W powieści pt. „Długie pożegnanie" Raymond Chandler pisze: „Niech pan nie będzie bohaterem, młody człowieku. Korzyści z tego są niewielkie". To dobry cytat, jednak zupełnie nie pasuje do Carlesa Puyola. Do niego los się uśmiechnął, mimo że wcześniej wielokrotnie mu odmawiał. To nie miało wielkiego znaczenia dla Katalończyka, który mimo wszystko dalej trwał w tym, co robił. Historia jego kariery jest powszechnie znana, jednak jego prywatne oblicze - nie do końca.
Najpierw nazywany był El Litos, marzył, by być bramkarzem Barçy. Następnie był Carles, który ranił sobie twarz w starciach z rywalami, zakładano mu maskę, a on nadstawiał drugi policzek. Później stał się Puyim (Puyi to też nazwisko ostatniego cesarza Chin). On z kolei zaznaczał swój teren, zdobywał go swoim wysiłkiem. Zawsze wiedział, że jego najgorszym wrogiem jest utrata koncentracji.
To dziwne, że nigdy nie pojawiła się puyolowa wersja popularnej gry planszowej „Operacja". Kapitan Barcelony 25-krotnie poddawał się różnego rodzaju zabiegom. Jak swój ojciec czy brat harował całe życie. Jego przyjaciele mówią, że tak będzie do ostatnich dni, w których będzie nosił bordowo-granatową koszulkę. Pomimo tego, że ciężko pracuje, teraz również podaje smoczki. Już bez maski. Bez niej jest zupełnie innym człowiekiem.
Zawodnik, uważany przez wszystkich za rzetelnego, surowego, ostrego, dumnego i odważnego, prywatnie jest bliski, serdeczny, pomocny i bardzo opiekuńczy. Potwierdzają to przyjaciele, którzy widzieli, jak dorasta, a nawet jedna z jego byłych dziewczyn. W zeszłym tygodniu Puyol oznajmił, że wkrótce przestanie być zawodnikiem Barçy. Wygłosił przemówienie i opuścił salę. Jednego dnia wyłączył swój telefon i poszedł na kolację ze swoją partnerką, modelką Vanesą Lorenzo, która otworzyła nowy etap w jego życiu, szczególnie po narodzinach ich córki, Manueli. „Kiedy po raz pierwszy wyobrażasz sobie Puyola podającego smoczek i zmieniającego pieluchę, niemal nie możesz w to uwierzyć", mówi jeden z jego przyjaciół zadowolony, że w życiu Carlesa nastąpiła stabilność emocjonalna. „Stara się wcześniej wracać do domu. Mówi: „czeka na mnie kobieta, trzeba wykąpać Manuelę". Pomaga we wszystkim, w czym tylko może", dodaje znajomy, który widział się z nim w czwartek i twierdzi, że kapitan „czuje się bardzo dobrze".
Puyol jest wierny słowom „chcieć to móc", a także ludziom, którzy zawsze byli przy nim: swojemu reprezentantowi Ramónowi Sostresowi i Javiemu Pérezowi, przyjacielowi z dziecięcych lat. „Jest bardzo serdeczny, ale gdy zawiedzie go ktoś, komu ufa... On pochodzi ze świata, gdzie kiedy mężczyźni podają sobie ręce, to znaczy, że dochodzi do porozumienia. W ten sposób jego ojciec zawierał umowy kupna zwierząt czy maszyn".
Czy ma jakąś wadę? „Tak, jedną", przyznaje Ángel Fernández, biznesmen, kandydat na stanowisko prezydenta Barçy w latach 90. i przyjaciel Carlesa. „Nie potrafi się oszczędzać, daje z siebie zawsze 100%. Wydaje mi się, że to, co zrobił w tym tygodniu, to symbol uczciwości, oddaje klubowi dwa lata kontraktu. Gdy poznasz Puyiego, to go polubisz. Będąc gwiazdą, wciąż jest normalny i ma niesamowitą odwagę. Jeśli o Inieście mówi się, że jest wymarzonym zięciem, to Carles jest bratem, którego każdy chciałby mieć".
Biznesmen wyjawia mały sekret: „Dwa lata temu chorowałem na raka. Nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić serdeczności, tego, jak mnie potraktował. Dla niego najważniejsze jest, by przyjaciele czuli się dobrze i nigdy ich nie zawodzi". Nikt, nawet Fernández, nie potrafi powiedzieć, czy Puyol, jak mówiły plotki, przekazał pieniądze na leczenie Miquiego Roque, zawodnika, który zmarł w 2012 roku. „Nie wiem, nie zdziwiłoby mnie to", mówi jeden z krewnych. Pewne jest natomiast, że Puyol angażuje się w działalność charytatywną, jednak robi to całkowicie anonimowo.
Szpitale stanowią część biografii każdego człowieka, a tym bardziej Puyola. Nie tylko ze względu na jego operacje. W 2010 roku pewien strażak, brat bliskiej przyjaciółki Carlesa, został ciężko ranny w tragicznym pożarze w Horta de Sant Joan, gdzie zginęło pięciu jego kolegów. „To było przed przed letnim tournée w 2010 roku, wyszedł z treningu i pojechał do szpitala Vall d'Hebron, dał swoje mieszkanie rodzinie rannego strażaka, by mogła zatrzymać się w Barcelonie. Odwiedzał ich codziennie, dopóki nie musiał wyjechać razem z drużyną", mówi jeden znajomy.
W jednym aspekcie Puyol nigdy się nie zmienił: zawsze był pustelnikiem. „Pewnego razu byliśmy na wakacjach na Ibizie i wiadomo, jak to na urlopie, chodzisz spać późno, wstajesz późno... On o 23:00 był już w łóżku. A kiedy my jeszcze spaliśmy, on już się kąpał, bo dwie godziny wcześniej robił trening kondycyjny. I powtarzam: był na wakacjach", wspomina Fernández.
Być może dlatego, że na początku swojej kariery bardzo cierpiał z powodu braku tytułów i napięcia w klubie lub z powodu swoich spartańskich genów, zawodnik starał się nie udzielać w życiu publicznym. „Jako że zawsze był wielkim profesjonalistą, jego życie społeczne było bardzo znikome. Bardzo przesadzał, nic by się nie stało, gdyby od czasu do czasu wyszedł na kolację...", przyznaje jego bliski przyjaciel. Z biegiem czasu zawodnik spokojniej zaczął podchodzić do swojego pustelniczego trybu życia.
Przed laty w jego domu musiały być dwa telewizory (jeden do oglądania meczów, drugi do pozostałych programów). To stanowiło przeszkodę dla jego związku. „Agnès jest bardzo cierpliwa", mówił Carles o swojej ówczesnej dziewczynie, kiedy bez przerwy podróżował. Agnès Comas zapewnia natomiast, że do niej Puyol też musiał mieć cierpliwość. Byli razem 11 lat i kobieta z dumą wypowiada się o swoim byłym chłopaku: „Mówi się, że szczęście jest dla tych, którzy dążą do niego z męstwem i nadzieją. Nie znam nikogo, kto by walczył o swoje marzenia tak, jak robił to Carles".
Comas przyznaje, że obrońca Barcelony „był odważny na początku kariery, gdy myślał w pierwszej kolejności o drużynie oraz kiedy pokonywał przeszkody, którym inni nie stawiliby czoła. Był odważny również podczas pożegnania".
Raymond Chandler napisał w „Długim pożegnaniu": „Żegnać się, to tak, jakby trochę umierać". To ładny cytat, ale też nijak się ma do Puyola. On po pożegnaniu będzie żył bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Komentarze (36)