Ivan Rakitić był gościem programu „Tu Diràs" w radiu RAC1, gdzie odniósł się do wielu spraw, które ostatnimi czasy wywołały zamieszanie wokół Barçy.
Z właściwą sobie po kilku latach pobytu w Sewilli sympatią i dystansem, Chorwat przyznał: „W Barçy zwykły podmuch wiatru może być wiadomością dnia. Ludzie zaczynają zadawać pytania: dlaczego powiał wiatr? Wszystko jest wyolbrzymiane. To najlepszy klub na świecie i jest to zrozumiałe. Ale nie wpływa na nas w szatni, przynajmniej nie na mnie".
W podobnym tonie Rakitić odniósł się do sprzeczki Luisa Enrique z Leo Messim, która miała miejsce podczas pierwszego noworocznego treningu. Zdaniem pomocnika Barçy „nie wydarzyło się nic takiego, do czego można byłoby się w większym stopniu przyczepić. Jak w każdej pracy, są osoby, które dobrze się dogadują i siedzą wspólnie przy każdym posiłku, są również takie, które dogadują się trochę gorzej. Nie wydarzyło się jednak nic strasznego"
Wspomniane wydarzenie miało miejsce tuż przed bolesną porażką w San Sebastián. W opinii Rakiticia potknięcie to miało pozytywny wpływ na całą drużynę: „Czasami taka gorzka pigułka dobrze robi, tak stało się z nami po porażce na Anoeta. Nikt nie lubi przegrywać, nawet na treningach, ale dzięki temu jesteśmy bardziej zjednoczeni".
Porównując swoją rolę w Sevilli z obecnymi zadaniami w barwach Barçy, Ivan przyznał: „Tam moi koledzy pilnowali przestrzeni za moimi plecami, tutaj to ja muszę się tym zajmować. Ale to normalne w najlepszym klubie świata", zakończył Chorwat.
Komentarze (43)