Márquez: Barça jest gotowa na pojedynek z Realem

Monika Kamińska

20 sierpnia 2014, 17:30

Sport

50 komentarzy

Były obrońa Azulgrany uważa, że podopieczni Luisa Enrique dorównują poziomem zespołowi Carlo Ancelottiego.

Co czułeś, wchodząc ponownie na murawę Camp Nou?

Przypomniały mi się wszystkie wspaniałe chwile, które tu przeżyłem. Powrót do Barcelony zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Jakie są twoje najlepsze wspomnienia jako gracza Barçy? A jakie najgorsze?

Najmilej wspominam oczywiście dwie zdobyte z Barceloną Ligi Mistrzów. O czym wolałbym zapomnieć? Zdecydowanie o kontuzjach, które uniemożliwiały mi grę na boisku.

Miałeś okazję współpracować w Barcelonie zarówno z Frankiem Rijkaardem, jak i Pepem Guardiolą. Który z tych dwóch wspaniałych dla Klubu okresów był według ciebie ważniejszy?

To były cudowne czasy. Drużyna wiele wtedy osiągnęła. Wolę tego jednak nie osądzać, tylko miło wspominać.

Byłeś w drużynie, która zdobyła dwa z czterech posiadanych przez Klub pucharów Ligi Mistrzów. Które trofeum cieszyło bardziej, Paryż 2006 czy Rzym 2009?

Myślę, że oba zwycięstwa były równie ważne. Miałem szczęście, że zagrałem w tych spotkaniach. W końcówce sezonu „trzech pucharów” nie mogłem wystąpić ze względu na doznaną kontuzję. Kiedy jednak zaczęły się czasy Pepa, byłem ważnym zawodnikiem tej drużyny, grałem bardzo dużo, a w wyjściu na boisko mógł mi przeszkodzić tylko poważny uraz.

Kiedy Frank Rijkaard przestał być trenerem Barcelony, ty odbyłeś rozmowę z Pepem Guardiolą. Zdradził ci swoje plany?

Owszem, chwilkę z nim pogadałem. Powiedział mi, co zamierza zrobić, a ja chciałem zostać w tym klubie. Pep przyznał, że na mnie liczy i tak też się stało. Grałem we wszystkich spotkaniach aż do dnia, w którym doznałem kontuzji.

Iniesta powiedział niedawno, że zmiany, jakie możemy obserwować tego lata w FC Barcelonie, przypominają to, co działo się po przyjściu Guardioli w 2008 roku. Zgadzasz się z tą opinią?

Tak, Andrés ma rację. To bez wątpienia powiew świeżości. Życzę im, żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Trudno jest tak coś oceniać, kiedy jesteś poza drużyną. Oby jednak udało im się dojść do tak dobrego poziomu jak z Pepem i zdobywać jak najwięcej tytułów.

Dzieliłeś szatnię z Luisem Enrique w jego ostatnim sezonie – 2003. Czy według ciebie on jest przygotowany do roli trenera Barcelony?

Wtedy byliśmy kolegami z drużyny i całkiem dobrze się między nami układało. Później Luis zdobywał trenerskie doświadczenie w kolejnych klubach i nie popełniał błędów. Teraz, mając do dyspozycji zawodników Barçy, może zdziałać całkiem sporo.

Uważasz, że Barça ma szanse pokonać obecny skład Realu Madryt?

Tak, jasne. Nie mam co do tego wątpliwości. Barça jest w świetnej formie i może z powodzeniem rywalizować z Realem.

Obecnie, jednym z większych wyzwań Barcelony jest odbudowa wizerunku Leo Messiego. Co byś powiedział tym, którzy wątpią w argentyńską gwiazdę?

Przekonywałbym, że to człowiek z mentalnością zwycięzcy. Jestem pewien, że da z siebie wszystko, by pozostać najlepszym piłkarzem świata.

Co myślisz o nowym nabytku Barçy, Luisie Suárezie?

To genialny zawodnik. Jest obecnie jednym z najlepszych napastników piłkarskiego świata. W Barcelonie na pewno pokaże, na co go stać.

Pomówmy o obrońcach. Ostatnie lata pokazały, że Barça ma problem z tą pozycją. Nowi zawodnicy – Vermaelen i Mathieu, coś według ciebie zmienią?

Myślę, że Barcelona sprowadziła do siebie dwóch doświadczonych graczy. Mogą jej pomóc załatać dziurę, która od dłuższego czasu jest widoczna w tej części boiska. Wszyscy przecież pamiętamy, że od jakiegoś czasu to Mascherano grał na tej pozycji, a jest przecież bardziej pomocnikiem. Nie da się jednak ukryć, że dobrze sobie z tym radził. Wydaje mi się więc, że nowi zawodnicy, dzięki posiadanemu doświadczeniu, pomogą w tej kwestii katalońskiej drużynie.

Byłeś defensorem Barçy i wiesz, jak trudna to rola. Jakiej rady udzieliłbyś Mathieu, Vermaelenowi i Bartrze?

Przede wszystkim muszą ciężko pracować. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jaką drużyną jest Barça i jak duża jest w niej konkurencja. Jeśli jednak trafili do tego zespołu, to na pewno nie przez przypadek. Udowodnili już, co potrafią, i że dobrze wykonują swoją pracę.

Jesteś rówieśnikiem Xaviego Hernándeza i grałeś z nim w jednej drużynie. Może wiesz, skąd wziął ten szalony pomysł, by opuścić klub życia?

Jasne jest, że trudno rozstać się z takim pracodawcą jak FC Barcelona. Zwłaszcza, gdy poświęciłeś czemuś tyle czasu i właściwie wszystko temu zawdzięczasz. To nie jest łatwa sytuacja, ale Xavi ma teraz dodatkowy rok, żeby cieszyć się z tego, gdzie jest, i pokazywać swój najlepszy futbol.

Piłka nożna jest taka sama w wieku 25 i 34 lat?

Nie, bez wątpienia. Stajesz się znacznie bardziej dojrzały. Masz większe doświadczenie w wielu kwestiach i różne sprawy nabierają innych barw. Z każdym dniem coś się przecież zmienia.

Jakim się jest piłkarzem, mając 34 lata?

Na pewno bardziej doświadczonym. Gra daje ci więcej radości, bo wiesz, że już niewiele czasu ci zostało. Ja dojrzałem do tego, żeby cieszyć się każdą spędzoną na boisku minutą.

Też jesteś Meksykaninem i dobrze znasz Giovanniego i Jonathana Dos Santosa. Jak myślisz, czego im zabrakło, by osiągnąć sukces w Barcelonie?

Tak, owszem. Talentu mają pod dostatkiem, ale nie zapewniono im ciągłości. Prawdą jest też to, że mieli sporą konkurencję. Mam nadzieję, że w nowych klubach uda im się coś zdziałać. Życzę im jak najlepiej.

Jak się zapatrujesz na nowy sezon w Weronie?

Traktuję to jako kolejne wyzwanie. Nie będzie łatwo, bo głównym celem Hellasu jest po prostu przetrwanie. Jeśli później uda nam się osiągnąć coś więcej, to będzie super. Obyśmy zakwalifikowali się do Ligi Europejskiej. To by był dla nas sukces.

Na zakończenie powiedz, czy widzisz siebie w przyszłości w jakiejś roli w Barcelonie?

Bardzo bym chciał! Jak dla mnie to świetny pomysł i mam nadzieję, że pewnego dnia tu wrócę.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (50)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze