Pepe Reina: Dla mnie bramkarzem numer jeden jest Víctor Valdés, cz.2

Kate

7 grudnia 2013, 11:55

Mundo Deportivo

8 komentarzy

Zapraszamy do przeczytania drugiej części wywiadu z Pepe Reiną, który został przeprowadzony przez dziennik El Mundo Deportivo. Część pierwszą można znaleźć tutaj.

Czy rozmawiałeś z Valdésem o waszej sytuacji? Jeden odchodzi, a drugi ma wielkie szanse, aby zająć jego miejsce.
Doprawdy nie. Każdy z nas patrzy na swój interes. On zrobi co najlepsze dla swojej kariery, a ja dla mojej i przyszłości mojej rodziny.

A jak ci się współpracuje z Víctorem w reprezentacji?
Bardzo dobrze. Nawet lepiej niż przedtem. Od czasu kiedy Víctor przyszedł do reprezentacji, zrobił bardzo wiele, abyśmy byli z niego zadowoleni, aby dobrze zaadaptować się w grupie. I udało mu się. Nie chodzi o to, że musiał na nowo zdobyć moją sympatię, ale prawda jest taka, że od dłuższego czasu się nie widzieliśmy. To powtórne spotkanie było świetne i dzisiaj nasze relacje są bardzo dobre.

Czy rozumiesz jego decyzję, że nie chce dalej kontynuować gry dla Barçy?
Trudno jest zrozumieć, jakie są jego motywy, ale trzeba je uszanować. Oczywiście w żadnym momencie nie można mu zarzucić braku profesjonalizmu. Dał z siebie wszystko dla tego klubu, wygrał wszystko i był, dlaczego tego nie powiedzieć, najlepszym bramkarzem w historii Barçy. Jeśli na koniec odchodzi, to tylko frontowymi drzwiami. Ludzie powinni mu być wdzięczni za to, co dał klubowi.

Valdés powiedział, że najważniejszą rzeczą dla bramkarza Barçy jest dominować w grze jeden na jeden. Czy to ci pasuje?
To są najbardziej realne sytuacje. Barça gra daleko od swojej bramki. Bramkarz zazwyczaj ma bardzo jasne sytuacje w większości przypadków przez kontry rywala, sytuacje jeden na jeden. To golkiper Barçy musi mieć opanowane. Víctor jest w tym specjalistą. Nawiasem mówiąc, Pinto także. Gra bardzo dobrze i jest świetnym bramkarzem.

Co jest dla ciebie konieczne, aby zostać bramkarzem Barçy?
Aby być bramkarzem w jakiekolwiek drużynie trzeba być, najbardziej jak to tylko możliwe, kompletnym zawodnikiem. Pracuję nad tym przez cały czas. Grać dobrze w sytuacjach jeden na jeden, w górze, nogami... Być tym wszystkim, czym bramkarz być powinien. Im bardziej jest kompletny, tym lepiej.

Jakiego bramkarza cenisz najbardziej? Kto jest dla ciebie numerem jeden?
Na dzień dzisiejszy zostaję przy Víctorze Valdésie.

A co myślisz o ter Stegenie, który jest także wymieniany wśród kandydatów do gry w bramce Barçy?
Wydaję mi się, że jest dość kompletnym graczem. Dobrze gra nogami, ma silną osobowość. Mimo tego, że jest młody, cechuje go dojrzałość. Ma teraz wspaniały czas i jeszcze lepszą przyszłość. Jest obecnie jednym z wielkich bramkarzy w Europie.

Czy zaakceptowałbyś powrót do klubu, wiedząc, że byłbyś drugim bramkarzem?
To, co chcę robić, to grać bardzo dobrze przez ten rok. Wypaść świetnie w Neapolu i znaleźć się w sytuacji, kiedy będę mógł wybrać klub, w którym chcę grać. To mnie interesuje. Grać co cztery, pięć dni i czuć się potrzebnym w każdym meczu, jaki rozgrywa drużyna.

Jak blisko Barçy byłeś zeszłego lata?
Lato to już przeszłość. Nie ma sensu rozmawiać o tym, co mogło być, a co nie.

Czy to jest "wybicie piłki"?
Jestem w tym specjalistą, dlatego jestem bramkarzem (śmieje się). To przeszłość, nie ma sensu o tym rozmawiać...

Rozumiem. Według ankiet, które przeprowadzamy na naszej stronie internetowej, część miłośników Barçy z rezerwą podchodzi do twojego powrotu. Co wywołuje taką reakcję?
Ludzi są wolni, jeśli chodzi o swoje opinie. Nie mogę mieć aprobaty całego świata. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będę mnie lubić bardziej i tacy, którzy mniej. Zdarza się w Barcelonie, w Madrycie, Bilbao, Kordobie... Są ludzi, którzy uważają mnie za lepszego bramkarza od innych i tacy, którzy myślą zupełnie przeciwnie. To normalne.

