Jak donosi Mundo Deportivo, Gerardo Martino odszedł z Barcelony z taką samą szlachetnością, jaką pokazał podczas swojego jedynego sezonu na ławce trenerskiej na Camp Nou. Argentyński szkoleniowiec zabiera ze sobą rozczarowanie wywołane brakiem wywalczenia ważnych tytułów.
Właśnie to uczucie towarzyszyło mu podczas ostatniej kolacji o nieformalnym charakterze. Pojawili się na niej prezydent Josep Maria Bartomeu oraz jego poprzednik, Sandro Rosell, który odegrał kluczową rolę w umożliwieniu Martino rozpoczęcia przygody z europejską piłką. Nie zabrakło także innych członków zarządu, między innymi Jordiego Cardonera, Toniego Freixy, Joana Bladé, Jordiego Moixa, Javiera Bordasa i Pilar Guinovart.
Kolacja odbyła się we wtorek w Club de Tennis Barcelona. Podczas przemowy Martino przeprosił Bartomeu i Rosella za niewygranie tak pożądanych tytułów. Wszyscy słuchali go z poważnymi minami, przejęci pożegnaniem.
Tata udał się na kolację w towarzystwie swoich współpracowników: Jorge Pautasso, Elvio Paolorrosso, Adriána Coria i Raúla Marcovicha. Podczas szczerej przemowy podziękował za zaufanie, które okazali, dołączając z nim do tak wielkiego klubu jak Barça.
Byłego trenera pocieszał Rosell, który powiedział mu, że z odrobiną szczęścia dziś mógł mieć Puchar, jeśli strzał Neymara nie trafiłby w słupek, i mistrzostwo Hiszpanii, gdyby nie anulowano prawidłowo zdobytego gola Messiego w meczu z Atlético.
Na koniec Martino i jego współpracownicy otrzymali pamiątkowe prezenty. Obecnie Tata wciąż przebywa w Barcelonie, kończąc przygotowania do powrotu do Argentyny. W ojczyźnie podejmie decyzję dotyczącą swojej przyszłości.
Komentarze (45)