Neymar: Rozmawiałem już z Messim o finale mundialu

Daniel Olbryś

17 lutego 2014, 22:00

es.fifa.com

50 komentarzy

Ma tylko 22 lata, ale już teraz traktowany jest przez rodaków niczym futbolowy wybawca. To właśnie Neymar, który w zeszły weekend wrócił do gry, zdobywając bramkę w meczu z Rayo Vallecano, uznawany jest przez ekspertów za zawodnika będącego w stanie poprowadzić brazylijską kadrę do sukcesów w czasie zbliżającego się wielkimi krokami mundialu.

Podczas gali Złotej Piłki w Zurychu, gdzie Neymar pojawił się jako nominowany do nagrody im. Ferenca Puskasa, brazylijski crack Barçy udzielił wywiadu serwisowi FIFA.com. Mówił m.in. o życiu w Barcelonie, swoich relacjach z Leo Messim i perspektywach Seleção.

Neymar, jesteś w Barcelonie już ponad pół roku. Uważasz się za innego piłkarza niż gdy grałeś w Santosie?
Nie, nadal jestem taki sam. Choć zdobyłem nieco doświadczenia. Chociażby przez sam fakt bycia w innym kraju, w innym miejscu, w innym środowisku. Zawsze jest to okazja, by nauczyć się nowych rzeczy, poznać nową kulturę. To bardzo pozytywne doświadczenie.

Mówisz już po hiszpańsku?
Un poco (hiszp. trochę - przyp. tłum.). Nieco przypomina portugalski, choć jest od niego trudniejszy.

Zaskoczyła cię tak szybka adaptacja w nowym klubie?
Nie, nie zaskoczyła mnie. Dzięki Bogu, miałem szczęście znaleźć się w grupie świetnych ludzi, wszyscy przyjęli mnie bardzo dobrze. Cała Barcelona. Mówimy tu o piłkarzach, którzy wygrali niemal wszystko, a mimo to wciąż pozostają niesamowicie skromni. To był główny czynnik, dzięki któremu tak dobrze się tu odnalazłem.

Za którymi rzeczami z Brazylii tęsknisz?
Na pewno za domem. Zawsze tęsknię za przyjaciółmi i rodziną. Ale jak już powiedziałem, cieszy mnie odkrywanie nowych rzeczy. To spełnienie marzeń z dzieciństwa, zawsze chciałem grać w europejskim klubie. Gra w tak wielkiej ekipie jak Barcelona jest niesamowitym wyróżnieniem. W tym mieście podoba mi się wszystko: klimat, ludzie. Jest całkiem podobne do niektórych brazylisjkich miast, to pomaga w aklimatyzacji. No i jest tu plaża.

Kibice są podobni do tych Santosu? Możesz spacerować po ulicach bez problemów?
Są niesamowicie oddani, niektórzy z nich to prawdziwi fanatycy, tak jak w Brazylii. Ale spokojnie, mogę bez problemu pojawić się na ulicy. Niektórzy mnie rozpoznają, ale to normalne.

Kiedy grałeś w finale Pucharu Konfederacji, byłeś już oficjalnie zaprezentowany jako zawodnik Barcelony. Jak to było spotkać swoich przyszłych kolegów w takich okolicznościach? Czułeś się obserwowany?
(śmiech) Na pewno było to specyficzne przeżycie, grać w finale przeciwko przyszłym kolegom z drużyny. Czasem rozmawiamy o tym meczu, wspominamy. Wygranie Pucharu Konfederacji było wielkim, niezapomnianym przeżyciem.

Mogę wiedzieć, co konkretnie mówicie o tym meczu?
Śmiejemy się, żartujemy. Ale to żarty, które pozostają między nami.

Czy uważasz, że Hiszpanie będą żądni rewanżu w czerwcu? Możecie spotkać się już w 1/8 finału...
Nie, raczej nie będą szukali zemsty. Wszystkie reprezentacje, które jadą do Brazylii, chcą zdobyć mistrzostwo. To będzie bardzo konkurencyjny turniej. Wszyscy starają się przygotować jak najlepiej, ale sądzę, że nasza reprezentacja ma optymalne szanse na dotarcie do finału i zostanie mistrzami. Pracujemy bardzo ciężko, aby to osiągnąć, aby zrealizować to marzenie.

