Pod nieobecność kontuzjowanych Gerarda Piqué i Carlesa Puyola przez najbliższy miesiąc to Marc Bartra będzie partnerem Javiera Mascherano na środku defensywy. Zachęcamy do przeczytania wywiadu z młodym stoperem dla dziennika El País.
El País: W jakim stopniu Puyol odpowiada za to, że wciąż jesteś w Barcelonie?
Marc Bartra: On był kluczowy. Kilka miesięcy temu planowałem odejść, ale Carles powiedział, żebym został, bym był cierpliwy, że dostanę szansę. Powiedział mi to podczas rozmowy na siłowni. Podobna sytuacja miała miejsce przed pierwszym przedłużeniem kontraktu (w 2011 roku), kiedy wszyscy radzili mi, bym odszedł, bym zaakceptował którąś z ofert, bo były dużo lepsze niż ta Barçy, a ja byłem jedynym, który chciał zostać. Wtedy również porozmawiałem z Puyolem, a on wyjaśnił mi, że gdy przedłużali z nim kontrakt, na początku zawsze płacili mu mniej niż innym, ale nigdy nic nie mówił, bo wierzył w siebie samego. Przekonał mnie tym, jednak wtedy ja też chciałem zostać. Zaryzykowałem bardziej dla klubu niż dla siebie, mówię to z ręką na sercu, bo ani moi rodzice, ani mój agent nie byli do tego przekonani. Nawet moi przyjaciele zwykle mi mówią, że Barça za bardzo mnie wykorzystuje. Ja sądziłem, że nikt nie jest większym culé ode mnie, dopóki nie poznałem Xaviego... Co za gość! On jest bardziej barceloński niż herb tego klubu.
W dzieciństwie prosiłeś o autografy?
Tak! Mam jeden Puyiego, jeden Xaviego oraz zdjęcie z nimi (wyciąga telefon i pokazuje). Widzieli je już w szatni i się śmiali z tego.
Kiedy zdałeś sobie sprawę, że jesteś częścią tej drużyny?
W dniu, w którym Guardiola pozwolił mi zadebiutować w spotkaniu z Atlético (luty 2010). Już wtedy czułem, że jestem członkiem zespołu, bo to był ważny mecz. Jednak nie czujesz się w pełni częścią drużyny, dopóki nie jesteś powoływany co tydzień na mecze.
Real chciał cię kupić?
Tak. Interesowali się mną w 2011 roku i zaproponowali mi, bym został najlepiej opłacanym zawodnikiem Castilli. Dawali mi trzy razy więcej niż Barça, a ja wtedy nawet jeszcze nie zadebiutowałem w zespole rezerw. Byłem bardzo zaskoczony, jednak kiedy pomyślałem przez dwie sekundy... Real? Nie widziałem się tam, ani się nie widzę!
Widzisz w sobie następcę Puyola w przyszłym sezonie?
Puyi jest niezastąpiony. Ale widzę siebie jako zawodnika walczącego o pierwszy skład.
Mecz z Atlético ma być dla ciebie szansą na umocnienie pozycji?
Umocnienie pozycji zaczyna się we mnie samym. Ktoś mi powiedział, że aby ludzie w ciebie uwierzyli, musisz najpierw uwierzyć sam w siebie. Tak to czuję. Walczę o pierwszy skład, ale wiem, gdzie się znajduję i jaka jest moja rola. A kiedy przyjdzie mi zagrać, powinienem być gotowy.
Czujesz, że Camp Nou jest spokojne, gdy grasz?
Dotarło do mnie wsparcie kibiców. W dniu meczu z Ajaksem, kiedy wszedłem na boisko na ostatnie 15 minut po długim czasie bez gry, otrzymałem owację od publiczności. Na ulicy dostaję wiele wsparcia od ludzi.
Guardiola mówił, że środek obrony Barçy to najtrudniejsza pozycja.
