Rezerwy Barcelony bezbramkowo zremisowały ze Sportingiem Gijón w meczu rozegranym na Miniestadi. W pierwszej połowie to głównie rywale dyktowali warunki na boisku, ale w drugiej części gry podopieczni Eusebio Sacristána mieli swoje okazje do zdobycia gola.
Mecz dobrze rozpoczął się dla piłkarzy Sportingu. Już w piętnastej sekundzie bramkarz Barçy Ortolá musiał ratować swój zespół od straty gola po strzale Jony'ego. Akcja zakończyła się na rzucie rożnym i po jego rozegraniu piłkę z linii bramkowej wybijał Sergi Samper.
Eusebio postawił w tym meczu na ustawienie 3-4-3, którego używał w ostatnich spotkaniach, i zostało to bardzo łatwo odczytane przez zespół rywali. Drużyna z Asturii dłużej utrzymywała się przy piłce i często zagrażała bramce gospodarzy. Dopiero po kilkunastu minutach młodzi piłkarze Barcelony potrafili odpowiedzieć na napór rywali. W 33. minucie po świetnej akcji Diagne i Adamy wykazać musiał się bramkarz Sportingu.
W drugiej połowie goście ponownie ruszyli do ataku z zamiarem zdobycia pierwszego gola, ale uważnie grająca defensywa Barcelony nie pozwalała, by rywale trafili do siatki. Z czasem obraz spotkania uległ zmianie i pojedynek wyrównał się. Najbardziej uaktywnił się Adama Traoré, który raz po raz niepokoił piłkarzy Sportingu na prawej stronie boiska. W 75. minucie po jednej z indywidualnych akcji skrzydłowy Barçy został przewrócony w polu karnym. W pierwszej chwili sędzia główny podyktował jedenastkę, ale po konsultacji z arbitrem liniowym zmienił swoją decyzję i pokazał żółtą kartkę piłkarzowi z Hospitalet de Llobregat. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym remisem, a Barça B wywalczyła punkt z rywalem, który do tej pory jeszcze nie przegrał.
Komentarze (11)