W 2008 roku FC Barcelona zdecydowała się wydać pięć milionów euro na sprowadzenie swojego wychowanka na Camp Nou. W Katalonii doszli do wniosku, że Gerard Piqué piłkarsko dojrzał w Manchesterze United i jest już w stanie reprezentować barwy klubu swojego życia. Jak pokazały późniejsze wydarzenia w Barcelonie, nikt się nie pomylił.
Po siedmiu latach spędzonych w pierwszej drużynie Gerard Piqué rozegrał dzisiaj swój trzechsetny mecz w barwach Blaugrany. Z wszystkich tych spotkań z pewnością możemy wyróżnić jedno, które już do końca życia pozostanie w pamięci Katalończyka. Mowa oczywiście o ligowym Klasyku z sezonu 2008/09, kiedy to Barça rozniosła na Santiago Bernabéu Real 6:2, a stoper Barcelony popisał się nieprawdopodobną bramką. W tej samej kampanii kataloński klub sięgnął po trofeum Ligi Mistrzów i tym samym Piqué został czwartym piłkarzem w historii, któremu dwa razy z rzędu udało się wygrać ten najbardziej prestiżowy klubowy turniej na świecie (w sezonie 2007/08 zwycięstwo z Manchesterem United w finale w Moskwie). Wcześniej jedynie Eto’o, Desailly oraz Paulo Sousa byli w stanie dokonać podobnego czynu.
W zeszłym sezonie Piqué podpisał nowy kontrakt z klubem, który obowiązuje do 2019 roku, a w obecnej kampanii ponownie oglądamy Katalończyka, prezentującego najwyższy światowy poziom. Tak wysoka forma stopera Barçy sprawia, że po raz kolejny można o nim mówić jako o jednym z najlepszych środkowych obrońców na świecie.
Komentarze (21)