy Athletiku Atlético zrównało się pod względem liczby punktów z Barceloną. Walka o mistrzostwo trwa w najlepsze...
Na kolejną wygraną Atlético Madryt bardzo szybko odpowiedział Real, osłabiony brakiem Cristiano Ronaldo. Pod nieobecność Portugalczyka liderem Królewskich został Gareth Bale, który już nie przypomina zagubionego piłkarza z początku sezonu. Walijczyk jest coraz lepszy, co udowodnił w sobotę na Santiago Bernabéu.
Gareth Bale strzelanie rozpoczął w 33. minucie, a swojego hat-tricka skompletował w 89. Walijczyk do trzech bramek dołożył kapitalną asystę do Karima Benzemy, który jeszcze przed przerwą podwyższył na 2:0, pozbawiając jakichkolwiek złudzeń Real Valladolid. Podopieczni Carlo Ancelottiego w ostatnich spotkaniach imponują grą i skutecznością, co pokazuje, że dzieło włoskiego trenera zaczyna mieć ręce i nogi. Zwraca również uwagę forma Garetha Bale'a - już mało kto wypomina Pérezowi wydanie tak dużych pieniędzy. Real dzięki wygranej zbliżył się do prowadzącej dwójki na trzy punkty i na pewno nie powiedział ostatniego słowa.
Sociedad wygrywa rzutem na taśmę
Mecz Espanyolu z Realem Sociedad był starciem dwóch drużyn aspirujących (z różnym powodzeniem) do gry w europejskich pucharach. Katalończycy przystępowali do spotkania uskrzydleni zwycięstwem z poprzedniej kolejki ligowej, kiedy to pokonali Rayo Vallecano aż 4:1. Baskowie także znajdują się na najlepszej drodze do zamazania kiepskiego startu w lidze - choć w 14. kolejce nie było im łatwo, to jednak dzięki fenomenalnej postawie Carlosa Veli przeprowadzili remontadę i pokonali Celtę Vigo 4:3. Dla obu drużyn był to więc mecz, w którym liczyło się wyłącznie zgarnięcie trzech punktów oraz podtrzymanie pozytywnej passy.
Drogę do osiągnięcia zamierzonych celów rozpoczęli gospodarze. Mimo tego, że w pierwszej połowie to Baskowie nacierali na bramkę Casilli, w 31. minucie spotkanie prowadzenie objął Espanyol dzięki Jhonowi Córdobie, który po podaniu Hectora Moreno celnym strzałem umieścił piłkę w bramce Claudio Bravo. Aż do przerwy żadna z drużyn nie była w stanie zmienić tego wyniku.
W drugiej połowie gry boisko szybko opuścił strzelec bramki, Jhon Córdoba, który doznał kontuzji. Zastąpił go Gabriel Torje. Baskowie próbowali wszystkiego, by doprowadzić do wyrównania, zaś Aguirretxe i De la Bella dwoili się i troili pod bramką golkipera Espanyolu. Swój cel podopieczni Jagoby Arrasate osiągnęli w 69. minucie, zaś egzekutorami zostało dwóch cracków Realu Sociedad. Carlos Vela posłał dośrodkowanie w pole karne przeciwnika, a Antoine Griezmann dosięgnął go i główką umieścił piłkę w bramce Casilli. Real Sociedad nie zadowolił się remisem i nie odpuścił. Cierpliwość Basków przyniosła owoce w 88. minucie, kiedy samobójcze trafienie dające zwycięstwo gościom zanotował Christian Stuani.
Bitwa o czerwoną latarnię
Przed rozpoczęciem spotkania na Villamarín w ramach 15. kolejki La Liga Real Betis i Rayo Vallecano byli bezpośrednimi sąsiadami w ligowej tabeli. Drużyna z Vallecas plasowała się zaledwie lokatę wyżej niż ekipa z Sevilli, której przypadła niechlubna rola czerwonej latarni Primera División.
Gospodarze wyszli na prowadzenie w 27. minucie dzięki główce Antonio Amayi, który wykorzystał podanie Nono po rzucie rożnym. Po stracie pierwszej bramki Rayo odpowiedziało nerwowością w grze defensywnej i zupełną impotencją w ofensywie. Gdyby Amaya wykazał się większą skutecznością, jeszcze przed przerwą Verdiblancos mogliby podwyższyć prowadzenie.
Swoją pierwszą okazję Rayo wykreowało dopiero w 51. minucie, jednak Alberto Bueno od razu zamienił ją na gola. Wszedł on na boisko w pierwszej połowie jako rezerwowy, zastępując kontuzjowanego Falque, jednak swoim występem na Villamarín z pewnością dał Paco Jémezowi powody do myślenia. Radość Błyskawic mogła trwać bardzo krótko, lecz niebezpieczny strzał Rubena Castro powstrzymała poprzeczka bramki strzeżonej przez Cobeno. Gospodarze dopięli swego dopiero w 81. minucie, kiedy Joan Verdu wykorzystał błąd defensywy Rayo i przelobował bramkarza. Ruben Castro miał jeszcze dwie świetne okazje na przechylenie szali zwycięstwa na stronę Betisu, żadnej z nich jednak nie wykorzystał. Nie zawiódł za to Alberto Bueno, którego tym razem obsłużył podaniem Jonathan Viera. Napastnik Rayo w doliczonym czasie gry zdobył bramkę na wagę remisu. Zapewniła ona jego drużynie miejsce ponad strefą spadkową Primera División. Jednocześnie Betis nie mógł być zadowolony z podziału punktów - w przypadku Verdiblancos, mimo dopisania do ich dorobku punktowego jednego oczka, lokata w tabeli nie uległa zmianie. Ekipa z zielono-białej części Sevilli nadal okupuje ostatnie miejsce.
