Douglas Pereira przybył do Barcelony zaledwie dziesięć dni temu i od samego początku stara się jak najszybciej przystosować do mechanizmów oraz zasad, jakie panują w katalońskim zespole.
Rozgrywki La Liga już się rozpoczęły, dlatego proces nauki brazylijskiego piłkarza przebiega bardzo szybko. Prawy obrońca Barcelony jest zachwycony tym, jak wyglądają treningi w jego nowym zespole. Duże wrażenie na Brazylijczyku wywierają zarówno popularne rondos (w Polsce nazwa tej gierki treningowej brzmi „gra w dziada”) jak i indywidualne techniki dostosowywane do każdego zawodnika, mające na celu udoskonalenie jego gry.
Tak jak w przypadku Jérémy’ego Mathieu, największą trudność sprawiają Brazylijczykowi wspomniane rondos, gdzie piłka krąży bardzo szybko, a zawodnicy Barçy popisują się świetnym wyszkoleniem technicznym. Dobra atmosfera sprawia, że nieuniknione wylądowanie Brazylijczyka w środku rondo staje się dla niego bardziej znośne.
Byłemu piłkarzowi São Paulo podoba się również intensywność treningów oraz wymagania, jakie nakłada na zespół Luis Enrique. Obecność brazylijskich zawodników w drużynie sprawia, że integracja Douglasa z zespołem przebiega szybciej. Początkowo Rafinha, a podczas jego nieobecności Alves i Adriano, pomagają nowemu koledze z językiem oraz objaśniają mu, jakie mechanizmy rządzą katalońską szatnią. Douglas jest bardzo wdzięczny za pomoc, jakiej udzielają mu wszyscy pracownicy klubu. W oczekiwaniu na przybycie swojej rodziny do stolicy Katalonii, Brazylijczyk publicznie pokazuje się z ludźmi ze swojego otoczenia i prowadzi poszukiwania nowego domu, który ma znajdować się blisko plaży.
Komentarze (87)