Luis Suárez i James Rodríguez w liczbach

Maciej Fudala

1 września 2014, 16:00

madrid-barcelona.com

250 komentarzy

FC Barcelona i Real Madryt znów okazali się „królami polowania” w letnim okienku transferowym. Po zeszłorocznym szaleństwie, podczas którego najpierw Blaugranapozyskała Neymara, na co Królewscy odpowiedzieli sprowadzeniem Bale’a, w tym roku znów dwa największe transfery są dziełem Barçy i Realu. Najpierw kataloński klub zakupił gwiazdę Liverpoolu, Urugwajczyka Luisa Suáreza, na co Florentino Pérez odpowiedział transferem największego odkrycia brazylijskiego mundialu – Kolumbijczyka Jamesa Rodrígueza.

Luis Suárez na rzecz katalońskiego klubu opuścił angielską Premier League, przez wielu uważaną za najlepszą ligę świata. W poprzednim, bardzo udanym dla niego sezonie, nie dość, że był najlepszym strzelcem ligi, to także, wspólnie z Cristiano Ronaldo, z 31 trafieniami na koncie zdobył nagrodę Złotego Buta, przyznawaną przez European Sports Media najlepszemu strzelcowi spośród wszystkich najwyższych lig europejskich, z jednym istotnym zastrzeżeniem przemawiającym na korzyść Urugwajczyka – ani jeden z jego goli nie został zdobyty z rzutu karnego.

James Rodríguez natomiast w poprzednim sezonie występował w lidze francuskiej, znacznie odstającej poziomem piłkarskim od uznawanych za najlepsze: ligi angielskiej czy hiszpańskiej. W Monaco kolumbijski zawodnik zanotował 9 goli w 34 meczach, czyli aż o 22 mniej od Suáreza. Jednak na tym porównania się nie kończą. Urugwajczyk 12 razy asystował przy bramkach kolegów z drużyny, czyli tyle samo co James. Dodatkowo zawodnicy stworzyli porównywalną liczbę sytuacji bramkowych – Suárez 87, natomiast James 85. Pamiętać jednak trzeba, że to Kolumbijczyk zajmuje centralną pozycję na boisku i odpowiedzialny jest za rozgrywanie piłki i kreowanie sytuacji bramkowych swoim kolegom, a Urugwajczyk jest klasycznym napastnikiem i w przeważającej większości spotkań był najbardziej wysuniętym graczem w swym zespole, a do jego zadań należy przede wszystkim wykańczanie sytuacji stwarzanych mu przez kolegów.

Nie ma żadnych wątpliwości, że same statystyki przemawiają zdecydowanie na korzyść Suáreza. Na rzecz Jamesa przemawia natomiast świetny występ na Mistrzostwach Świata w Brazylii, gdzie Rodríguez w pięciu meczach zdobył sześć goli i został królem strzelców turnieju. Trzeba jednak zaznaczyć, że tak świetna passa dotychczas nigdy mu się nie zdarzyła. Zarówno w Monaco, jak i wcześniej w Porto James nie zdobywał dużej liczby bramek.

Jeszcze bardziej na korzyść Suáreza przemawiają statystyki obrazujące przebieg całej kariery obu piłkarzy w Europie. James w ciągu czterech lat spędzonych na Starym Kontynencie zdobył 39 goli (9,75 bramki na sezon), natomiast Suárez – 190 podczas ośmiu sezonów gry w Europie (23,75 bramki na sezon).

Niemal za tę samą kwotę, w celu ułatwienia Jamesowi drogi do pierwszego składu, Florentino Pérez zdecydował się pozbyć Ángela Di Maríi – gwiazdy zespołu, zawodnika świetnie zgranego z drużyną, bardzo lubianego przez kibiców, który dodatkowo, wydawać by się mogło, że dopiero ostatnio osiągnął swój najwyższy poziom piłkarski. Świadczy o tym świetny, najlepszy w jego wykonaniu w Realu, ostatni sezon, w którym w wielu meczach był głównym motorem napędowym zespołu, oraz bardzo dobra postawa na mundialu w Brazylii. W zamian za niego sternik Realu ściągnął młodszego i niezwykle medialnego, lecz „jedynie” bardzo dobrego piłkarza. Mimo że pozycja, na której James występuje, była w Realu mocno obsadzona, transfer ten miał być głośną i spektakularną odpowiedzią na przejście Suáreza do Barcelony, a także powetowaniem osobistej porażki w usilnych staraniach o Urugwajczyka. Dopiero czas pokaże, czy była to słuszna „wymiana”, jednak już teraz decyzja o sprzedaży Di Maríi do Manchesteru United spotyka się z ogromną krytyką i niezadowoleniem w środowisku kibiców.

James regularnie występuje już w pierwszym składzie Realu. Zawodnik lepsze mecze przeplata jednak słabszymi i ewidentnie potrzebuje jeszcze trochę czasu, by zgrać się z zespołem i pokazać pełnię swoich możliwości. Suárez natomiast póki co rozegrał w Barcelonie jedynie kilkanaście minut i to w towarzyskim spotkaniu o Puchar Gampera, dlatego też z oceną słuszności i trafności również tego transferu będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Najlepszą okazją do bezpośredniego porównania talentu i wpływu na grę swych zespołów obu zawodników może okazać się zaplanowane na koniec października El Clásico - pierwsze oficjalne spotkanie, w którym Luis Suárez będzie mógł już wystąpić.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (250)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze