Marc-André ter Stegen coraz lepiej czuje się w środowisku Barçy. Aklimatyzacja przebiega pomyślnie i niemiecki golkiper może skupić się na walce o miejsce w pierwszym składzie z Claudio Bravo i Jordim Masipem, z którymi bardzo dobrze się dogaduje. Zapraszamy do lektury wywiadu przeprowadzonego przez Mundo Deportivo z młodym bramkarzem.
MD: Jesteś Niemcem, zatem na pewno podobał ci się miniony mundial.
Ter Stegen: Przykro mi z powodu Messiego, ale tak, celebrowałem zdobycie Pucharu Świata, to jasne. Obejrzałem finał w Barcelonie, w hotelu, w którym mieszkam. Nie udało mi się załapać do kadry, ale cieszyłem się z sukcesu moich kolegów, oczywiście również jako Niemiec.
Myślisz, że transfer do Barçy może pomóc ci w zdobyciu miejsca w reprezentacji Niemiec?
Mam nadzieję, że tak, że gra w Barçy posłuży mi do pokazania swoich największych zalet reszcie świata i zostanę bardziej zauważony.
Masz świadomość, że Barça obserwowała cię od dłuższego czasu?
Po prostu znałem swoje zalety i swoje doświadczenie, oni też je znali. Obserwowali mnie przez długi czas, ale nie wiem, ile dokładnie. Moment, w którym zdecydowali się mnie zakontraktować, był dla mnie bardzo miły.
Zdarzało ci się okazywać podziw dla Olivera Kahna. Miałeś innych idoli w dzieciństwie?
Tak, Kahn jest moim wzorem. Przede wszystkim podoba mi się jego charakter, osobowość. Ale od małego moim idolem był pomocnik Borussii o nazwisku Marcel Ketelaer, od dawien dawna. Przeżywał bardzo dobry okres, później odszedł do Hamburga i tam nie miał już tyle szczęścia.
Zawsze chciałeś być bramkarzem?
Jako mały chłopiec chciałem być napastnikiem, osobą, która zdobywa bramki. Mniej więcej gdy miałem 12 lat, zdecydowałem się na bycie bramkarzem, czy raczej osobą, która pilnuje, aby one nie padały. Teraz wydaje mi się to najlepszą decyzją, jaką kiedykolwiek podjąłem.
Zdążyłeś już dowiedzieć się, jaka presja spoczywa na bramkarzach w Barçy. Przejmujesz się nią?
Znam presję, która towarzyszy bramkarzom w Barcelonie, ale jestem tutaj, by grać swoją piłkę i piłkę, której wymagać będzie ode mnie Barça. Nie przeraża mnie to, jestem szczęśliwy że mogę tu być, dać z siebie to co najlepsze. Później zobaczymy, co wydarzy się w przyszłości.
Jakie wrażenie wywarł na tobie Luis Enrique podczas kilku pierwszych tygodni w Barçy?
Podoba mi się sposób, w jaki postrzega futbol i jego styl bycia. To bardzo bezpośrednia osoba. Ma wielką osobowość i zarazem wygląda na normalną osobę. Mam do niego ogromny szacunek za pracę, którą wykonuje, i za to, jak dowodzi drużyną.
Unzué był pierwszą osobą, która opowiedziała ci więcej o klubie. Często z nim rozmawiasz?
Tak, dużo rozmawiamy. Zawsze podgląda nasze treningi z trenerem De La Fuente. Nasza współpraca jest dla niego bardzo ważna, a dla mnie jest on punktem odniesienia, ponieważ był w przeszłości bramkarzem, i to bramkarzem Barcelony. Wie, o czym mówi.
Jak układają się twoje relacje z Masipem i Bravo?
Znam ich jedynie od kilku tygodni, Bravo nawet dopiero od kilku dni. Lubię ich, rozmawiamy i dobrze dogadujemy się na boisku. Najważniejsze, abyśmy potrafili rozmawiać i rozumieć siebie nawzajem.
W jaki sposób się porozumiewacie?
Na razie za pomocą rąk, języka ciała... niemalże na migi. Próbuję mówić po hiszpańsku, ale na razie jest to dla mnie trudne. Biorę lekcje i sporo rozumiem, ale mówienie jest o wiele bardziej skomplikowane.
Odczuwasz dużą różnicę pomiędzy treningami w Niemczech a metodami treningowymi w Barçy?
Wiele zależy od trenera, ale w Niemczech trenowaliśmy dłużej, dwie godziny czy nawet dwie i kwadrans. Tutaj treningi są nieco krótsze, ale też bardziej intensywne. Ćwiczenia odbywają się szybciej, z krótkimi przerwami na złapanie oddechu pomiędzy jednym a drugim.
Wiesz już, czego oczekuje od ciebie Luis Enrique?
Myślę, że trenerzy znają mój sposób gry w piłkę z ostatnich sezonów i dokładnie wiedzą, jak gram. To jest to, czego chcę: grać w piłkę. Oni chcą, abyśmy grali z determinacją i wydaje mi się, że tak właśnie grałem.
Zagłębiając się w szczegóły, podczas rzutów rożnych w obronie wolisz krycie strefowe czy indywidualne?
Na pewno nie chcę, aby strzelali mi gole. To jasne, że każdy z nas musi wykonać swoją pracę, jeżeli wszyscy się z tego wywiążą, nie będzie ważne, w jaki sposób będziemy kryli, najważniejsze będzie, by złapać piłkę.
Jakie wrażenie odniosłeś, oglądając Barçę w telewizji przez kilka ostatnich lat?
Niesamowite. Mój ojczym powiedział mi, że nigdy nie widział niczego podobnego. Jestem szczęśliwy, że mogę dzielić szatnię z niektórymi z tych zawodników i być częścią drużyny, która gra tak fantastyczny futbol i którą widziałem, gdy zdobywała tyle trofeów. Moim marzeniem jest znaleźć się na zdjęciach z tymi pucharami, być częścią tak pięknej historii.
Wyznaczyłeś sobie jakiś cel?
Grać, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie będę stał między słupkami. A później wyciągać wnioski i walczyć o zdobycie jak największej liczby tytułów.
Komentarze (66)