Podczas wspomnianego spotkania z Hiszpanią atmosfera na Maracanie była niesamowita, szczególnie odśpiewanie hymnu przez cały stadion. Jak to wszystko wyglądało od wewnątrz?
To była fantastyczna chwila i jestem pewien, że na mistrzostwach świata będzie sporo podobnych momentów. To będzie zdecydowanie bardziej ekscytujące niż rzeczy, które działy się do tej pory podczas Pucharu Konfederacji.

Co zmieniło się w Seleção z przybyciem Scolariego?
Nie wiem, co się zmieniło. Myślę, że zespół posiada teraz własną tożsamość. Potrzebowalismy czasu, by zgrać się na treningach i lepiej się poznać, aby gra była bardziej płynna. Próbkę tego mieliśmy podczas Pucharu Konfederacji i wszystko wyszło bardzo dobrze. Poczucie jedności, zarówno na boisku, jak i poza nim było fantastyczne, to motywuje każdego z nas do biegania i dawania z siebie wszystkiego. Dzięki temu zdobyliśmy ten puchar.

Jakie są największe zalety Scolariego jako trenera?
Jest bardzo bliski nam wszystkim, w końcu to nasz rodak. Zdarza mu się zażartować, ale też wymaga wiele w odpowiednich momentach. To bardzo pracowita osoba, zawsze lubił wygrywać. Jest wielką osobowością, to jego największa zaleta. Dzięki temu przekonał do siebie wszystkich zawodników.

Możesz uwierzyć, że już za cztery miesiące będziecie przygotowywać się do mundialu?
Może wydawać się, że pozostało jeszcze sporo czasu, ale tak nie jest. Tak naprawdę mundial jest tuż, tuż. Zwłaszcza ze względu na to, że będzie on odbywał się w naszym kraju odczuwam nieukrywaną dumę i pewien niepokój. Mam jednak nadzieję, że ten niepokój uda mi się przezwyciężyć, to będzie wielki turniej, miejmy nadzieję, że sięgniemy po trofeum.

Co dla ciebie oznacza rozgrywanie pierwszych w karierze mistrzostw świata we własnym kraju?
To niepowtarzalna okazja, wiemy o tym bardzo dobrze. Niezmiernie nas to cieszy, tak samo jak cieszy nas fakt, że inni ludzie przyjadą tu i będą mogli poznać nasz kraj, naszą kulturę. To wspaniała okazja, która sprawi, że Brazylia stanie się krajem otwartym na cały świat.

Śledziłeś losowanie grup?
Owszem. Byliśmy akurat na zgrupowaniu przedmeczowym z Barçą. Trafiliśmy na bardzo silnych rywali w grupie, ale nie składamy broni. W dzisiejszych czasach futbol się wyrównał, nie można zlekceważyć żadnego przeciwnika. Wszyscy są bardzo mocni, dlatego musimy przygotować się jak najlepiej, by nie spotkały nas żadne niespodzianki.

Zawsze mówiłeś o Leo Messim w samych superlatywach, tymczasem teraz będzie on bezpośrednim rywalem w walce o realizację mundialowych marzeń...
(śmiech) Tak, zdążyłem nawet z nim porozmawiać o możliwym finale pomiędzy Brazylią i Argentyną. Ale oczywiście to Brazylia będzie mistrzem. Zawsze podziwiałem Leo, a teraz, kiedy znam go osobiście, podziwiam go jeszcze bardziej. Mam to szczęście, że gram z nim na co dzień w jednej drużynie i życzę mu jak najlepiej.

Czy jako kolega z drużyny zaskoczył cię czymś?
Zaskoczył, i to bardzo! Nawet w sensie czysto piłkarskim, nie wiedziałem, że jest tak znakomitym zawodnikiem, kiedy oglądałem go w telewizji.

Wszyscy Brazylijczycy wiążą ogromne nadzieje z twoją grą. Jaką wiadomość wysłałbyś im na kilka miesięcy przed turniejem?
Niech wszyscy będą pewni, że na mundial pojedzie 23 wojowników, gotowych do walki o marzenia, zarówno swoje własne, jak i całego narodu. Mam nadzieję, że kibice będą wspierać nas do samego końca, zdobycie tego trofeum będzie również ich zasługą.

Na końcu chcielibyśmy, abyś dokończył zdanie: W 2014 roku Neymar będzie..."
(myśli przez chwilę, uśmiecha się) ...mistrzem świata!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (50)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze