Abidal: Cristiano bardzo mnie wspierał podczas mojej choroby

Jan Kidawa

18 stycznia 2015, 13:25

Mundo Deportivo

50 komentarzy

Poniżej przedstawiamy drugą część wywiadu z Érickiem Abidalem zrealizowanego przez dziennik Mundo Deportivo, w którym Francuz opowiada m.in. o tym, jak wpłynęła na niego choroba, wspomina najlepsze momenty swojej kariery, a także odnosi się do sprawy niepodległości Katalonii. Zapraszmy do lektury.

Chciałbyś, żeby zorganizowano mecz na twoją cześć?

Może kiedyś, teraz jeszcze nie.

Jaki byłby to mecz?

Pomiędzy Barçą a reprezentacją Francji z 2006 roku. Grałem z Zidanem, ale nigdy przeciwko niemu. Zagrałbym po połowie w każdej z drużyn. To byłby dobry mecz, myślę, że także dla Mundo Deportivo.

Kto jest twoim najlepszym przyjacielem, którego poznałeś dzięki futbolowi?

Musiałbym tutaj wymienić z 50 piłkarzy. Na pewno cała drużyna Barçy, gdyż prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. A także inni, którzy odwiedzali mnie podczas mojej choroby. Wśród nich są Ribéry, Benzema, Keita, Bodmer i wielu innych.

A który napastnik sprawiał ci największe trudności?

Trudno powiedzieć. Grałem przeciwko Robbenowi i on stwarza ci wiele problemów. Ale gdybym miał wymienić jednego, to byłby to Ronaldo z Brazylii. Mierzyliśmy się z nimi na mundialu w 2006 i udało nam się ich wyeliminować dzięki bramce Henry’ego i asyście Zidane’a po rzucie wolnym.

Na tamtym mundialu wyeliminowaliście również Hiszpanię. Zanim tak się stało, nagłówek jednej z naszych gazet mówił o tym, że nadeszła chwila, aby odesłać Francję „na emeryturę”.

Tamtego dnia zapytałem Zidane’a i resztę chłopaków z drużyny: „Co takiego mamy my, czego nie ma Hiszpania? My mamy Zidane’a.” Przykro mi, wygrała Francja.

A jak twoje stosunki z Cristiano Ronaldo?

To dobry człowiek, bardzo dobry chłopak. Szanuje innych. Przesyłał mi wyrazy wsparcia poprzez Benzemę i zawsze dobrze ze mną rozmawiał. On pozostaje jednym z wielkich ludzi futbolu, najlepszy w Realu Madryt, zdobywca Złotej Piłki. Nie można powiedzieć na niego złego słowa. A to, co robi na boisku, to już jego sprawa.

Kto jest lepszy, Cristiano czy Leo Messi?

Każdy z nich ma swój talent, ja więcej czasu spędziłem z Leo. Dla mnie to on jest najlepszy. Złota Piłka jest przyznawana co roku i trzeba być cały czas na topie. Leo zdobył tę nagrodę cztery razy z rzędu. Cristiano dwa (wywiad był przeprowadzany jeszcze zanim Cristiano Ronaldo przyznano po raz trzeci tę nagrodę, przyp. Red.) Jest między nimi ta mała różnica.

Kto najbardziej cię zaskoczył podczas twojej choroby?

Víctor Valdés. To jedyna osoba, która powiedziała mi: „Pamiętam jak przyjechałeś do Ciutat Esportiva pierwszy raz od przeszczepu. Wyglądałeś kiepsko, ale myślałeś tylko o powrocie na boisko.” On nie był ze mną podczas mojej choroby, ani w szpitalu, ani w domu, ale najlepiej wiedział, o czym wtedy myślałem: o powrocie do gry.

A ludzie z poza klubu?

Otrzymałem wiele listów z Chin, z Korei, z Japonii, z Polski, z Indii, z całego świata. To bardzo ważne wiedzieć, że tyle ludzi na całym świecie martwi się o twój los. Po dziś dzień otrzymuję listy!