Pierwsza porażka w lidze
Do pierwszego w historii meczu na nowym San Mamés Barcelona przystąpiła podrażniona porażką, której doznała w Amsterdamie ze strony Ajaksu. Piłkarze Blaugrany sprawiali wrażenie, jakby za wszelką cenę chcieli się zrewanżować swoim kibicom za fatalną grę zaprezentowaną w Holandii. A meczu z Athletikiem Katalończycy starali się nie tylko wygrać ale wygrać w jak najpiękniejszy sposób. Osiągnięcie celu znacząco ułatwiła obecność Serigo Busquetsa na boisku. Nie jest tajemnicą, że pod batutą tego defensywnego pomocnika Barcelonie wszystko przychodzi łatwiej. W szeregach Basków zabrakło zawieszonego Aritza Aduriza. W linii ataku pojawił się za to Gaizka Toquero.
W pierwszej połowie Barcelonie najbardziej brakowało ostatniego podania. Oczy kibiców cieszyły koronkowe akcje i podania penetrujące defensywę Athleticu, jednak realnie niebezpiecznych sytuacji brakowało. Nie brakowało za to efektownych upadków piłkarzy Barçy, którzy (z Neymarem na czele) borykali się z przekleństwem źle dobranych korków. Najgroźniejszą akcję przeprowadzili w 28. minucie zawodnicy Bilbao - piłkę do siatki powinien był wtedy wpakować Iker Muniain, jednak uprzedził go Pinto, który wyłapał futbolówkę. Pierwsza połowa gry zdecydowanie wskazywała na remis i przy takim właśnie rezultacie zawodnicy obu drużyn schodzili do szatni.
W 57. minucie Iturraspe ostro potraktował wychodzącego sam na sam Neymara, jednak otrzymał za swoją interwencję jedynie żółtą kartkę. Z kolei strzał Brazylijczyka z wolnego minął się z bramką i wynik nie uległ zmianie. Pierwszego trafienia doczekaliśmy się dopiero w 70. minucie. Strata Iniesty rozpoczęła kontratak Atheticu, który zakończył Iker Muniain, pakując piłkę do siatki Pinto z bliskiej odległości. Kilka minut później ten sam piłkarz mógł wspólnie z Toquero pogrążyć Barçę: Iker podawał, Gaizka strzelał, jednak w bramce Barçy nie zaspał Pinto. Do końca meczu podopieczni Gerardo Martino nie zdołali już zmienić wyniku i zanotowali pierwszą w tym sezonie porażkę ligową.
Wybierz z nami bramkę kolejki
W poprzednim głosowaniu najpiękniejsze golazo kolejki strzelił waszym zdaniem Diego Costa. Brazylijczyk popisał się kapitalną przewrotką, która na pewno będzie mocnym kandydatem w wyborze gola sezonu. W ostatniej kolejce żadna bramka nie zachwyciła w takim stopniu jak trafienie napastnika Atlético. O prestiżową nagrodę gola kolejki według czytelników FCBarca.com powalczą: Jonas, Fabian Orellana i Joan Verdu. Kto wygra? Zależy oczywiście od was.
Kandydat nr 1: Jonas vs. Osasuna
Kandydat nr 2: Joan Verdu vs. Rayo Vallecano
Kandydat nr 3: Fabian Orellana vs. Almería
Komplet wyników 15. kolejki La Liga:
Getafe - Levante 1:0 [skrót]
1:0 Pedro León (78')
Villarreal - Málaga 1:1 [skrót]
1:0 Bruno Soriano (31')
1:1 Weligton (90')
Elche - Atlético Madryt 0:2 [skrót]
0:1 Koke (63')
0:2 Diego Costa 74')
Celta Vigo - Almería 3:1 [skrót]
0:1 Suso (9')
1:1 Fabian Orellana (26')
2:1 Borja Oubina (49')
3:1 Charles (59')
Real Madryt - Real Valladolid 4:0 [skrót]
1:0 Gareth Bale (33')
2:0 Karim Benzema (36')
3:0 Gareth Bale (64')
4:0 Gareth Bale (89')
Espanyol - Real Sociedad 1:2 [skrót]
1:0 Jhon Córdoba (31')
1:1 Antoine Griezmann (69')
1:2 David López (sam.) (88')
Real Betis - Rayo Vallecano 2:2 [skrót]
1:0 Antonio Amaya (27')
1:1 Alberto Bueno (51')
2:1 Joan Verdu (81')
2:2 Alberto Bueno 90')
Granada - Sevilla 1:2 [skrót]
0:1 Carlos Bacca (23')
1:1 Yasine Brahimi (k.) (61')
1:2 Kevin Gameiro (87')
Valencia - Osasuna 3:0 [skrót]
1:0 Jonas (45')
2:0 Jonas (48')
3:0 Jonas (53')
Athletic Bilbao - Barcelona 1:0 [skrót] [cały mecz]
1:0 Iker Muniain (71')
Komentarze (39)