Francuski obrońca wyjawił w rozmowie z dziennikarzami, że ustawienie na mecz z Realem było dla niego zaskoczeniem i nie spodziewał się gry na lewej obronie.
Jérémy Mathieu był wczoraj głównym gościem programu „Le club Liza” emitowanego na antenie francuskiej stacji RTL, gdzie telefonicznie rozmawiał z dziennikarzami prowadzącymi. Obrońca Barcelony opowiadał przede wszystkim o odczuciach w zespole po porażce na Santiago Bernabéu z Realem Madryt. „Byłem zaskoczony, że zagram na lewej obronie, ale to trener decyduje”, przyznał zawodnik. Taka deklaracja piłkarza może świadczyć o słabym przygotowaniu do sobotniego meczu i wydaje się, że taki wariant taktyczny nie był wypróbowany przez sztab szkoleniowy podczas treningów.
Analizując samo spotkanie, Mathieu stwierdził, że trudno było utrzymać prowadzenie. „Dobrze rozpoczęliśmy spotkanie, ale cały czas byliśmy narażeni na kontry Realu, które są jego wielką siłą. W dodatku drugi gol rywali mocno podciął nam skrzydła”. Piłkarz dodał również, że „pomimo tego, iż w zespole jest więcej wysokich piłkarzy, jak Piqué, Busquets czy ja, wciąż mamy problem z długimi piłkami zagrywanymi w nasze pole karne. Musimy więcej nad tym popracować”. Pomimo porażki zawodnik jest przekonany, że w drużynie nie ma zwątpienia i piłkarze wciąż wierzą w sukces, który są w stanie osiągnąć.
Mathieu uważa także, iż byłoby szkoda, gdyby Luis Suárez grał na boku ataku, „ponieważ to urodzony napastnik”.
Komentarze (105)