Ludzie bardzo cię kochają.

Tak jak ja kocham ich. Wszyscy jesteśmy braćmi. Wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy.

A jaki był najdziwniejszy prezent, który otrzymałeś?

Przysłano mi paczkę z Chin, albo z Korei, z której po otwarciu wyleciało 1500 papierowych motyli najróżniejszych rozmiarów i rozleciało się po całym domu. Mieliśmy motyle dla wszystkich. Otrzymałem również wiele obrazów z napisem: „Niech Bóg cię błogosławi”.

Czy choroba cię zmieniła?

Nie sądzę, ja zawsze twardo stąpałem po ziemi, zawsze chciałem pomagać ludziom. Miałem to szczęście, że mogłem zarobić pieniądze, ale nie można być egoistą, zawsze trzeba pomagać. Być może teraz mniej denerwuję się małymi rzeczami, np. gdy idę na zakupy i nie mogę czegoś znaleźć, czy kiedy stoję w korku. Wszystko mi jedno, czy wrócę do domu o szóstej, czy o szóstej trzydzieści.

A jak czuję się ten chory na raka chłopiec, któremu podarowałeś swój zegarek?

Gerard ma się bardzo dobrze. To była drobnostka, żeby dodać dziecku otuchy, nic więcej. Cały czas utrzymujemy kontakt, a on czuje się dobrze. Odrosły mu włosy, zaczął grać w piłkę, gra z numerem 22, a to mój numer. Na plecach ma także napisane „G-ABI”, gdzie „G” pochodzi o pierwszej litery jego imienia, a końcówka „ABI” od mojego.

A czy finał Ligi Mistrzów na Wembley, był najszczęśliwszym momentem w twojej karierze?

Tak, chociaż dobrze wspominam też finał mundialu w 2006 roku, pomimo przegranej w rzutach karnych.

A największy zawód?

Mistrzostwa świata w 2010. Nie można zawalić tak ważnego turnieju przez głupoty. To, co tam się wydarzyło, nie było dobre. Anelka został wyrzucony ze zgrupowania, pomimo iż najbliższe lotnisko było 3 godziny drogi od naszego miejsca pobytu. Tak się nie postępuje.

Czy twoje odejście z Barçy było dla ciebie zrozumiałe?

Rozumiałem to, gdyż byłem na to przygotowany. Były dwa wyjścia, albo kończę kontrakt i odchodzę, albo zostaje on odnowiony. Wybrałem to, czego nie chciałem, ale życie toczy się dalej. Odszedłem do Moncao a potem do Olympiakosu. Wolałem zostać, ale teraz mam możliwość powrotu w innej roli.

Kiedy będzie wiadomo, czy ponownie wstąpisz w szeregi Barçy?

Mamy czas. Muszę dokładnie przeanalizować konkretną ofertę Barçy i wtedy zadecyduję.

Czy twoim priorytetem jest Barca, czy jesteś otwarty również na inne oferty?

Jestem zawsze otwarty.

A co chciałbyś przekazać kibicom?

Chciałbym im podziękować za całe wsparcie, które otrzymałem. Ludzie, którzy spotykają mnie na ulicy, mówią mi, że muszę natychmiast wrócić do klubu. Jestem bardzo dumny, że mogę być częścią tej rodziny. Mogę prosić jedynie o to, żeby cały czas z całej siły wspierać tę drużynę. Kibice są dodatkowym zawodnikiem i są w stanie wygrywać na mecze. I Visca Catalunya!

Interesujesz się politycznymi sprawami Katalonii?

Oczywiście. W 17 minucie i 14 sekundzie każdego meczu Barçy widać bardzo wyraźnie jak ważna jest sprawa Katalonii. To długa walka, ale cały czas idzie do przodu. Zobaczymy, czy to się uda.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (50)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze