Podopieczni Eusebio po dobrym spotkaniu pokonali na wyjeździe Real Mallorca. Kluczowym momentem spotkania było ukaranie czerwoną kartką bramkarza gospodarzy za faul na wychodzącym na czystą pozycję Edu Bedii. Grająca w przewadze Barcelona B spokojnie wypunktowała osłabionych rywali dzięki trafieniom Sandro i Espinosy.
Pojedynek na Iberostar Estadio zapowiadał się bardzo ciekawie. Oba zespoły potrzebowały punktów - Real Mallorca wciąż myśli jeszcze o grze w barażach, natomiast celem Barçy B jest spokojna egzystencja w środku ligowej tabeli. Pomimo tak odmiennych oczekiwań, obie ekipy dzieliły w tabeli zaledwie dwa oczka. W składzie gości zabrakło tym razem Sampera, który musiał pauzować w konsekwencji zgromadzenia pięciu żółtych kartek.
Dwie bramki i dwie czerwone kartki
Spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla gości. Kontrolowali oni sytuację na boisku i spokojnie rozgrywali piłkę. Pierwszą okazję miał Nieto, ale uderzył zbyt lekko. Po raz pierwszy zawrzało jednak dopiero w szóstej minucie meczu. Na wolne pole wychodził Edu Bedia, a Aouate zahaczył go, nie trącając przy tym piłki. Pomocnik gości nie upadł jednak w tej sytuacji i kiedy sędzia nagle postanowił podyktować rzut wolny, a golkipera gospodarzy wyrzucić z boiska, zrobiło się naprawdę gorąco. Podopieczni Eusebio starali się wykorzystać przewagę liczebną i udało się to w 12. minucie. Denis Suárez posłał znakomitą prostopadłą piłkę do Sandro, a młody snajper pewnym strzałem pokonał byłego bramkarza Barçy B, Rubéna Miño.
Mając dużą przewagę w środku pola i sporo miejsca na rozgrywanie piłki Barcelona B szybko podwyższyła prowadzenie za sprawą Espinosy. Gospodarze starali się odpowiedzieć, ale podopieczni Eusebio długo utrzymywali się przy piłce, w pełni kontrolując przebieg spotkania. Po raz kolejny wielkie emocje mieliśmy w końcówce pierwszej połowy. Po dość trudnej do zinterpretowania dla sędziego interwencji Ié we własnym polu karnym piłkarze Realu Mallorca starali się wymusić na sędziach podyktowanie jedenastki. W nerwowej atmosferze udało im się jednak tylko doczekać kolejnej czerwonej kartki - boisko w 44. minucie opuścić musiał Irney, a niedługo później sędzia odesłał zawodników na przerwę.
Debiut Munira i bramka honorowa
Poważnie osłabieni gospodarze już w pierwszych minutach drugiej połowy pokazali, że nie zamierzają składać broni. Na bramkę strzeżoną przez Masipa uderzał Moreno, ale golkiper gości nie dał się zaskoczyć. Chwilę później podwyższyć na 3:0 powinien Suárez, jednak przegrał pojedynek sam na sam z Miño. Po początkowej wymianie ciosów tempo opadło i oglądaliśmy głównie wymiany piłki w środku pola między pomocnikami Barçy B. W 66. minucie bezproduktywnego Nieto zmienił Dongou, a siedem minut później szansę pokazania się otrzymał ten, który ostatnio błyszczał w sekcji młodzieżowej - Munir El Haddadi.
Młody Marokańczyk pierwszy strzał oddał w 78. minucie, ale Miño poradził sobie z nim bez problemu. Kiedy wydawało się, że w tym spotkaniu nic już się nie wydarzy, ospale grających gości obudził Kevin, zdobywając bramkę kontaktową w 88. minucie. W doliczonym czasie w polu karnym Barcelony B znalazł się nawet Rubéna Miño, ale doprowadzić do remisu już się nie udało i to goście zdobyli komplet punktów. Po raz kolejny zabrakło skuteczności, ponieważ grając z przewagą dwóch zawodników podopieczni Eusebio powinni strzelić jeszcze kilka bramek, a okazji ku temu nie brakowało. Miejmy nadzieję, że za tydzień, kiedy na Mini Estadi zawita walcząca o utrzymanie Ponferradina, celowniki będą lepiej ustawione.
Bramki:
0:1, Sandro (12')
0:2, Espinosa (21')
1:2, Kevin (88')
FC Barcelona B: Masip, Planas, Sergi Gómez, Ié, Patric, Ilie, Edu Bedia, Espinosa, Denis Suárez (Babunski, min. 90), Dani Nieto (Dongou, min. 66) oraz Sandro (Munir, min. 73).
Komentarze (30)