Od czasu swojego przybycia do Sevilli na zasadzie wypożyczenia, Gerard Deulofeu rozegrał jedynie 17 spośród możliwych 270 minut. Co się dzieje z utalentowanym skrzydłowym?
Sevilla wygrała z Getafe 2:0 po spotkaniu pełnym intensywności i zaangażowania, dzięki czemu drużyna z Andaluzji pozostaje w czołówce tabeli La Liga (na trzecim miejscu) na chwilę przed rozpoczęciem rozgrywek Ligi Europy, w której będzie występować w roli obrońcy tytułu. Pierwszym rywalem Sevillistas będzie Feyenoord Rotterdam.
Zatem wszystko na Sánchez Pizjuán układa się znakomicie. Czyżby? Cóż, nie z punktu widzenia culés, ponieważ wypożyczony z Barçy Gerard Deulofeu rozegrał jak na razie zaledwie 17 sposród możliwych 270 minut w ekipie Unaia Emery'ego.
Deulofeu, niezwykle utalentowany zawodnik, powrócił tego lata do Barcelony po wypożyczeniu w Evertonie, gdzie grał o tyle dobrze, co nieregularnie. Pokazywał swoją jakość w wielu spotkaniach Premier League, jednak nie rozegrał pod wodzą Roberto Martíneza tylu minut, ile oczekiwał. Jednym z głównych czynników, który to spowodował, była dość długa kontuzja.
Rewolucja kadrowa w Barçy przyspieszyła jego powrót na Camp Nou wspólnie z Rafinhą Alcântara, inną perełką La Masíi, wypożyczonym w ubiegłym sezonie do Celty Vigo. U nowego trenera Blaugrany, Luisa Enrique, obydwaj zawodnicy mieli nareszcie rozwinąć skrzydła.
Z nieba do czyśćca
Mimo młodego wieku, Rafinha i Deulofeu wydawali się stworzeni do zostania jednymi z gwiazd „nowej" Barçy. Jednak ich ścieżki znacząco się od siebie różnią.
Podczas gdy Rafinha wywalczył sobie miejsce w pierwszej drużynie, Deulofeu został odesłany na kolejne wypożyczenie. Wszystko rozpoczęło się od narzekań Luisa Enrique na temat gry defensywnej Gerarda, która nie była choć w połowie tak dobra, jak ta w ofensywie. A pomoc zawodników ofensywnych w pressingu i grze obronnej jest dla Asturyjczyka kluczowa.
W ten sposób Lucho usprawiedliwiał nieobecność Deulofeu w kadrze na spotkanie towarzyskie z Napoli. To, czego się spodziewano, szybko stało się faktem: 14 sierpnia oficjalnie ogłoszono wypożyczenie Gerarda do Sevilli.
Wydawało się, że to znakomite rozwiązanie tymczasowe, ponieważ wątpliwości trenera odnośnie Deulofeu wcale nie zmalały, zaś sam zawodnik nie widział dla siebie miejsca na ławce rezerwowych. Sevilla to konkurencyjna drużyna, grająca pod wodzą Unaia Emery'ego atrakcyjny, ofensywny futbol, zatem stolica Andaluzji wydawała się idealnym miejscem dla kontynuacji rozwoju skrzydłowego z Riudarenes. Mimo tego sam piłkarz nie miał żadnych oporów przed wyrażeniem swojego rozczarowania postawą Barçy, która nie zdecydowała się dać mu realnej szansy.
Nieobecny
Minęło kilka tygodni i kilka kolejek ligowych, zaś Deulofeu nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w pierwszej jedenastce Unaia Emery'ego. Choć Bask zapowiada, że czas młodego skrzydłowego jeszcze nadejdzie, do tej pory jego statystki są bardzo słabe: zaledwie 17 minut w ligowej potyczce z Espanyolem. Tymczasem kiedy Gerard przybywał do Sevilli, wszyscy twierdzili, że wkrótce stanie się on znaczącą postacią w drużynie.
Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja Deulofeu w najbliższych tygodniach, jako że dołączył on do drużyny w późniejszej fazie przygotowań, jednak gołym okiem widoczne jest to, że po wymarzonym debiucie w towarzyskim meczu z Nàstikiem, w którym zdobył on bramkę, kariera młodego wychowanka Barçy nie rozwija się w tak błyskawicznym tempie.
Komentarze (150)