Katalończycy przegrali w hali O2 World w stolicy Niemiec w pierwszym meczu Top 16, w którym z każdą minutą radzili sobie coraz słabiej. Marcelinho Huertas był osamotniony w ataku (23 punkty), a zbiórki ofensywne drużyny z Niemiec były kluczowe (14).
Barça poniosła bolesną porażkę w Berlinie przede wszystkim z powodu strat, które zrobiły różnicę. W ostatecznym rozrachunku na koniec fazy Top 16 może być ona decydująca. To nie był dobry mecz Barçy, która nie zaprezentowała swojej najlepszej postawy w sezonie, pomimo genialnych minut na początku spotkania. 70 dobytych punktów nie wystarczyło do pokonania Alby Berlin, która z każdą minutą prezentowała się coraz lepiej i zdominowała grę w zbiórkach ofensywnych.
Świetny początek
Początek meczu był świetny dla Barçy, nawet zaskakująco. Katalończycy, którzy poruszali się dobrze bez piłki i zdobywali punkty (10:0, min. 4), wykorzystywali błędy i brak skuteczności obecnego lidera ligi niemieckiej. Drużyna Pascuala nadal punktowała. Zespół prowadził Huertas i w dużej mierze dzięki niemu Barça osiągnęła przewagę 14 punktów (19:5, min. 7). Później jednak ekipa Saszy Obradovicia stopniowo poprawiała się dzięki swojemu najlepszemu zawodnikowi McLeanowi i zakończyła kwartę z wynikiem 16:23.
Niska skuteczność i reakcja gospodarzy
Dzięki szybkim przejściom do ataku i kontrom Alba Berlin wyrównała mecz. W obronie stosowała intensywny i wysoki pressing, aby zapobiec dostarczaniu piłki w okolice kosza. Zmusiło to Barçę do oddawania większej liczby wymuszonych rzutów z dalszej odległości, co spowodowało zmniejszenie i utratę przewagi. Run gospodarzy 17:8 dał im prowadzenie 33:31, ale drużyna Pascuala znów była na czele dzięki wspaniałej postawie Huertasa, który zdobywał punkty i zaliczył przepiękną asystę przy trafieniach Thomasa, co pozwoliło Barcelonie prowadzić do przerwy 40:39.
Schowana Barça
Po wznowieniu gry w Barcelonie wszystko zawodziło. Od obrony do ataku. Po świetnej grze z pierwszej kwarty nie było już śladu, a Barça cierpiała na indolencję strzelecką. W trzeciej kwarcie zdobyła tylko 8 punktów przy 22 gospodarzy, którzy dominowali w zbiórkach na atakowanej tablicy, grając z bardzo dużą intensywnością. Z wyniku 46:44 rezultat zmienił się na 61:48 i Barça musiała szybko zapomnieć o tej części gry, w której Huertas zdobył sześć z ośmiu punktów całej drużyny. W ostatniej kwarcie Blaugrana musiała zmienić chip.
Alternatywy w obronie bezskuteczne
Barça zmieniła system w obronie na krycie strefowe, które okazało się nieskuteczne od pierwszych chwil ostatniej części, ponieważ drużyna Obradovicia miała więcej możliwości w grze. Trójka Doellmana i dwa rzuty wolne Tomicia zmniejszyły nieco różnicę (65:55, min. 33), ale trójka Reddinga ożywiła gospodarzy (71:55, min. 35).
W ostatniej części gry gospodarze rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść. Katalończycy próbowali zmniejszyć straty, ale nie byli w stanie nawiązać walki, a trójka Renfroe dała drużynie z Berlina prowadzenie 80:65. Końcowy wynik 80:70 nie pozwala Barcelonie na potknięcie w najbliższych spotkaniach.
Maciej Lampe przebywał w tym meczu na parkiecie przez 12 minut i w tym czasie zdobył 11 punktów, trafiając 2/3 za dwa punkty, 1/2 za trzy punkty, 4/5 z rzutów wolnych, i dodał do tego dwie zbiórki w obronie.
ALBA, 80
FCB, 70
Alba Berlin (16+23+22+19): Hammonds (11), Giffey (0), Redding (16), McLean (16), Radosević (16) -pierwsza piątka-; Banić (4), King (2), Vargas (0), Stojanovski (4), Renfroe (11).
FC Barcelona (23+17+8+22): Huertas (23 p., 7/14 za dwa, 3 zb., 7 as., 3 prz.), Jackson (6 p., 3 zb., 2 prz.), Thomas (7), Doellman (10 p., 3 zb., ), Tomić (8 p., 10 zb) -pierwsza piątka-; Nachbar (0), Satoransky (0), Pleiss (0), Lampe (11), Hezonja (5).
Komentarze (5)