Już od pewnego czasu Xavi Hernández nie jest w stanie w stu procentach potwierdzić, że będzie kontynuował karierę w Barcelonie, choć jego kontrakt obowiązuje do 2016 roku. Nie jest to jednak spowodowane konfliktem z władzami klubu, ani tym bardziej z filozofią gry drużyny. Być może zatem brak perspektyw triumfu lub brak ogólnego zadowolenia z roli w klubie? Odpowiedź również jest przecząca. Jednak istnieje pewna kwestia, która może skłonić kibiców Barçy do niepokoju odnośnie przyszłości Generała w klubie.
Kilka tygodni temu do Xaviego odezwali się bowiem przedstawiciele Red Bulls New York, jednej z najlepiej marketingowo prosperujących drużyn w MLS, która chce oprzeć swoją grę od nowego sezonu na pomocniku Blaugrany.
W sprowadzeniu Xaviego decydującym czynnikiem ma być namowa byłego zawodnika Barçy - Thierry'ego Henry'ego. Francuz doskonale zna się z Creusem. To właśnie Generał pomagał Henry'emu zaadaptować się do stylu gry Barcelony oraz wprowadził go do drużyny. Po kilku latach zdobywania doświadczeń w MLS, Henry zamierza nalegać na władze swojego obecnego klubu, by nie ustawały w walce o pozyskanie pomocnika z Terrasy, mając na względzie, że PSG również uważnie śledzi jego poczynania.
„Już sam fakt bycia związanym z Barçą to dla mnie przywilej. Nie wiem jednak, co wydarzy się w przyszłości" przyznał sam zawodnik podczas uroczystości odebrania nagrody, przyznawanej przez weteranów katalońskiego klubu. W podobnym tonie Xavi wypowiadał się tuż przed świętami. Pojawia się zatem pytanie: czy w przyszłym sezonie będziemy mogli oglądać Generała w barwach Barçy? Choć prawdopodobnie nawet sam Creus nie zna odpowiedzi na to pytanie, Red Bulls z pewnością będą próbowali zarzucić na niego sieci.
Komentarze (80)