Edwin Jackson, obrońca Barçy, wyjaśnia, jak przebiega jego dostosowanie się do Barcelony.
Edwin Jackson (190 cm, 25 lat, ur. w Pau, Francja), dołączył do klubu w grudniu ubiegłego roku podpisując kontrakt do końca sezonu z możliwością przedłużenia. Syn „Skeetera” Jacksona, wielkiego amerykańskiego skrzydłowego, który grał przez wiele lat we Francji i mieszka tam obecnie, wyjaśnia, jak przebiega jego dostosowanie do katalońskiego klubu.
Jakie są twoje wspomnienia z czasów kiedy twój ojciec grał w koszykówkę?
Bardzo dobre. Jestem bardzo dumny, że jestem jego synem, jest kimś wyjątkowym dla mnie, a jeśli teraz gram w koszykówkę to dzięki niemu, jest doskonałym źródłem inspiracji. Był świetnym graczem, grał na „trójce” i „czwórce”. Dzięki niemu mogłem pokochać koszykówkę. Widziałem wiele meczów na wideo, ale także na żywo, bo grał jeszcze mając 40 lat we francuskiej drugiej lidze, a ja miałem wtedy 10 lat.
Jakie rady dał ci, które przydały się w twojej karierze?
Dał mi ich dużo, kiedy byłem młody, ale najlepsza to ta, abym cieszył się koszykówką. Powiedział mi, abym dawał z siebie wszystko co najlepsze, nigdy się nie zatrzymywał i starał się być najlepszym graczem. Powiedział, że ma nadzieję na moją wielką karierę.
Jak przebiega twój pobyt w Barcelonie do tej pory?
Jestem oczarowany. Muszę grać z większą spójnością, być bardziej regularny. To jest wielki klub i moi koledzy pomagają mi bardzo i czuję się cały czas tak jak pierwszego dnia. Staram się robić jak najwięcej pozytywnych rzeczy, dostarczać energii. Myślę, że kiedy wrócą kontuzjowani to będziemy znacznie bardziej konkurencyjnym zespołem.
Jakie są różnice pomiędzy ligą francuską, a hiszpańską?
Tutaj jest więcej taktyki, wszystko jest o wiele bardziej dokładne. Oczywiście to lepsza liga, gracze są lepsi, mają więcej doświadczenia i są takie wielkie drużyny jak Barcelona czy Real Madryt. Bycie w tym kraju to doskonała okazja do poprawy.
Jakie występują trudności w dostosowaniu się do Barçy, do nowej roli i innego stylu gry?
Cóż, wszystko jest trochę inne. Na przykład, w ostatnim spotkaniu przeciwko Andorze, nie trafiłem kilku rzutów, ale mamy wielu utalentowanych graczy i Alex Abrines zagrał wielki mecz, co oznaczało mniej minut dla mnie. Jednak najważniejsze jest to, że zespół wygrywa.
Co ci imponuje do tej pory w Barcelonie?
Z pewnością skromność zawodników i trenerów. Możesz poczuć pasję do koszykówki, którą mają i zawsze chcą wygrywać, ale są przy tym normalnymi ludźmi. Na przykład, mój trener, Xavi Pascual, zdobył już wszystko, ale można z nim porozmawiać, zawsze daje ci rady, uwielbia koszykówkę, szanuje cię bardzo i zawsze jest skromny. Wszyscy ciężko pracują, ale na przykład, na treningach jest z nami Joan Creus (dyrektor techniczny sekcji), aby nas oglądać i rozmawiać z nami o wszystkim, zawsze myśli o wszystkich graczach. Wszystko to jest imponujące.
Czy jest jakiś gracz, który mile cię zaskoczył?
Nie, ponieważ wiedziałem na co ich stać, kiedy byłem we Francji zawsze widziałem ich w Eurolidze. Teraz widzę ich na co dzień, to jak pracują jest imponujące, ponieważ są bardzo profesjonalni, zawsze na czas na treningu, zawsze skoncentrowani wypełniają założenia taktyczne. Wszystko to mnie zachwyca.
Podpisałeś kontrakt do końca tego sezonu i istnieje możliwość przedłużenia go o dwa lata. Czego się spodziewasz?
Nie wiem. Wiem, że w koszykówce są umowy i czas ich trwania, ale skupiam się na grze najlepiej jak potrafię, uwielbiam być w Barcelonie, ludzie traktują mnie bardzo dobrze, jestem bardzo zadowolony z faktu, że jestem tutaj i jestem częścią Barçy. Jeśli będę mógł kontynuować grę w zespole będę szczęśliwy, ponieważ chciałabym tu zostać, ale jeśli tak się nie stanie to będę bardzo wdzięczny za wszystko, w czym mi pomogli. Myślę, że ten klub jest wielką szansą dla mnie, a ja chciałbym rozegrać dobry sezon.
Myślisz o przyszłości w NBA?
Tak, ale są to rzeczy, których nie można kontrolować, można po prostu skupić się byciu lepszym graczem. Nie myślę na co dzień o mojej przyszłości, ale po prostu próbuję cieszyć się tą chwilą.
Co o twojej postawie mówi Xavi Pascual? Czy jest zadowolony z twoich występów?
Cóż, nie każdego dnia ze mną o tym rozmawia. Wiem, że muszę się dostosować, podejmować decyzje szybko na parkiecie, skoncentrować się i nie popełniać błędów, nauczyć się taktyki. Myślę, że w obronie radzę sobie całkiem dobrze, ale w ataku czasami muszę wybierać lepsze opcje. Trener chce żeby grać bardziej zespołowo i regularnie, być agresywnym w ataku, nie stracić instynktu, który mam, pozostać kim jestem. Myślę, że podoba mu się moja postawa, a reszta przyjdzie z czasem.
Byłeś najlepszym strzelcem w lidze francuskiej, ale tutaj w klubie masz inną rolę i jesteś otoczony przez wielkich graczy, i czasami masz ograniczoną rolę w ataku.
Tak, masz rację, czasem mam więcej wątpliwości i musze podejmować lepsze decyzje. To jest to, co staram się poprawić. Myślę, że w niektórych meczach wykonałem dobrą pracę w tym zakresie, ale staram się nie myśleć za dużo i robić rzeczy naturalnie.
Grałeś z wielką gwiazdą, taką jak Tony Parker w reprezentacji i miałeś go jako prezydenta w Villeurbanne. Czy lepiej radzi sobie na parkiecie czy w biurze?
(Śmiech) Nie, nie, Tony jest dobry tu i tu. Jako prezydent Villeurbanne puścił mnie dlatego, bo zrozumiał, że to dla mnie wielka szansa. Myślę, że robi świetną robotę w klubie, ale oczywiście jest wielkim graczem i przede wszystkim wielką osobą. To jeden z moich najlepszych przyjaciół.
Komentarze (2)