Żółta Łódź Podwodna znów zatopiona! FC Barcelona pokonała na Camp Nou Villarreal 3:1 w pierwszym spotkaniu półfinału Pucharu Króla i jest bliska awansu do wielkiego finału. Gole dla zespołu Luisa Enrique strzelali Leo Messi, Andrés Iniesta oraz Gerard Piqué. Bramkę dla gości zdobył doświadczony Manu Trigueros po fatalnym błędzie Marca-André ter Stegena.
To było trzecie w tym sezonie starcie Dumy Katalonii z Żółtą Łodzią Podwodną i emocji znów nie brakowało. W poprzednich dwóch spotkaniach Barcelona za każdym razem wygrywała zaledwie jedną bramką, a Villarreal za każdym razem był godnym rywalem. Tym razem zwycięstwo podopiecznych Luisa Enrique było bardziej okazałe, a mogło być jeszcze wyższe, gdyby tylko Neymar wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką w polu karnym przez Mateo Musacchio.
Barcelona od pierwszej minuty przejęła inicjatywę, starając się przełamać szczelną defensywę gości. Gołym okiem było widać, że podopieczni Marcelino Garcíi Torala przyjechali przede wszystkim po to, żeby nie przegrać. Villarreal skupił się przede wszystkim na rozbijaniu ataków Barçy, co początkowo przychodziło gościom z dużą łatwością i dość sporadycznie szukali oni szans do kontrataków. O nastawieniu Villarrealu najlepiej świadczy fakt, że Marc-André ter Stegen pierwszą interwencję wykonał w 39. minucie.
Pierwszą wpadkę defensywa Villarrealu zaliczyła w 41. minucie i od razu skończyło się to golem dla Barcelony. Luis Suárez odebrał piłkę Musacchio, wpadł w pole karne, a następnie idealnym podaniem obsłużył Leo Messiego, któremu nie pozostawało nic innego jak otworzyć wynik spotkania. Urugwajczyk po raz kolejny pokazał, że może bramek wiele nie zdobywa, ale asystuje jak mało kto. Nie można również zapomnieć o pressingu, który odrodził się jak feniks z popiołów i podobnie jak w erze Pepa Guardioli jest śmiercionośną bronią Barçy. Dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy po raz pierwszy przypomniał o sobie zabójczy duet gości Czeryszew-Vietto. Wypożyczony z Realu Madryt skrzydłowy idealnie zagrał do Vietto, a strzał Argentyńczyka z dużym trudem obronił ter Stegen. Koniec emocji? Nic z tych rzeczy.
Druga połowa rozpoczęła się od prawdziwego trzęsienia ziemi. Już w 48. minucie Manu Trigueros zaskoczył Marca-André ter Stegena bardzo mocnym uderzeniem z dystansu i było 1:1. Niemiecki bramkarz z całą pewnością mógł, a wręcz powinien zachować się lepiej przy trafieniu doświadczonego pomocnika Villarrealu. Radość gości trwała dokładnie tyle samo, a może nawet krócej, co w starciu sprzed kilku dni, kiedy Barça wygrała w ligowym pojedynku 3:2. Na gola Triguerosa bardzo szybko odpowiedział Andrés Iniesta, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i technicznym strzałem pokonał Sergio Asenjo.
To nie był jednak koniec emocji na Camp Nou. W 64. minucie Barcelona zaskoczyła Villarreal po… rzucie rożnym. W roli głównej wystąpił Gerard Piqué, który ładnym strzałem głową podwyższył na 3:1. Przy trafieniu Hiszpana zawinił Mateo Musacchio, który z całą pewnością rozgrywał jedno z najgorszych spotkań w karierze. Do błędu przy pierwszym golu dołożył fatalne krycie Piqué. A to nie był koniec… W 70. minucie to po jego zagraniu ręką sędzia podyktował rzut karny, którego wcale nie wykonywał Leo Messi. Argentyńczyk dał strzelić Neymarowi, ale Brazylijczyk przegrał pojedynek z Asenjo. Tym samym nie strzelił jedenastki pierwszy raz od 14 listopada 2012 roku.
Awans do wielkiego finału blisko? Barcelona wykonała na pewno dość duży krok w tym kierunku, ale nie można zapominać, że El Madrigal to bardzo trudny teren. Z drugiej strony podopieczni Luisa Enrique z każdym kolejnym meczem pokazują, że są w znakomitej dyspozycji. Oby tak do samego końca!
Komentarze (3285)