Cesc Fàbregas: Jeśli chcemy awansować do półfinału, jutro musimy być wielką Barçą

Jan Kidawa

8 kwietnia 2014, 20:09

27 komentarzy

Na konferencji prasowej przed rewanżowym meczem ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów z Atlético Madryt Cesc Fàbregas zapewniał, że Barcelona musi awansować do dalszej fazy rozgrywek.

Ostatnie mecze między wami a Atlético były bardzo wyrównane, czy tym razem będzie podobnie?
To dla nas wszystkich bardzo ważny mecz. Coś wielkiego. Mecz, który może przybliżyć nas do celu, jakim jest wygranie Ligi Mistrzów. Ostatnie cztery spotkania przeciwko Atlético były dla nas bardzo ciężkie. Bardzo wyrównane. Ale mamy wielkie nadzieje co do jutrzejszego meczu. Przygotowywaliśmy się do niego bardzo uważnie.

(Radio Marca) Czy myślisz, że jutrzejszy mecz będzie dużo trudniejszy od tego, który rozegraliście na Camp Nou, zwłaszcza mając na uwadze to, co podkreślał także Xavi, że Atlético bardzo dobrze się broni?
Być może. Myślę, że na tę chwilę jest to jedna z najlepszych drużyn, jeśli o chodzi o grę na zero z tyłu. Dobrze trzymają linie i doskonale wiedzą, po co grają. Nie ciąży na nich presja ze strony kibiców, jeśli chodzi o atakowanie ani wygranie meczu. Tak, liczymy się z tym, że będzie to bardzo trudne spotkanie, ale myślę, że mamy wystarczająco talentu, techniki i środków, aby ich pokonać. Musimy podejść do tego silni, być agresywni. Mamy odpowiednich piłkarzy, aby tego dokonać, i wierzę, że jutro nam się to uda.

(Rac1) W niektórych ważnych meczach tego sezonu grałeś na pozycji „fałszywej 9". Tam występuje również Leo Messi. Moje pytanie to, czy ty czujesz się komfortowo na tej pozycji? I jak myślisz, co możesz wnieść do drużyny, grając jako „fałszywa 9"?
Od trzech lat co jakiś czas występuję na tej pozycji. Czuję się komfortowo. Mam więcej swobody niż normalnie, co mi odpowiada. Nie wiem jednak, gdzie zagram jutro. I czy w ogóle zagram. Trener jeszcze nic mi nie potwierdził. Jest 14 czy 15 piłkarzy, którzy mogą jutro zagrać. Ja wierzę w 100% w tę drużynę. Gramy na trzech frontach i chcemy walczyć o wszystko aż do samego końca. Jutrzejszy mecz jest kluczowy, jeśli chodzi o te rozgrywki. Ale powtarzam, ja widzę tę drużynę bardzo zmotywowaną. Damy z siebie wszystko.

(Cataluyna Ràdio) Kiedyś powiedziałeś, że bycie podstawowym zawodnikiem w tej drużynie, tak zjednoczonej, bywa bardzo trudne. Czy ty czujesz się podstawowym zawodnikiem?

Podstawowym... - nie. Ważnym - tak. Szczególnie w tym sezonie. Bardziej niż kiedykolwiek. Wydaje mi się, że jestem jednym z zawodników, którzy rozegrali najwięcej meczów. Mój wkład w drużynę w tym sezonie był bardzo duży, ale podkreślam, ja chcę dać z siebie jeszcze więcej, szczególnie w tym ostatnim miesiącu sezonu. Czuję się silny. To, czy jesteś podstawowym zawodnikiem, czy nie, może być tak samo ważne. W mojej karierze nie raz okazałem się kluczowy, kiedy nawet przez myśl nie przeszło mi, że zagram. Futbol bywa bardzo przewrotny. Czasami gracz, który wchodzi z ławki, w pięć minut potrafi załatwić ci cały mecz. Na tę chwilę jest 14 czy 15 piłkarzy, którzy równie dobrze mogą wyjść od pierwszej minuty. Najważniejsze jest to, że czujemy się przygotowani. A ja osobiście mam ochotę na rywalizację, zwłaszcza w kontekście jutra. To są wielkie mecze. Każdy piłkarz chce w takich grać.

Ostatnimi laty najwięcej mówiło się o potyczkach Barcelony z Realem, teraz w to wszystko włączyło się Atlético. Przed wami jeszcze dwa mecze, które mogą zadecydować o dwóch tytułach. Czy nie męczą was już te starcia? Czy nie myślicie sobie „znowu Atlético"?
Nie, w żadnym momencie tak nie pomyśleliśmy. Sądzę, że wszyscy cieszymy się na takie mecze jak ten. Oni mają swój styl, a my musimy spróbować go zneutralizować. Myślę, że mamy wystarczająco talentu, żeby tego dokonać. Umiejętności technicznych także. W przypadku takich drużyn jak Atlético, które szybko przechodzą do kontry, my chcemy jeszcze dłużej utrzymywać się przy piłce. Musimy być ostrożniejsi, jeśli chodzi o wymianę podań. W przypadku tak szybkich zawodników, jakich posiadają w ataku, czasami wkrada się lekka panika, kiedy tracimy piłkę. Ale to my jutro musimy być Barçą bardziej niż kiedykolwiek. Musimy być odważni, atakować i szukać bramek. A jednocześnie pozostawać solidni we wszystkich aspektach gry. Jeśli chcemy awansować do półfinału, jutro musimy być wielką Barçą.

Na tę chwilę różnica pomiędzy Barceloną a Atlético jest też taka, że drużyna Simeone przed sezonem nie zakładała, że stanie przed szansą awansu do półfinału Ligi Mistrzów. Z kolei pan Martino powiedział, że brak awansu z waszej strony będzie całkowitą porażką. Jak to może wpłynąć na to, co się jutro wydarzy?
Ja myślę, że my jesteśmy więcej niż gotowi na to, żeby odwrócić losy tego dwumeczu. Owszem, to prawda, że oni mają małą przewagę, ale przed nami 90 minut. Skoro im udało się strzelić na Camp Nou, my możemy zdobyć gola tutaj, co udawało nam się w ostatnich latach. To z pewnością będzie trudny mecz, ale w żadnym wypadku nie możemy pozwolić sobie na jakikolwiek strach, czy też myśleć, że jeśli przegramy, to będzie całkowita porażka. Uważam, że to pierwsza oznaka słabości przegranego. Musimy wyjść z wysoko podniesioną głową, cieszyć się grą, rywalizować. Chcemy także dać radość naszym kibicom, gdyż oni w nas wierzą. Ostatnim czasy klub zmaga się z trudnymi sytuacjami, więc my tym bardziej chcemy odpowiedzieć na boisku i zadowolić naszych kibiców.

Strzeliłeś bardzo ważnego gola w Glasgow. Czy czujesz potrzebę zagrania dobrze w tak ważnym meczu jak ten jutrzejszy, by kibice w pełni w ciebie uwierzyli?
Ja zawsze staram się dać z siebie maksimum. Wszyscy chcą czuć się ważni. Obym jutro, o ile zagram, mógł dać z siebie to co najlepsze, a nawet więcej. Nie możemy zawsze skupiać się na tym, co się mówi czy pisze. Trzeba podchodzić do tego ze spokojem i odpowiedzialnością, jak przystało na gracza Barcelony. Dla mnie jasne jest, po co tutaj jestem i co mogę dać tej drużynie. Obyśmy jutro zagrali wielki mecz i mogli sprawić ogromną radość kibicom.

(Tele 5) Wolisz, żeby Diego Costa jutro nie zagrał, czy ze względu na twoją pozycję jest ci to raczej obojętne?
To pytanie-pułapka, gdyż jeśli odpowiem, że wolę, żeby nie zagrał, a jego zmiennik strzeli nam gola... będzie źle. Biorąc pod uwagę jego możliwości i to, co wnosi do tej drużyny, oczywiście odpowiem, że wolę, żeby nie grał, ale myślę, że Atlético posiada wielu wspaniałych piłkarzy, którzy perfekcyjnie wykonują swoją pracę. Nie można myśleć, że jeśli nie zagra Costa, to wszystko załatwione. Tak czy siak, my musimy zagrać na 100%, kontrolować mecz i pokazać, że jesteśmy Barceloną.

Pojawiła się ostatnio ciekawa opinia i chciałbym wiedzieć, co ty o tym sądzisz. Czy myślisz, że jutrzejsza potyczka może wpłynąć na waszą rywalizację w lidze. Czy ewentualna porażka danej drużyny może ją wzmocnić w tym kontekście? W nąstepnych tygodniach będzie mogła ona skupić się tylko na rodzimych rozgrywkach.
My nie chcemy odpoczynku. Piłkarz Barcelony przed sezonem wie, że przed nim około 60 meczów do rozegrania. Chce walczyć do końca na wszystkich frontach. My nawet nie chcemy myśleć o tym, że jeśli jutro zostaniemy wyeliminowani, to doda nam to skrzydeł. W żadnym wypadku. My jesteśmy piłkarzami Barcelony i naszym obowiązkiem jest dawać z siebie wszystko i walczyć do końca. Nie dopuszczamy do siebie innej myśli jak jutrzejszy awans do dalszej fazy tych rozgrywek. Chcemy pokazać się z dobrej strony, by móc wyczekiwać, kto będzie naszym kolejnym rywalem. Takie jest nasze myślenie i tak pozostanie aż do ostatniego gwizdka jutrzejszego meczu. Oprócz tego mamy oczywiście inne cele. W lidze nie możemy przegrać żadnego spotkania. Przed nami także zbliżający się wielkimi krokami finał Pucharu Króla. Zostało jeszcze wiele do zrobienia w tym sezonie, ale na tę chwilę naszym celem jest zakwalifikowanie się do półfinału i rozegranie wielkiego meczu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (27)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze