Mundo Deportivo przeprowadziło wywiad z bohaterem ostatnich dni w Barcelonie i wielką nadzieją katalońskiej drużyny.
Alex Abrines (21 lat, 198 cm) potwierdza w tym sezonie swój ogromny potencjał. Hiszpan bardzo dobrze radzi sobie w grze na dystansie i 65% skuteczności w rzutach za trzy punkty sprawia, że jest pod tym względem liderem w Europie, biorąc pod uwagę zawodników, którzy oddali co najmniej 20 rzutów.
Wiesz, ile trafiłeś trójek w Lidze Endesa?
Przyjaciel mi powiedział, że ponad dwadzieścia.
To bardzo dobrze, prawda?
Prawda jest taka, że tak. Jeśli ktoś by mi powiedział przed rozpoczęciem sezonu, że będę miał trafione 22 trójki po 9 kolejkach, to bym w to nie uwierzył.
Ale bardziej spektakularna niż liczba trójek jest liczba prób, których do tego potrzebowałeś (34).
Mam bardzo dobry początek sezonu, jestem bardzo pewny siebie i mam nadzieję, że tak będzie wyglądała pozostała część rozgrywek, a zwłaszcza ich ważne momenty.
Czemu zawdzięczasz taką skuteczność?
Wiadomo, że my, typowi strzelcy, jesteśmy graczami, którzy bazują na seriach. Mam teraz bardzo dobrą passę i muszę nauczyć się to kontrolować, aby być bardziej regularnym w większej liczbie meczów. Wpływa na to także pewność siebie, którą mam i która jest znacznie wyższa. W tym roku zostałem powołany do reprezentacji i to też jest bonus.
Czy większa pewność siebie sprawia, że więcej piłek jest zagrywanych do ciebie?
Prawdą jest, że koledzy mnie szukają. W tym roku dzięki nowym zawodnikom mieliśmy dużo otwartych pozycji. Jest dużo strzelców w tym zespole, Brad, Juan Carlos, Mario… Ale prawdą jest, że kiedy jestem na parkiecie, jest więcej tego typu zagrywek.
Czy strzelec rodzi się z tym czy to kwestia pracy i poprawy techniki?
Od dzieciństwa byłem typem strzelca. Dopóki nie poprawiłem budowy ciała zostawał mi tylko rzut, ponieważ nie miałem szansy wejść pod kosz. Do czasu kadetów taki był mój styl i myślę, że ma to coś wspólnego.
Dziś jesteś czwartym graczem Barçy, jeśli chodzi o liczbę minut spędzonych na parkiecie. Długo czekałeś na swoją szansę?
Tak, to jest mój trzeci rok tutaj. Kiedy jesteś młody i trafiasz do klubu takiego jak Barcelona, to nie jest łatwo wywalczyć sobie miejsce w składzie. Pierwszy rok był trudny. Byłem cierpliwy i miesiąc, kiedy był rozgrywany m.in. ćwierćfinał Euroligi, był dość dobry dla mnie w ostatnim sezonie, który zakończył się bardzo szczęśliwie. Średnio dwadzieścia minut w takim klubie jak Barça, mając 20 lat - trudno prosić o więcej.
Kluczowa rola w klubie, gra na mistrzostwach świata... To jest rok Abrinesa?
Na razie tak. Czuję się bardzo ważny w zespole, nie spodziewałem się być jednym z dwunastu graczy w takim klubie, a czuję się bardzo szczęśliwy na poziomie indywidualnym. Wiedziałem, że nie będę grać dużo, ale gram i myślę, że gram dobrze. Sam fakt trenowania z takimi zawodnikami pomógł mi się wiele nauczyć.
W ciągu ostatnich dwóch lat myślałeś w pewnym momencie, że grasz mniej niż powinieneś?
Szczerze mówiąc, nie. Jestem skromnym facetem, ale czasami lubię grać więcej. Jeśli masz słabszy dzień i inny młodszy zawodnik, na przykład Mario (Hezonja), ma lepszy, to trzeba się z tym pogodzić, schować swoje ego i myśleć o tym, co jest najlepsze dla zespołu.
Ale czy myślałeś w pewnym momencie, że byłoby lepiej, aby przejść do innego zespołu i mieć więcej szans na grę?
Mogłem przejść do Málagi. Wiedziałem, że w Barcelonie nie będę mieć tylu minut, ile w drużynie Unicajy, ale podjąłem właściwą decyzję. To był krok naprzód w mojej karierze, musiałem być cierpliwy i taki byłem. Nigdy nie myślałem, że się pomyliłem.
Niektórzy oskarżają Pascuala, że nie stawia na młodych zawodników.
Spójrz na nasz zespół w tym roku. Mario ma 20 lat, ja mam 21, Tomáš Satoranský ma 23, Tibor Pleiss ma 25. To jest najmłodsza Barça, w jakiej kiedykolwiek byłem, i nie mam nic do zarzucenia Xaviemu, bo każdy ma szansę na grę.
Czy czujesz się ważną częścią tego zespołu?
W tym sezonie zrobiłem krok do przodu i to prawda, że czuję się ważny w zespole.
Zespołowo, co jest twoim celem w klubie? Czy tym, co sprawia szczególną przyjemność, jest wygranie Euroligi?
Tak, jest to tytuł, którego jeszcze nie mam, a zdobyłem już Puchar i Ligę. Wygranie Euroligi w Madrycie będzie najlepszym momentem.
A na poziomie indywidualnym? Chcesz przejść do NBA?
Teraz nie myślę o NBA, czuję się tutaj bardzo komfortowo i poprawiam się jako gracz, mam jeszcze dużo przed sobą. Teraz chcę zapewnić tytuły Barcelonie.
O ewentualnej grze w NBA...
Nigdy nic nie wiadomo. Nie chcę, abym w momencie przejścia na emeryturę patrzył wstecz i myślał, że nigdy nie spróbowałem gry w NBA. Ale nie prześladuje mnie to. Nie wiem, co powiedzieć, mam szczególne uznanie dla NBA.
Komentarze (1)