Czy to cię martwi?
Nie, ponieważ na chwilę obecną nie wracam.

Kolejne "wypiąstkowanie"...
Chodzi o to, że jeśli na dzień dzisiejszy mam się przejmować, co myślą na mój temat kibice Barçy, Realu Madryt czy Atlético, to tracimy czas. Teraz martwię się tym, co myślą kibice Napoli.

Myślisz, że wizerunek dowcipnisia, wodzireja, tego, który lubi rozkręcać różne uroczystości, może ci zaszkodzić?
Nie wiem. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą mnie oceniać za różne rzeczy i z poczuciem tego, że wiedzą, jaki jestem, że zamiast być bramkarzem, jestem sympatycznym typem, żartownisiem opowiadającym więcej lub mniej dowcipów. Jednak na koniec to osiągnięcia sportowe są tym, co sprawia, że na szczeblu profesjonalnym jesteś wyżej lub niżej. Mnie nie poszło źle.

Twój

target="_blank">show z okazji celebracji zdobycia Mistrzostwa Europy 2008 obiegł cały świat. Czy widzisz, że to może ci zaszkodzić?
Nie wiem. A jeśli tak, to się tym nie przejmuję. Zrobiłbym to jeszcze milion razy, gdybyśmy tylko wygrali taki tytuł.

Rozumiesz debatę wokół stylu Barçy?
Każdy ma swoje gusta. Trudno jest opiniować na temat stylów. Są ludzie, którym bardziej pasuje gra kontratakami, inni lubią bardziej grę pozycyjną, jeszcze inni długimi podaniami... Chodzi o to, że w ciągu ostatnich sześciu, siedmiu lat Barça grała bardzo pokazowo i kombinacyjnie, a teraz być może robi to bardziej bezpośrednio. Ale jest to tak samo skuteczne.

Czy wciąż widzisz ich jako faworyta w Lidze Mistrzów?
Bez wątpienia tak. Barça, kiedy gra na swoim poziomie, jest faworytem każdych rozgrywek.

Komu przyznałbyś nagrodę Złotej Piłki?
Ja rozdałbym ich cztery albo pięć. Wydaję mi się niesprawiedliwe, że jest tylko jedna i że w roku, kiedy wygraliśmy mundial, nie otrzymał jej Andrés albo Xavi. Może się także wydawać niesprawiedliwe, iż Cristiano, który zdobył tyle bramek, jej nie dostał. Z kolei Messi powinien dla mnie co rok otrzymywać Złotą Piłkę. Ribéry miał wspaniały sezon i wygrał wszystko, co było możliwe... To niesprawiedliwe wybierać tylko jednego zawodnika. Kryteria wyboru również nie są do końca obiektywne. Trudno kogoś wskazać, jednak myślę, że Cristiano i Messi są ponad całą resztą. Zawsze, jak będą chcieli, to będzie między nimi rywalizacja.

Na zakończenie, czy masz jakąś wiadomość do przekazania?
Skoro poruszaliśmy tematy związane z Barceloną, to chcę życzyć wszelkiego powodzenia dla Tito Vilanovy. Dużo siły do walki i szybkiego powrotu do zdrowia. Abyśmy szybko zobaczyli go na jakiejś trenerskiej ławce.

Kolejny wywiad już w Barcelonie?
Jeśli mnie tam poniesie. A jeśli nie, to zapraszam do Neapolu albo Kordoby.

Test El Mundo Deportivo

Książka: "Kod Leonarda Da Vinci".
Film: "Zielona mila" i "Życie jest piękne".
Zespół muzyczny: El Barrio.
Posiłek: Jajecznica.
Aktor: Lubię kilku: Edward Norton, Robert de Niro, Cuba Gooding Jr.
Aktorka: Julia Roberts.
Pisarz: Paulo Coelho i Dan Brown.
Komik: Bardziej niż konkretnego komika wolę wskazać prezentera telewizyjnego Pablo Motosa.
Napój: Obok wody, w zimę lubię mrożoną herbatę, a latem na wakacjach dobrze schłodzone piwo.
Miejsce, gdzie można się zapomnieć z kobietą: Kordoba albo Ibiza.
Bramkarz: Na dzień dzisiejszy Víctor Valdés.
Obrońca: Bardzo lubię Sergio Ramosa.
Pomocnik: Busquets.
Napastnik: Duet Villa-Torres.
Stadion: Anfield.
Życiowe motto: Carpe Diem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze