Gwizdy, białe chusteczki i brawa na Camp Nou

Looky

20 kwietnia 2014, 23:43

Sport

63 komentarze

Dzisiaj po raz pierwszy od wielu lat dało się zobaczyć na trybunach Camp Nou białe chusteczki. Barça wstała jednak z kolan i odniosła zwycięstwo, a więc zapewniła sobie tydzień względnego spokoju. „Zarząd odetchnął z ulgą", napisał kataloński Sport.

Trybuny Camp Nou znów wyglądały upiornie. Na stadion przyszło zaledwie 58 tysięcy ludzi, a to bardzo słaba frekwencja, zwłaszcza że rywalem Barçy był czwarty w tabeli Athletic Bilbao. Gdy Aduriz dał gościom prowadzenie, niektórzy fani dali upust swojej frustracji, wyjmując białe chusteczki i machając nimi pod adresem dyrekcji klubu. W międzyczasie mogliśmy zobaczyć transparent głoszący: „Nie pozwólmy, żeby doprowadzili nas do niepowodzenia. Natychmiastowe wybory".

W pierwszej części spotkania, gdy Barça miała kilka bardzo dobrych sytuacji bramkowych, dało się słyszeć głosy skandujące „Messi, Messi, Messi" czy „Iniesta, Iniesta, Iniesta". Jedynym, któremu jeszcze przed przerwą dostało się od kibiców, był Dani Alves. Niektórzy nie oszczędzili także Cesca Fàbregasa, który wchodził na plac gry, gdy Barcelona przegrywała 0:1, i gwizdali pod jego adresem. Sporo fanów postanowiło jednak wspierać zespół w trudnej chwili, dlatego słyszeliśmy również okrzyki: „Barça, Barça, Barça!".

Gol Pedro, a po chwili trafienie Messiego uspokoiły jednak zgromadzonych na trybunach ludzi i pozwoliły Barcelonie odetchnąć. Mała szansa na Ligę wciąż istnieje, choć dziś było blisko, by tę małą szansę ostatecznie wypuścić z rąk. Camp Nou patrzy uważnie i ma mieszane odczucia. Szkoda tylko, że nawet napływ turystów do Katalonii w związku ze Świętami Wielkanocnymi nie sprawił, że stadion Barçy przypominał obiekt, na którym mecze rozgrywa wielka drużyna.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (63)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze