Luis Enrique postanowił odpuścić trochę w kwestii surowego zarządzania drużyną, co jest wyraźną demonstracją zadowolenia Lucho z postawy jego podopiecznych.
Wraz z przybyciem Asturyjczyka na Camp Nou przywrócono restrykcyjny klubowy kodeks wewnętrzny, który został wprowadzony za czasów Guardioli, a z którego nie korzystał poprzedni szkoleniowiec Barçy Gerardo Martino. Enrique powrócił do stosowania kar i sankcji wobec zawodników niewypełniających postanowień klubowego regulaminu. Kilkuminutowe spóźnienie na trening jest karane przez Asturyjczyka mandatem w wysokości 500 euro. Najwyższą karę otrzymuje piłkarz, który bez odpowiedniego zawiadomienia nie zjawi się na sesji treningowej. W tym przypadku winowajca musi zapłacić 6000 euro.
Ostatnie wyniki Katalończyków sprawiły, że Lucho postanowił trochę odpuścić, zezwalając na pewne odstępstwa od przyjętych zasad. Najświeższym dowodem jest tutaj przypadek Neymara, który w miniony piątek przybył na poranny trening lekko spóźniony. Luis Enrique zdecydował się nie karać swojego zawodnika, pamiętając o tym, że Brazylijczyk dzień wcześniej obchodził swoje 23. urodziny. Asturyjczyk wybaczył Neymarowi to wykroczenie, które jest klasyfikowane jako najłagodniejsze złamanie zasad klubowego regulaminu.
Jedynym punktem, przy którym Luis Enrique pozostaje nieugięty, jest ten mówiący o zakazie przebywania poza domem o późnych porach na 48 godzin przed rozpoczęciem spotkania. Użyte zostało sformułowanie „późnych porach”, ponieważ Enrique nie ustalił żadnej konkretnej godziny, licząc na rozsądek i profesjonalne podejście swoich podopiecznych. Pewne pozostaje jednak to, że wspaniały okres, przez który przechodzą obecnie Katalończycy, pozwolił na lekkie złagodzenie restrykcyjnego klubowego kodeksu, co z pewnością musiało przypaść do gustu samym piłkarzom Blaugrany.
Komentarze (97)