Dziś o godzinie 20:45 Estádio do Dragão pożegna Deco. 50 000 tysięcy kibiców będzie mogło ponownie podziwiać gwiazdy, które wygrały Ligę Mistrzów w 2004 i w 2006 roku. Z tej okazji Mundo Deportivo publikuje dziś na swojej stronie krótki wywiad z byłym piłkarzem Barcelony. Portugalczyk, który jeszcze niedawno walczył z Brazylijską Federacją Piłkarską, która niesłusznie oskarżyła go o korzystanie z dopingu, dziś stanie przed szansą spełnienia swojego ostatniego piłkarskiego marzenia – pożegnania z futbolem w koszulce Porto i Barcelony, czyli dwóch drużyn, które wywarły największy wpływ na jego karierę.
Jakie myśli kłębią się w twojej głowie na kilka godzin przed tym pożegnaniem?
Jestem odrobinę niespokojny i zdenerwowany, gdyż to będzie nie tylko mecz pożegnalny, ale także ponowne spotkanie z wieloma kolegami z boiska. Znowu zobaczę pełny stadion i… na pewno poczuję się szczęśliwy.
Jak narodził się pomysł świętowania tego w Porto?
Zawsze pragnąłem zakończyć moją karierę w Porto, gdyż ten klub dał mi bardzo wiele, m.in. możliwość zagrania w Barcelonie. Jako że nie udało mi się zakończyć kariery piłkarskiej w Porto za względu na problemy osobiste, pomyślałem, że może chociaż uda się mi pożegnać na tym stadionie, który tak wiele dla mnie znaczy. Wiem, że ciężko będzie zebrać wszystkich przyjaciół, ale przyjdą ludzie, którzy byli dla mnie bardzo ważni.
A po pożegnaniu, co Deco zrobi dalej ze swoim życiem?
Na początek uporządkuję moje interesy. A później będę się dalej przygotowywał, gdyż futbol to moje życie i myślę, że jeszcze mogę mu coś dać.
Widzisz się jednak bardziej w roli agenta niż jako trener, prawda?
Tak. Ten zawód bardziej mi odpowiada, gdyż daje więcej wolności i dużo kontaktów z ludźmi.
Puyol stał się niedawno prawą ręką Zubiego. Doradziłeś mu już jakiegoś piłkarza?
Nie (śmiech). Puyol to mój przyjaciel. On też wkracza teraz w nowy etap życia. Zaczyna nową pracę i życzę mu szczęścia. Jest wielu dobrych piłkarzy, ale wydaje mi się, że Barça próbuje stworzyć coś nowego, mają młodego trenera i chcą, żeby było dobrze. A ja jestem pewien, że się uda.
Podobają ci się wzmocnienia, jakich dokonano do tej pory? Jakieś w szczególności?
Tak, uważam, że wzmocnienia są bardzo dobre, a najbardziej podoba mi się Luis Suárez. Uwielbiam go i ma charakter.
Zgadzasz się z karą, jaką nałożyła na niego FIFA?
Nie, wydaje mi się niedorzeczna. Podczas mistrzostw miały miejsce inne wejścia, jak chociażby to na Neymarze, które stanowiły dużo większe zagrożenie, a nikt nie został ukarany. Nie wiem, kto o tym decyduje, ale w mojej ocenie to przesada.
Wracając do ciebie, jaki był najlepszy moment w twojej karierze?
Wygranie obydwu trofeów w Lidze Mistrzów, z Porto i z Barçą, nie tylko ze względu na tytuły, ale także na reakcje kibiców, którzy długo na to czekali.
A najgorsza chwila?
Niewygranie niczego z reprezentacją Portugalii.
A jaki jest piłkarz, z którym najlepiej ci się współpracowało na boisku?
Wszyscy, np. Leo i Cristiano robią rzeczy, które w dzisiejszych czasach są bardzo trudne, ale Ronnie miał niesamowite momenty. Może nie był tak decydujący jak Leo czy Cristiano, ale sprawiał, że cieszyliśmy się grą. Także Eto’o, dla mnie najlepszy środkowy napastnik, i Iniesta – najlepszy pomocnik.
Nawiązując do Leo, czy dostrzegasz niesprawiedliwość, z jaką ostatnio jest traktowany?
Barça powinna być mu wdzięczna za wszystko, czego dokonał w barwach tego klubu. Nie ujrzymy nikogo, kto będzie robił to, co zrobił Leo w Barcelonie. Może dlatego się go podważa, bo tyle dał tej drużynie.
Pomimo, że swoją piłkarską karierę zakończyłeś już rok temu, zdecydowałeś odwołać się od sankcji, jaką nałożono na ciebie w Brazylii za domniemane korzystanie z dopingu, i udało ci się udowodnić swoją niewinność przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu. To kolejny triumf, nieprawdaż?
Tak, chciałem udowodnić swoją niewinność i to osiągnąłem. Ja mam szczęście do prawników, którzy bronią moich interesów, jednak nie wszyscy sportowcy tak mają. Ich kariery załamują się przez brak odpowiedzialności ludzi pracujących w laboratorium FIFA.
Komentarze (88)