Christo Stoiczkow, były zawodnik FC Barcelony, był gościem programu „Al Primer Toque" w radiu Onda Cero. Bułgar mówił m.in. o aktualnej formie Barçy i trenerze Gerardo Martino.
„Łatwo zrucić winę na Tatę Martino, on się nie schowa". „Patrząc z zewnątrz, nie wydaje mi się, żeby Tata miał dość. Uważam, że Barça to o wiele więcej niż jakakolwiek osoba", powiedział Christo Stoiczkow. „Potrzebujemy dwóch lub trzech wzmocnień, nie musimy pozwalać, aby piłkarze Barçy B odeszli i odnosili sukcesy gdzie indziej", dodał.
„Mam ogromny szacunek do Zubizarrety, nie będę go ani trochę krytykował. On wie, oni go zostawiają. On chce jednego piłkarza, oni ściągają drugiego. Za Txikiego Begiristaina to nie miało miejsca", powiedział Stoiczkow o dyrektorze sportowym Barcelony.
„Złe rezultaty zostaną naprawione w szatni", kontynuował Bułgar. Z kolei na pytanie, czy Bartomeu powinien ogłosić wcześniejsze wybory, odparł: „Co możemy zrobić do 2016 roku? Protestować przy okazji każdego meczu? To nie pomaga. Pamiętam czasy, kiedy wygrywając Ligę, zgromadziliśmy na trybunach 35 tysięcy widzów. Nie lubię widoku pustych stadionów. Jeśli chce zwołać wybory, niech to zrobi. My nie możemy nic zrobić, nieważne, jak bardzo byśmy chcieli. Głowa do góry i pomagajmy tyle, na ile można".
Na koniec Christo Stoiczkow został zapytany, czy wróci do Barcelony. „Nigdy nie zostawiłem Katalonii. Zawsze będę wdzięczny FC Barcelonie. Na razie jestem szczęśliwy, komentując mecze w Miami".
Komentarze (18)