Wczorajsze spotkania przyniosły nam pierwsze rozstrzygnięcia. Trzy drużyny nie mają już szans na awans z grupy. Kto by pomyślał, że tak szybko z mundialem pożegnają się obecni mistrzowie świata, Hiszpanie? Po porażce z Chorwacją opcje na awans stracił także Kamerun Aleksa Songa. Zapraszamy na krótkie podsumowanie siódmego dnia Mistrzostw Świata w Brazylii!
Australia - Holandia 2:3
Zanim jednak na placu boju pojawili się Hiszpanie i Kameruńczycy, byliśmy świadkami arcyciekawego pojedynku między Australią i Holandią. Można było przypuszczać, że po rozgromieniu mistrzów świata podopieczni van Gaala równie łatwo poradzą sobie z outsiderem grupy B. Australijczycy na szczęście nie stanowili jedynie tła dla mocniejszego rywala i bliscy byli urwania punktów Holendrom.
Początek spotkania upłynął pod znakiem wzajemnego badania. Mecz zaczął się na dobre w 20. minucie, kiedy to Arjen Robben dzięki swojej wyjątkowej szybkości uciekł australijskiej obronie i pokonał Matthew Ryana. Zanim jednak Holendrzy zdążyli się nacieszyć prowadzeniem, Tim Cahill doprowadził do wyrównania. Australijczyk perfekcyjnym strzałem z woleja nie dał szans Cillessenowi. W dalszej części pierwszej połowy obie drużyny miały swoje okazje, jednak to Australijczycy byli stroną dominującą. Bliscy zdobycia bramki na 2:1 byli Matthew Spiranović i Mark Bresciano.
Co się nie udało w pierwszej części gry, udało się po przerwie. Już dziewięć minut po zmianie stron Jedinak wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką Daryla Janmaata. Oranje wiedzieli, że potrzebują zwycięstwa i udało im się szybko wyjść spod oblężenia Socceroos. Swoją szansę wykorzystał Robin van Persie, który po otrzymaniu piłki w polu karnym z dużym spokojem umieścił ją w siatce. Rozstrzygnięcie spotkania nadeszło w 68. minucie, gdy Depay uderzeniem zza pola karnego zdobył trzecią i ostatnią bramkę dla Holandii. W dalszej części meczu również mieliśmy wiele emocji, jednak wynik do końca nie uległ już zmianie. Oranje wygrali swoje drugie spotkanie, natomiast Australia pożegnała się z marzeniami o awansie.
Skład Australii: Matthew Ryan; Ryan McGowan, Alex Wilkinson, Matthew Spiranović, Jason Davidson; Matthew Leckie, Mile Jedinak, Matt McKay, Mark Bresciano (Oliver Bozanić, 51'), Tommy Oar (Adam Taggart, 77'); Tim Cahill (Ben Halloran, 69').
Skład Holandii: Jasper Cillessen; Daryl Janmaat, Ron Vlaar, Stefan de Vrij, Bruno Martins Indi (Memphis Depay, 45'), Daley Blind; Nigel de Jong, Jonathan de Guzmán (Georginio Wijnaldum, 78'), Wesley Sneijder; Robin van Persie (Jeremain Lens, 87'), Arjen Robben.
Bramki: 0:1, Robben (20'); 1:1, Cahill (21'); 2:1, Jedinak (54', karny); 2:2, van Persie (58'); 2:3, Depay (68').
Hiszpania - Chile 0:2
W drugim środowym spotkaniu Chile Alexisa Sáncheza pozbawiło Hiszpanów szans na awans z grupy. Obecni mistrzowie świata w fatalnym stylu żegnają się z turniejem. Polskim zwyczajem czeka ich jeszcze mecz o honor z Australią. W porównaniu do spotkania przeciwko Holandii del Bosque dokonał dwóch zmian. Na ławce usiedli Gerard Piqué i Xavi, a w ich miejsce pojawili się Pedro i Javi Martínez.
W pierwszej części gry to Hiszpanie lepiej operowali piłką, mimo że pierwsze dobre okazje były po stronie Chilijczyków. Mistrzowie świata nie byli w stanie trafić do siatki, za to piłkarze z Ameryki Południowej perfekcyjnie wykorzystali kontratak przeprowadzony prawą flanką, po którym na listę strzelców wpisał się Eduardo Vargas (0:1, 20'). Ten cios podłamał zawodników del Bosque, którzy chcieli przecież udowodnić, że klęska z Holandią była jedynie wypadkiem przy pracy. Chile natomiast poszło za ciosem. W 43. minucie Iker Casillas obronił strzał Alexisa z rzutu wolnego, jednak wobec dobitki Charlesa Aranguiza był już bezradny. Hiszpania przegrywała 0:2 i nic nie wskazywało na to, że cokolwiek miałoby się zmienić.
