Przedmeczowa konferencja z udziałem Gerarda Piqué

Krzysztof Majewski

23 lutego 2015, 21:12

151 komentarzy

Gerard Piqué wziął udział w przedmeczowej konferencji prasowej, poprzedzającej jutrzejsze starcie z mistrzem Anglii Manchesterem City.

Obrońca Barcelony przybył w dobrym humorze na spotkanie z przedstawicielami mediów. Na samym początku dziennikarz mieli spore problemy z mikrofonami, co mocno bawiło Gerarda Piqué, swobodnie kręcącego się na krześle obrotowym.

Czy myślisz, że ten mecz będzie podobny do tego z zeszłego roku?

- Będzie to podobne spotkanie. Oba zespoły będą chciały atakować i kontrolować przebieg meczu. W pierwszym starciu kluczowa była czerwona kartka dla Demichelisa. Gdyby nie ona, byłoby to maksymalnie wyrównane spotkanie. Rozgrywaliśmy dobry mecz, a to wydarzenie przechyliło szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Będziemy starali się zagrać w podobny sposób. Będziemy uważni w obronie, a nasza wspaniała linia ofensywna będzie tworzyła akcje bramkowe. Oni również będą chcieli grać w taki sposób.

Jaki wpływ na zespół ma porażka z Málagą. Była tak bolesna jak przegrana na Anoeta?

- Liga i Liga Mistrzów to odmienne rozgrywki. Champions League to najważniejszy i najbardziej prestiżowy turniej, do którego podchodzimy z chęcią osiągnięcia dobrego rezultatu. Porażka z Málagą nie jest tak bolesna, jak przegrana z Realem Sociedad. Myślę, że po serii jedenastu zwycięstw z rzędu pokazaliśmy, że potrafimy dobrze grać w piłkę. Przegrana zawsze może się przydarzyć.

Po meczu z Málagą pojawiły się spekulacje. Czy spotkanie z City to idealna okazja, aby je rozwiać?

- W momencie, gdy grasz co trzy dni, świetną sytuacją jest to, że nie masz czasu, aby rozmyślać nad porażką, ponieważ za chwilę grasz kolejne spotkanie. My mamy przed sobą pewną okazję do rewanżu. Oczywiście nigdy nie zapominasz o porażce, ale osiągnięcie dobrego wyniku w jutrzejszym meczu doda nam pewności siebie.

Jakiego meczu oczekujesz?

- My chcemy rozegrać dobre spotkanie, w którym będziemy utrzymywać się przy piłce. Oni również będą chcieli to osiągnąć i wykorzystać wolne przestrzenie do tego, aby nas zaatakować.

Po porażce z Málagą pojawiły się w mediach informacje o niezgodzie, jaka panuje pomiędzy piłkarzami a trenerem. Czy sądzisz, że jedność między zawodnikami a szkoleniowcem jest kluczem do stawiania czoła przeciwnościom?

- Nie ma żadnej niezgody. Relacje z misterem zawsze były dobre. Gdy wygrywaliśmy jedenaście spotkań z rzędu, nikt nie pisał o tym, o czym teraz mówisz. W futbolu zawsze gra dwóch. Raz wygrywa jeden, a raz drugi.

Powiedziałeś, że mecz z City jest najważniejszym spotkaniem sezonu…

- W każdym sezonie podążamy dosyć podobną ścieżką, co obecnie. W lidze regularnie walczymy o najwyższy cel. W Pucharze Króla mamy to szczęście, że w ostatnich latach ciągle gramy w półfinale lub finale. Co roku meldujemy się w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Oczywiście na obecnym etapie jest to najważniejszy mecz sezonu przeciwko drużynie ze światowego TOP 5. Najważniejszym celem dla naszego zespołu jest obecnie awans do ćwierćfinału.

W jakim stopniu może wpłynąć na spotkanie nieobecność Yaya Touré?

- Yaya jest bardzo ważnym zawodnikiem, co pokazywał już w Barcelonie, a w City ujawnił swój wielki potencjał ofensywny. Widziałem w telewizji statystyki, ukazujące różnicę pomiędzy wynikami osiąganymi przez City w momencie, gdy Yaya gra, i w chwili, gdy nie ma go na boisku. My postaramy się zagrać dobre spotkanie i osiągnąć dobry rezultat.

Jaki wpływ na grę ma David Silva?

- Jest to zawodnik, który najbardziej dezorganizuje twoją grę. Musimy być ostrożni.

Grałeś kilka lat w Manchesterze United. Czy powrót tutaj ma dla ciebie szczególne znaczenie?

- Tak, to wyjątkowe uczucie. Byłem tutaj przez trzy lata i zawsze mówiłem, że w Manchesterze mieszkają ludzie, którzy żyją futbolem. Grałem dla jednego z trzech historycznie największych klubów świata. Zawsze dobrze wspominam swój etap gry w Manchesterze.

Zdziwiło cię to, że Kompany stwierdził, iż City ma większy szacunek względem Stoke aniżeli względem Barçy?

- To on jest w szatni swojego zespołu. Zna swoich kolegów i jeżeli tak uważa, to proszę bardzo, droga wolna.

Jak oceniasz to, że w obecnym sezonie strzeliłeś już pięć goli?

- Dużo szczęścia (śmiech). To sprawa strategii, nad którą dużo pracowaliśmy. Mamy zawodników, którzy bardzo dobrze wykonują rzuty wolne i rożne, a ja jestem szczęśliwy z tego, co daję drużynie.

W okresie, gdy wygraliście 14 z 19 pucharów, nigdy po jednej porażce nie pojawiały się spekulacje. Co się zmieniło, jeśli porównamy obecną Barçę z drużyną Guardioli czy Vilanovy? Obecna Barça jest lepsza, gorsza?

- Nie porównywałbym, czy jest lepsza, czy gorsza. Na koniec ludzie pamiętają o tytułach. Kiedy wygrywasz ich mniej, wtedy mówi się, że wcześniej było lepiej. Myślę, że my, wychowankowie, jesteśmy tacy sami. Mamy więcej lat, choć wciąż towarzyszy nam taka sama chęć rywalizacji. Zespół zmienia się wraz z przyjściem i odejściem zawodników, ale uważam, że obecna Barcelona to drużyna o bardzo dużej jakości. Na koniec lutego pozostajemy w walce o trzy tytuły, co było naszym założeniem.

- Teraz zapytajcie mnie o coś po angielsku, abym nie stracił obycia z językiem! – powiedział do dziennikarzy Piqué

City kilkukrotnie wygrywało krajowe puchary. Nie dziwi cię, że ten zespół nigdy nie zaszedł w Lidze Mistrzów dalej niż do 1/8 finału?

- Tak, ale City miało pecha w losowaniu rok temu, kiedy wpadli na nas. Wiemy, że posiadają zespół złożony z piłkarzy o wielkiej jakości. Udowadniają to w swojej lidze. Uważam, że nie w tym, ale w następnym roku mogą powalczyć o zdobycie pucharu Ligi Mistrzów.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (151)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze