Jimmy Jump: Wbieganie na murawę to coś, nad czym nie panuję

Eoren

10 lutego 2015, 16:30

Kaiser Football

43 komentarze

Magazyn Kaiser Football opublikował wywiad z Jimmym Jumpem, specjalistą od niespodziewanego pojawiania się podczas imprez sportowych, człowiekiem budzącym nieustające kontrowersje. Znakiem rozpoznawalnym Jimmy'ego Jumpa jest katalońska czapka - barretina, którą nie tylko sam nosi podczas swoich ataków, ale także próbował już założyć niejednemu zawodnikowi. Cristiano Ronaldo ledwie udało się tego uniknąć. 

Jimmy Jump stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie futbolu. To showman, który pojawia się na murawach i stadionach podczas najważniejszych sportowych wydarzeń. Poznajmy człowieka, który kryje się za tym wszystkim. Oto Jaume Marquet.

Kaiser Football: Wszyscy znamy Jimmy'ego Jumpa, jednak praktycznie nikt nie zna człowieka ukrytego za tym pseudonimem. Kim jest Jaume Marquet?
Jimmy Jump: Jaume Marquet to culé, w którego żyłach płynie krew w kolorze blaugrana. To człowiek, który uwielbia wszystkie dyscypliny sportowe, którego cieszy, gdy może patrzeć, jak sportowcy pokonują przeciwności i walczą o medal, o bramkę, o jakąkolwiek formę triumfu... Wraz z upływem czasu coraz lepiej rozumiem ten wysiłek, który kryje się za dążeniem do zwycięstwa.

Czym zajmujesz się na co dzień?
Uczę się niemieckiego i pracuję w restauracji. Minęło już parę lat, odkąd wyemigrowałem do tego teutońskiego kraju. Tam, gdzie mieszkałem wcześniej, sprawy nie układały się dobrze, zarówno pod względem ekonomicznym, jak też politycznym i społecznym.

Co tobą kieruje, gdy wybiegasz na murawę podczas tych wszystkich spotkań?
Wbieganiu na murawę towarzyszyła i towarzyszyć będzie adrenalina, nad którą nie panuję. Ogarnia mnie w całości i kiedy teraz o tym myślę, sądzę, że to coś, co przychodzi z góry, energia, której nie jestem w stanie kontrolować... To jak jakaś boska misja.

Co czujesz, gdy to robisz?
Niespotykaną wolność. To cudowne uczucie - wiedzieć, że właśnie znalazłeś się w miejscu, które jest zakazane. Przyciąga cię tam dusza, a ciało podąża za nią.

Jak udaje ci się obejść zabezpieczenia na stadionach?
Mam wrażenie, że pod tym względem traktują mnie jak VIP-a, ponieważ ochroniarze praktycznie nigdy mnie nie zatrzymują... Kiedy już biegnę, jestem bardzo szybki i agenci ochrony muszą skapitulawać. [śmiech]

Z pewnością na niektórych stadionach spodziewają się, że się zjawisz, i mają na ciebie oko.
To prawda, na wielu stadionach ochrona ma moje zdjęcia. Podczas igrzysk olimpijskich w Atenach policja je rozpowszechniała - spodziewali się, że wbiegnę na boisko. Faktycznie, mieli rację, byłem tego bliski. Musiałem jednak poczekać jeszcze trzy lata, by wbiec na murawę podczas finału Ligi Mistrzów w 2007 roku.

Jedna z legend, które narosły wokół twojej osoby, mówi, że istnieje ktoś, nie wiadomo jakie środowisko miałby reprezentować, kto finansuje twoje wtargnięcia na boiska.
Nikt nigdy niczego mi nie zafundował. No, chyba że mówimy o ciepłej kolacji albo butelce dobrej cavy dla uczczenia mojego występu. To wszystko jest nieopisanym szaleństwem, które kosztowało mnie już niejedną grzywnę i noc spędzoną w areszcie. To też hotele i wejściówki na stadiony, za które niemal nigdy nie płacę. [śmiech]

Bałeś się kiedyś, że podczas takiego wtargnięcia doznasz fizycznej krzywdy?
Zwykle boję się raczej o moją integralność finansową niż fizyczną... Ale to fakt, wszyscy jesteśmy ludźmi z krwi i kości, a nie z papieru.

Jakiego marzenia nie udało ci się jeszcze spełnić?
Od wielu lat marzę o tym, by pojawić się podczas gali wręczenia Oscarów oraz podczas Super Bowl. Bogu dzięki, że nikt mi jeszcze tego nie umożliwił, a mnie brakuje pieniędzy na taką wyprawę. Teraz pewnie trafiłbym do więzenia za atak terrorystyczny. Wyobrażasz sobie mnie w Guantanamo?

Złapano cię kiedyś, zanim udało ci się zrealizować swój plan?
Wiele razy rozpoznano mnie, zanim wszedłem na stadion, bądź na nim. Jednak jeśli nie wykryją mnie w tym momencie, jestem nie do powstrzymania. [śmiech] Byłem najszybszy w klasie. Jaimito-stonoga.

Którzy zawodnicy najbardziej się zaskoczyli swoim zachowaniem wobec ciebie, pozytywnie albo negatywnie?
Zaskoczył mnie Samuel Eto'o, ale raczej tym, że nie zdjął barretiny, którą mu założyłem, niż zachowaniem wobec mnie. Zaskoczył mnie także Dani Digues [piosenkarz reprezentujący Hiszpanię podczas Eurowizji 2010 - przyp. red.], tym, że nie przerwał występu. Nie ma wątpliwości, to prawdziwy showman.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (43)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze