Po ostatnim gwizdku Undiano Mallenco w meczu Atlético Madryt z Barçą na ulice Barcelony wyszły tysiące kibiców. Świętowali oni przy fontannie Canaletes pierwsze mistrzostwo od sezonu 2012/13, kiedy Blaugranę trenował jeszcze ś.p. Tito Vilanova.
Jeszcze przed zakończeniem niedzielnego spotkania przy Canaletes zgromadziło się wiele osób w oczekiwaniu na upragnione mistrzostwo. Już po trafieniu Leo Messiego na ulicach stolicy Katalonii zapanowało istne szaleństwo, które mogło stać się tylko większe po ostatnim gwizdku arbitra. Szacuje się, że przy słynnej barcelońskiej fontannie i w jej okolicach zebrało się w tamtej chwili około dwóch tysięcy ludzi.
Po zaledwie kilku minutach do Canaletes docierali kolejni culés, których ostatecznie zebrało się około pięciu tysięcy. Śpiewy i wspólna zabawa pod czujnym okiem Mossos d'Esquadra (katalońska policja - przyp. red.) trwały aż do godziny pierwszej w nocy. Niewątpliwie całe barcelonismo oczekuje możliwości organizacji podobnej fety jeszcze przy dwóch okazjach, zdobyciu Pucharu Króla i wygraniu Ligi Mistrzów, co oznaczałoby upragnioną potrójną koronę, czyli tzw. triplete.
Komentarze (41)