Dla mnie dość naturalna, ja wiem, że mój profil pasuje do bycia stoperem Barçy. Jednak to trudne miejsce ze względu na rzeczy, jakie musisz robić. W innych zespołach środkowi obrońcy mają inne zadania i różnią się od nas, bo grają bardziej z tyłu, nie wyprowadzają piłki. Ja nie jestem wolny i od dziecka uczyłem się, jak się gra, jak znajdować pomocnika w środku, w których momentach uruchamiać skrzydłowych... Nie każdy może grać na pozycji stopera w Barcelonie. Na przykład Terry. To jeden z najlepszych środkowych obrońców świata, ale nie widzę go grającego w tym klubie.
Gra na tej pozycji sprawia ci radość?
Ja się z tego cieszę, sprawia mi to radość. Patrzę na bramkarza rywali, który ma piłkę, bronimy trzech na dwóch, podchodzę do skrzydła i modlę się, by podał temu, którego obserwuję, by móc go wyprzedzić. Odzyskać posiadanie i wrócić do gry. Tego nas uczyli od małego. Choć w drużynie Cadete przejmowałem piłkę i szedłem w pole karne przeciwnika, teraz bardziej się pilnuję.
Co sądzisz o tych, którzy mówią, że grasz zbyt radośnie?
Jeśli tak myślą, to staram się poprawić. Pracuję, by eliminować wady i poprawiać zalety. Zwykle oglądam powtórki meczów, co czasami jest wielką torturą. Sądzę, że na boisku powinienem mniej myśleć, działać bardziej intuicyjnie.
A co sądzi Martino?
Powiedział mi: „Rób to, co uważasz, że jest dobre dla drużyny, tylko miej nad tym kontrolę. Nie ograniczaj się". Dużo z nim rozmawiam o rzeczach związanych z grą, ale też o sposobie funkcjonowania w tym zawodzie. Pamiętam dzień, kiedy rozmawialiśmy o intensywności treningów. Powinienem dawać z siebie 100%, jednak czasem daje 120%, muszę to uregulować.
Trener zawsze dobrze o tobie mówił, jednak wcześniej nie stawiał na ciebie.
Masche i Piqué grali wszystkie mecze. Ja chciałem wejść, jednak ciężko oczekiwać, że zaraz po przyjściu trener będzie mnie wystawiał. Ale tak, zauważyłem, że się mną interesuje. Nie tylko dlatego, że o tym mówił, ale też dlatego, że nie miał obaw mnie wystawić.
Kto więcej krzyczy: Mascherano, Piqué czy Puyol?
Mascherano i Puyol. Z Piqué patrzymy na siebie i rozumiemy się za pomocą jednego gestu. Masche i Puyi bardziej werbalizują grę.
Od kogo dostałeś większy opieprz, od Valdésa czy Puyola?
Valdés zawsze o mnie bardzo dbał, zawsze bardzo się opiekuje młodymi. Ale opieprz od Valdésa... Nie, jednak to od Puyiego dostałem większy, na boisku Cartageny.
A za co?
Cóż... Wygrywaliśmy 4:1, ale zrobiłem coś, czego nie powinienem, zapewniam cię [śmiech].
Dlaczego obrońców Barçy zawsze obwinia się o wszystko?
Bo bardzo łatwo jest zrzucić winę na nas. Czasami gramy na granicy. Masz sytuację jeden na jeden, poślizgniesz się i konsekwencje są okropne. Za faul zawsze jest żółta kartka.
Czego najbardziej się boisz przed meczem z Atlético?
Jak zawsze, że nie będziemy grać piłką. Jeśli Barça ma futbolówkę, zazwyczaj bierze ciężar gry na siebie i rywale rzadziej atakują.
Wolisz, by nie zagrał Diego Csta?
Nikomu źle nie życzę. Poza tym Atlético to Costa i wielu innych. Są Villa, Arda, Diego... To świetny zespół, ale zrobimy wszystko, by awansować.
Komentarze (123)