Po przerwie nieco ożywienia do gry piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego wniósł Koke, jednak Diego Costa i Sergio Busquets nie wykorzystali dogodnych okazji. Mistrzowie świata utrzymywali się przy piłce, ale Chilijczycy bronili się bardzo szczelnie i przeprowadzali groźne, szybkie kontrataki. Na wyróżnienie zasługuje Claudio Bravo, który był pewnym punktem swojego zespołu, obronił m.in. bardzo precyzyjny strzał Iniesty w drugiej połowie. Chilijski bramkarz, który wkrótce trafi do Barçy, zachował czyste konto do końca meczu. Po ostatnim gwizdku jasne już było, że Hiszpanie po fazie grupowej wracają do domu, a drużyna Sáncheza powalczy z Holandią o pierwsze miejsce w grupie B.
Skład Hiszpanii: Casillas; Azpilicueta, Ramos, Martínez, Alba; Busquets, Alonso (Koke, 46'), Iniesta; Pedro (Cazorla, 76'), Silva i Costa (Torres, 63').
Skład Chile: Bravo; Isla, Medel, Jara, Silva, Mena; Vidal (Carmona, 88'), Marcelo Díaz, Aranguiz (Guitérrez, 63'); Alexis Sánchez i Vargas (Valdivia, 85').
Bramki: 0:1, Vargas (20'); 0:2, Aranguiz (43').
Kamerun - Chorwacja 0:4
We wczorajszym meczu grupy A Chorwacja zdobyła swoje pierwsze punkty na tym turnieju, pewnie pokonując Kamerun 4:0. To druga porażka drużyny Aleksa Songa, w związku z czym Nieposkromione Lwy dołączają do Australii i Hiszpanii, które są już poza burtą tego turnieju. W 40. minucie defensywny pomocnik Barçy został ukarany czerwoną kartką.
Afrykanie lepiej weszli w to spotkanie, częściej znajdowali się pod bramką rywala, natomiast Chorwaci mieli większe problemy z przystosowaniem się do warunków tego meczu. Jednak już w 11. minucie, bez żadnego ostrzeżenia, Europejczycy wyszli na prowadzenie. Po dobrym zagraniu Ivana Perisicia Ivicy Oliciowi pozostało jedynie skierować piłkę do siatki, co też uczynił. Kamerun starał się wykorzystywać siłę fizyczną swoich graczy, jednak nie zdołał stworzyć sobie klarownej okazji. Chorwaci mieli problem ze zdominowaniem gry i ograniczyli się do utrzymania przewagi. W 40. minucie za bardzo brzydki faul na Mandžukiciu Alex Song musiał opuścić boisko.
Po przerwie Chorwaci bardzo szybko powiększyli prowadzenie. Bramkarz afrykańskiej drużyny, Charles Itandje, źle wybił piłkę, Perisić przejął ją na połowie boiska i popędził w pole karne rywali, by zdobyć drugiego gola (0:2, 48'). Piłkarze Niko Kovaca mieli lepsze okazje bramkowe w drugiej połowie. W 61. minucie, gdy Chorwacja wykonywała rzut rożny, Mandžukić wyskoczył najwyżej w polu karnym i głową skierował futbolówkę do siatki. To właśnie zawodnik Bayernu Monachium postawił kropkę nad i, dobijając piłkę po uderzeniu Eduardo (0:4, 73'). Dzięki temu zwycięstwu Chorwaci zachowują szanse na awans, o który powalczą z Meksykiem. Kameruńczycy natomiast mogą już powoli planować wakacje.
Skład Kamerunu: Itandje; Mbia, Nkoulou, Nounkeu, Assou-Ekoto; Matip; Moukandjo, Alex Song, Enoh, Salli; Aboubakar (Webo, 69').
Skład Chorwacji: Stipe Pletikosa; Darijo Srna, Vedran Corluka, Dejan Lovren, Danijel Pranjić; Ivan Rakitić, Luka Modrić; Ivan Perisić (Ante Rebić, 71'), Sammir (Kovacić, 71'), Ivan Olić (Eduardo, 68'); Mario Mandžukić.
Bramki: 0:1, Ivica Olić (11'); 0:2, Iván Perisić (48'); 0:3, Mario Madzukić (60'); 0:4, Mandžukić (73').
Komentarze (1656)